- Tomasz Sidorczuk usłyszał zarzuty podżegania do wystawienia nierzetelnej faktury po tym, jak dla żartu poprosił o wystawienie faktury za prezerwatywy na NIP Kancelarii Premiera w systemie KSeF.
- Prowokacja miała na celu zwrócenie uwagi na potencjalne problemy nowego systemu KSeF, w którym faktury automatycznie trafiają do systemu nabywcy, obciążając go weryfikacją.
- Sidorczuk nie przyznaje się do winy, twierdząc, że władze ścigają go za sprawę wartą 89 groszy VAT, zamiast zająć się problemem systemu, który chciał ujawnić.
- Ekspert podatkowy Piotr Juszczyk podkreśla, że KSeF nie umożliwia wystawiania fikcyjnych faktur bardziej niż wcześniejsze metody, a wystawianie dokumentów "dla żartu" może prowadzić do odpowiedzialności karnej.
Prowokacja z fakturą na KPRM i jej wiralowy sukces
Miała być głośna prowokacja, która pokaże słabości nowego systemu fakturowania, a skończyło się poważnymi kłopotami. Tomasz Sidorczuk, aktywista z Bielska-Białej, nagrał film, na którym w aptece kupuje prezerwatywy i prosi o wystawienie faktury. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, że jako dane nabywcy podał numer NIP Kancelarii Prezesa Rady Ministrów. O sprawie pislaiśmy już nalamach "SE'.
Nagranie opublikowane na TikToku w ciągu jednej doby zdobyło ponad milion wyświetleń i szybko rozlało się po innych mediach społecznościowych. Materiał miał ośmieszyć dopiero co wprowadzany w życie Krajowy System e-Faktur (KSeF), ale przede wszystkim pokazać potencjalną podatność systemu na nadużycia. Sidorczuk chciał udowodnić, że każdy może wystawić fakturę na dowolny podmiot, zmuszając jego księgowość do dodatkowej, niepotrzebnej pracy.
Mężczyzna nie przyznaje się do winy i jest zaskoczony reakcją aparatu państwa. – Dla mnie jest to kuriozum, że tak ważne instytucje zajmują się sprawą o 89 groszy, bo tyle dokładnie wynosił podatek VAT od zakupionych przeze mnie prezerwatyw. Zamiast zająć się problemem, który pokazałem, władza ściga mnie – komentuje. Choć postawione zarzuty nie oznaczają jeszcze aktu oskarżenia, autor nagrania z fakturą na KPRM zapowiada, że jeśli sprawa trafi do sądu, będzie walczył o uniewinnienie.
Co autor chciał udowodnić i co na to eksperci?
Główną intencją Sidorczuka było pokazanie, z czym w praktyce wiąże się działanie nowego systemu. W KSeF faktura wystawiona na dany NIP automatycznie pojawia się w systemie nabywcy. To po jego stronie leży obowiązek jej weryfikacji. W tym przypadku księgowi Kancelarii Premiera musieli zobaczyć na swoim koncie dokument za prezerwatywy i go odrzucić.
Zdaniem autora prowokacji to właśnie ta konieczność ręcznej selekcji faktur jest „robotą głupiego”. Problem w Krajowym Systemie e-Faktur, według niego, polega na tym, że w firmach obsługujących tysiące dokumentów bardzo łatwo przeoczyć fakturę wystawioną omyłkowo lub w ramach oszustwa.
Jednak prawo mówi co innego. Wystawiając fakturę na fałszywe dane można narazić sięna odpowiedzialność karną. Może za to grozić do trzech lat za karatami. Świadome wprowadzenie w błąd sprzedawcy co do danych nabywcy i wyłudzenie faktury poświadczającej nieprawdę (np. wskazanie fałszywych danych firmy) jest przestępstwem. Sprawca naraża się na odpowiedzialność karną z art. 272 kk (wyłudzenie poświadczenia nieprawdy) zagrożoną karą do 3 lat pozbawienia wolności, a jeśli faktura dotyczy znacznych kwot, karą nawet do 8 lat (art. 271a kk).
Źródło: wp.pl, TikTok