Spis treści
USA chcą wznowienia eksportu rosyjskiego gazu
Stany Zjednoczone po cichu sondują możliwość szybkiego wznowienia dostaw rosyjskiego gazu do Europy. Jak podał dziennik „Wall Street Journal”, powołując się na urzędników z Ukrainy, USA i Europy, pomysł został przedstawiony w Kijowie i Moskwie przez amerykańskich wysłanników – Jareda Kushnera i Steve'a Witkoffa. To element szerszej strategii administracji prezydenta Donalda Trumpa.
Główny cel? Zachęcić Rosję do zawieszenia broni w sektorze energetycznym przed nadchodzącą zimą. Według amerykańskich negocjatorów, powrót Rosji na europejski rynek gazu ziemnego miałby skłonić prezydenta Władimira Putina do zgody na energetyczny rozejm. W zamian Ukraina mogłaby ponownie zarabiać na opłatach tranzytowych za przesył surowca, co byłoby zastrzykiem gotówki dla jej budżetu.
Jak ominąć sankcje na rosyjski gaz?
Amerykański pomysł posiada cwany wybieg, który ma pozwolić na obejście sankcji. Plan zakłada sprzedaż rosyjskiego gazu za pośrednictwem amerykańskiego pośrednika, co ma pozwolić na obejście europejskich sankcji. Taki mechanizm, jak zauważają rozmówcy „Wall Street Journal”, otworzyłby też lukratywną okazję biznesową dla amerykańskich inwestorów.
Co z pieniędzmi dla Kremla? Biały Dom miał zaproponować, by Rosja nie otrzymywała zapłaty bezpośrednio. Wpływy ze sprzedaży gazu trafiałyby na specjalny rachunek powierniczy (tzw. escrow) w państwie trzecim. Dzięki temu Kreml nie mógłby natychmiast wykorzystać tych środków do finansowania dalszych działań wojennych. Według Waszyngtonu to także sposób na obniżenie cen energii w Europie tuż przed zimą.
Unia Europejska się sprzeciwia
Propozycja spotkała się z lodowatym przyjęciem w europejskich stolicach. Przypomnijmy, Unia Europejska realizuje plan całkowitego odejścia od rosyjskiego gazu, który ma zostać sfinalizowany do końca 2027 roku. Amerykańska propozycja stoi w całkowitej sprzeczności z tą strategią.
Reakcje są bardzo ostre. Jeden z wysokich rangą urzędników z krajów nordyckich stwierdził, że pomysł jest „sprzeczny ze wszystkim, co reprezentują Europejczycy”. Jeszcze dosadniej ujął to przedstawiciel jednego z dużych państw UE, który w prywatnej rozmowie porównał ten pomysł do oddania Czechosłowacji Hitlerowi przed II wojną światową. Mimo to administracja prezydenta Donalda Trumpa wydaje się niewzruszona i zakłada, że opór Europy da się z czasem przełamać.
Nagła zmiana kursu w Waszyngtonie
Pomysł wznowienia importu gazu z Rosji to całkowity zwrot w polityce prowadzonej przez Donalda Trumpa. Warto pamiętać, że w przeszłości ostro krytykował on Niemcy i inne kraje za uzależnianie się od rosyjskich surowców i budowę gazociągu Nord Stream. Dziś jego administracja zdaje się patrzeć na to inaczej.
Jak stwierdził jeden z amerykańskich urzędników cytowany przez „WSJ”, błędem Niemiec nie była sama budowa gazociągu, ale to, że nie wypracowano wcześniej „szerszego porozumienia w sprawie bezpieczeństwa z Rosją, które byłoby dla Moskwy satysfakcjonujące”.
Wznowienie eksportu gazu przez Ukrainę jest teraz postrzegane przez USA jako ważny element większej układanki. Ma być nie tylko sposobem na zakończenie wojny, ale też na normalizację stosunków Europy z Rosją. Temat wrócił na stół prawdopodobnie dlatego, że w ostatnich dniach siły ukraińskie, po okresie przerwy, wznowiły ataki na rosyjskie rafinerie. Waszyngton może chcieć w ten sposób uspokoić sytuację na rynkach energii.