SuperBiz wiadomości Lodowi potentaci i nie tylko, czyli jak działa branża zimnych słodkości

Lodowi potentaci i nie tylko, czyli jak działa branża zimnych słodkości

23.07.2016, godz. 16:39
Lody
Lody foto: SHUTTERSTOCK

Co to są lody impulsowe? Czym jest „premiumizacja”? I kim jest człowiek, który zamiast myśleć o emeryturze, zagrał na nosie międzynarodowym korporacjom? Opowiadamy o tajnikach branży lodowej w Polsce.

Przeciętny Nowozelandczyk zjada rocznie około 28 litrów lodów, mieszkaniec Finlandii – ponad 14. A Polak?

Cztery litry na głowę mieszkańca
Według danych GUS w 2015 r. spożycie lodów w gospodarstwach domowych w Polsce wzrosło aż o 9 proc.  – do 2,88 litra na osobę.  Paweł Wyrzykowski, ekspert w Departamencie Analiz Ekonomicznych, Sektorowych i Rynków Rolnych w Banku BGŻ BNP Paribas podkreśla, że w porównaniu do 2010r. konsumpcja lodów w naszym kraju zwiększyła się aż o 26 proc., podczas gdy w przypadku większości produktów żywnościowych spadła.

Czytaj również: Polski samochód solarny zużywa mniej energii niż czajnik elektryczny

Informacje z GUS-u dotyczą tylko lodów, które kupujemy do domu. Do tego należy dodać te sprzedawane w lodziarniach, budkach z lodami, kawiarniach itp. Po zsumowaniu okaże się, że statystyczny Polak zjada rocznie ok. 4 litrów lodów. To mało – nie tylko w porównaniu z takimi krajami jak Nowa Zelandia, której mieszkańcy z rocznym spożyciem na poziomie ok. 28 litrów „na głowę” są światowymi rekordzistami, czy USA i Australii, w których średnie spożycie sięga ok. 20 i 18 litrów. Słabo wypadamy również w zestawieniu z Finlandią, Szwecją czy Norwegią, czyli krajami, które trudno posądzić o klimat bardziej sprzyjający jedzeniu lodów. Tam jednak ich spożycie sięga ok. 10 litrów na mieszkańca. Polski rynek trudno więc uznać za nasycony, co oznacza, że producenci lodów mają jeszcze spore pole do popisu

Wartość „lodowego” tortu i branżowi potentaci
Z danych Euromonitor International, na które powołuje się „Portal Spożywczy” wynika,  że w 2015 r. wartość rynku lodów i deserów mrożonych w Polsce, w porównaniu do roku poprzedniego wzrosła o 2,6 proc. i osiągnęła wartość ok. 1,67 mld zł.  W tym roku ma wzrosnąć o ok. 2 proc. i wynieść ok. 1,7 mld zł.  Firma zajmująca się badaniami rynku przewiduje także, że wzrosną kwoty, jakie statystyczny Polak będzie wydawał na lody (w 2013 r. było to 39,90 zł, w 2014 – 41,90 zł, w 2015 – 43,40 zł).

Do czyich kieszeni wpadają nasze pieniądze? Według „Portalu Spożywczego” pierwsze miejsce na rynku lodów i mrożonych deserów w Polsce w 2015 r. należało do firmy Unilever. To międzynarodowa korporacja, która sprzedaje przysłowiowy „groch, mydło i powidło”. Od środków czyszczących (np. Domestos czy Cif) – po margarynę (np. Kasia, Flora). Od kosmetyków (np. Dove, Axe) – po lody. Te ostatnie Unilever sprzedaje pod szyldem Algida. Do rodziny lodów o tej nazwie należą zarówno lody sprzedawane w dużych opakowaniach (np. Algida Śmietankowa czy Carte d’Or ), jak i Big Milk czy Magnum.

Na drugim miejscu uplasowała się polska firma PPL Koral, stworzona w 1979 r. przez braci Józefa i Mariana Koralów (tak, to Ci od reklamy z Dodą czy Marylą Rodowicz). Trzecie miejsce należy do niemiecko-angielskiej firmy R&R Ice Cream. W Polsce należy do niej marka „Zielona Budka” – ta sama, której właścicielem był kiedyś Zbigniew Grycan. Grycan swoje udziały w przedsiębiorstwie sprzedał w 2000 r.

Czwarte miejsce to Nestle, czyli światowy potentat w produkcji żywności (jeżeli ktoś powie, że nie zna ich produktów – nie uwierzymy). Należą do niej takie lodowe marki jak: Cortina, Manhattan, Kaktus, La Cremeria.

Może Cię zainteresować: Lodowy milioner. Zbigniew Grycan jak Hiltonowie – fortuna i niesforna rodzina. Teść Marty Grycan, dziadek Weroniki i Wiktorii

Piąte miejsce należy do firmy Grycan Lody od Pokoleń. To przedsiębiorstwo rodzinne, które z można uznać za fenomen. Grycan założył je cztery lata po sprzedaży „Zielonej Budki”, mając ponad 60 lat. Efekt? W 2015 r. marka została liderem segmentu lodów familijnych (czyli sprzedawanych w dużych, rodzinnych opakowaniach). Chwali się, że jej udział w tej części lodowego rynku wynoszą 15,4 proc. Spółka jest też właściciel 130 lodziarnio-kawiarni (stan na koniec 2015 r.) - to największa sieć tego typu lokali zarządzanych przez jednego właściciela nie tylko w Polsce, ale i jedna z największych w Europie.

Do tego zestawienia branżowych potentatów należałoby również dodać firmy, które produkują lody dla sieci handlowych. Szacuje się, że ich marki własne mają ok. 15-16 proc. udziału w rynku. Najbardziej znanym producentem tego typu lodów jest firma „Anita”, której wyroby kupić możemy  m.in. w Biedronce, Tesco, Carrefourze czy Kauflandzie.

Jak często jesz lody impulsowe?
Każdy nowicjusz, który zaczynie zgłębiać tajniki lodowej branży szybko przekona się, że poznanie największych producentów to tylko – nomen omen – wierzchołek góry lodowej. Kolejny krok to poznanie tzw. segmentów sprzedażowych. Chodzi o rodzaje sprzedawanych lodów. Największy segment (ok. 60 proc. całej sprzedaży) tworzą tzw. lody impulsowe, czyli takie, po które sięgamy, by za chwilę je zjeść (na patyku, w rożku, waflu itp.).

Kolejny segment to wspomniane już lody familijne – sprzedawane w większych, najczęściej litrowych opakowaniach (ale też multipaki lodów impulsowych). Część udziałów w rynku mają również lody gastronomiczne, czyli sprzedawane w lokalach gastronomicznych, budkach z lodami itp. Sprzedaż w tym segmencie prowadzą zarówno firmy znane zwykłym konsumentom, jak i takie, które specjalizują się w produkcji wyrobów adresowanych do branży gastronomicznej.

Czytaj również: Fala piwnej rewolucji w Polsce nie opada

W tym miejscu nie sposób też nie wspomnieć o lodach rzemieślniczych – ich popularność rośnie z roku na rok, sprzedawane są zwykle w małych lodziarniach. Ich właściciele szczycą się tym, ich lody produkowane są z wyłącznie z naturalnych składników. Dodatkowo, oferują smaki, na które raczej nie trafimy w sklepie (lody z papryką? lawendowe? z zieloną herbatą? – wyobraźnia cukierników jest nieograniczona) . Rozkwit tego typu miejsc to temat na oddzielną historię.

Lodowa przyszłość: bez mleka, bez glutenu, za to z wyższej półki i popularnym wafelkiem?
Przedstawiciele branży i eksperci od jakiegoś czasu mówią, że jednym z główny trendów panujących na rynku lodów w Polsce jest tzw. premiumizacja, która oznacza, że sięgamy coraz chętniej po lody lepszej jakości i z wyższej półki cenowej. Dotyczy to wszystkich segmentów sprzedażowych.

Kolejny trend, również widoczny już od dłuższego czasu to łączenie marek (crossing). Z prekursora uznana jest tu firma Nestle, która tworzy lody korzystając z innych marek należących do jej portfolio. W efekcie w sklepowych lodówkach możemy znaleźć np. lody Princessa, Lion czy KitKat.

Na podobny manewr zdecydował się też polski Koral, która w tym roku na rynek wprowadziła np. lody Łaciate (efekt współpracy z producentem mleka Mlekpol), lody sygnowane marką Oshee (producent napojów izotonicznych) czy lody Grand w czekoladzie E. Wedel.

Czytaj także: Wanilia podrożała o prawie 150 proc. Ceny lodów w górę?

Nowym trendem jest także sprzedaż lodów bezmlecznych, czy też – mówiąc bardziej precyzyjnie – lodów, do produkcji których nie używa się mleka pochodzenia zwierzęcego. Alternatywą dla niego jest mleko sojowe czy powstałe na bazie migdałów, kokosa, ryżu, łubinu czy orzechów nerkowca.

Podążając za trendami żywieniowymi producenci lodów oferują także lody bezlakotozowe czy bezglutenowe. Ten ostatni przykład pokazuje, że producenci lodów podążają za trendami prozdrowotnymi. Dlatego powodzeniem będą cieszyć się w najbliższym czasie również lody bezlaktozowe i bezglutenowe. Przykładem takiego produktu mogą być lody, które na rynek wprowadziła wspomniana już firma „Anita” (sprzedaje je pod własną nazwą).

Konkurencja nie śpi
Sezon lodowy w Polsce zaczyna się w kwietniu, kończy we wrześniu. Na ten okres przypada ok. 86 proc. rocznej sprzedaży lodów w naszym kraju. Zdaniem ekspertów to właśnie ta sezonowość (wyjątkowa, nawet jak tę kategorię produktu) jest podstawową bolączką branży.

Może Cię zainteresować: Najdroższe jedzenie świata [GALERIA]

Z pewnością na rynku panuje też spora konkurencja, a producenci robią wiele, by poprawić swoją pozycję na rynku. Przykładem mogą być działania firmy Koral, która dwa w 2014 r. wprowadziła na rynek zupełnie nową markę – Bracia Koral-Lody jak Dawniej. To lody nieco droższe od innych lodów produkowanych przez tę firmę (która kojarzona jest z tańszych produktów), w nazwie znajdziemy, ale też w sposobie promowania, znajdziemy motywy odwołujące się do rodzinnych tradycji firmy. Czy tylko my odnieśliśmy wrażenie, że Koral chce w ten sposób konkurować z Grycanem? Zresztą, sam firma Grycan wchodzi na teren, na którym do tej pory była nieobecna. Mowa segmencie lodów impulsowych. W tym roku w sprzedaży pojawiły się lody w kubeczkach sygnowane tą marką.

MK

REDAKCJA SE.PL POLECA
Znajdź nas: