Złota biżuteria chroni kapitał? Ekspert wyjaśnia, kiedy ma sens jako lokata, a kiedy lepiej kupić sztabki

Rosnąca niepewność geopolityczna sprawia, że coraz więcej Polaków pyta o złoto jako formę ochrony kapitału. Jedni wolą sztabki, inni skłaniają się ku biżuterii. Jeszcze inni przyglądają się diamentom. Które rozwiązanie faktycznie działa? Zapytaliśmy o to Tomasza Osmana, prezesa i współwłaściciela marki jubilerskiej SAVICKI.

Złote sztabki Fine Gold 999.9, monety, pierścionki z rubinem i diamentem oraz łańcuszki, a w kole na zdjęciu Tomasz Osman, ekspert od biżuterii, dyskutujący o inwestowaniu w złoto, co można przeczytać na Super Biznes.

i

Autor: Shutterstock /VladKK / Savicki Złote sztabki Fine Gold 999.9, monety, pierścionki z rubinem i diamentem oraz łańcuszki, a w kole na zdjęciu Tomasz Osman, ekspert od biżuterii, dyskutujący o inwestowaniu w złoto, co można przeczytać na Super Biznes.
  • Złoto inwestycyjne w sztabkach to najprostszy instrument – płacisz niemal wyłącznie za kruszec, a spread między ceną zakupu i sprzedaży jest stosunkowo niewielki.
  • Biżuteria złota łączy wartość materiału z wartością użytkową – kapitał nie leży w sejfie, tylko „pracuje" w przedmiocie o znaczeniu emocjonalnym i estetycznym.
  • Diamenty powyżej jednego karata z certyfikatem GIA mogą utrzymywać wartość bardzo stabilnie, ale wymagają wiedzy i właściwej selekcji.
  • Ile odzyskasz przy odsprzedaży biżuterii? To zależy głównie od zawartości czystego złota i jakości kamieni – odpowiedź może zaskoczyć.
Super Biznes SE Google News

Złoto w sztabkach czy biżuteria – co lepiej chroni kapitał?

Odpowiedź zależy od tego, czego szukasz.

Jeżeli ktoś myśli wyłącznie w kategoriach czystej inwestycji finansowej, najprostszym instrumentem pozostaje złoto inwestycyjne w sztabkach lub monetach. Tam płaci się praktycznie tylko za kruszec, więc różnice między ceną zakupu i sprzedaży są stosunkowo niewielkie

– mówi Tomasz Osman.

Biżuteria rządzi się innymi prawami.

W jej cenie jest nie tylko wartość złota, ale również projekt, praca jubilerska, selekcja kamieni i odpowiedzialność marki. Dlatego przy odsprzedaży nie odzyskuje się pełnej ceny detalicznej

– wyjaśnia ekspert.

Biżuteria ma jednak jedną przewagę, której sztabki nie mają.

Łączy wartość materiału z wartością użytkową. Nosimy ją przez lata, często przez całe życie. W praktyce oznacza to, że kapitał nie jest zamrożony w sejfie, tylko funkcjonuje w przedmiocie, który ma znaczenie emocjonalne i estetyczne

– podkreśla Osman.

Jaka próba złota najlepiej zachowuje wartość?

Złoto 24-karatowe to najwyższa czystość – i to ono trafia do sztabek inwestycyjnych. W biżuterii dominują stopy 14K i 18K, bo czyste złoto jest zbyt miękkie na co dzień.

Przy odsprzedaży skupy przeliczają wyrób na zawartość czystego kruszcu. Liczy się masa złota, a nie liczba karatów na stemplu. Dlatego ciężka bransoleta 18K może być lepszą lokatą niż lekki wisiorek 24K.

Diamenty jako inwestycja – kiedy to ma sens?

Diamentowy rynek wtórny jest selektywny.

Najwyższej jakości kamienie, szczególnie powyżej jednego karata, o dobrych parametrach i z certyfikacją renomowanych laboratoriów mogą utrzymywać swoją wartość bardzo stabilnie. Wymaga to jednak wiedzy i właściwej selekcji

– ostrzega Osman.

W ocenie diamentów kluczową rolę odgrywa zasada 4C: carat, cut, color i clarity (karaty, cięcie, kolor i przejrzystość). Jednak ekspert wskazuje jeden parametr ponad inne:

W praktyce kluczową rolę odgrywa jakość szlifu, ponieważ to ona decyduje o tym, jak diament pracuje ze światłem.

Certyfikat GIA – czy naprawdę ma znaczenie przy odsprzedaży?

Krótka odpowiedz brzmi: tak.

Certyfikat renomowanego laboratorium daje jasną informację o parametrach kamienia i znacząco zwiększa transparentność transakcji. W przypadku większych diamentów jest to wręcz standard rynkowy. Dokumentacja laboratoryjna buduje zaufanie i ułatwia identyfikację kamienia na rynku wtórnym

– wyjaśnia prezes SAVICKI.

Kamienie bez certyfikatu są trudniejsze do wyceny i budzą nieufność kupujących na rynku wtórnym.

Naszyjnik tenisowy z diamentów – strategia inwestycyjna czy mit?

Modne naszyjniki i bransoletki tenisowe to przede wszystkim biżuteria użytkowa.

Trudno traktować to jako klasyczną strategię inwestycyjną – mówi wprost Osman. – Z punktu widzenia rynku wtórnego łatwiej obraca się pojedynczymi certyfikowanymi diamentami niż elementami biżuterii. Biżuteria jest aktywem mniej płynnym.

To nie oznacza jednak, że takie zakupy są pozbawione sensu ekonomicznego.

Dobrze wykonana biżuteria z wysokiej jakości kamieniami i szlachetnym kruszcem zachowuje materialną bazę wartości. Złoto i diamenty nie tracą swojego znaczenia wraz z upływem czasu

– dodaje ekspert.

Ile odzyskasz pieniędzy przy sprzedaży biżuterii?

To pytanie, które wielu kupujących zadaje za późno. Przy sprzedaży do skupu wartość zazwyczaj sprowadza się do ceny złota i ewentualnej wartości kamieni. Marża jubilerska, projekt i robocizna przepadają.

Dlatego Osman radzi patrzeć na biżuterię szerzej.

To produkt użytkowy wykonany z materiałów, które historycznie dobrze przechowują wartość.

Nie lokata bankowa, ale też nie zwykły gadżet.

Od jakiej kwoty biżuteria to faktyczna lokata?

Nie ma jednej granicy.

Biżuteria zaczyna mieć większy sens ekonomiczny wtedy, gdy mówimy o wyrobach z wysokiej jakości kamieniami i znaczną ilością kruszcu. Wtedy materialna baza wartości staje się wyraźnie większa

– wyjaśnia Osman.

Przy małych, lekkich wyrobach koszt robocizny i marży jest nieproporcjonalnie wysoki w stosunku do wartości metalu. Im cięższy wyrób i lepsze kamienie, tym bliżej klasycznej lokaty.

GALERIA. Ekspert radzi: Kiedy tańszy pierścionek zaręczynowy okazuje się najdroższym wyborem

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki