- Analiza ekspertów potwierdza, że biologiczna ochrona roślin pozwala ograniczyć pestycydy nawet o 80% bez spadku opłacalności produkcji
- Standard "zero pozostałości" to klucz do zdobycia przewagi rynkowej i dotarcia do klientów gotowych płacić więcej za bezpieczną żywność
- Badania naukowe ujawniają, w jaki sposób pożyteczne bakterie z rodzaju Bacillus budują naturalną odporność roślin na choroby
- Od 17 lutego 2026 roku nowe przepisy dotyczące oznaczania kraju pochodzenia wzmacniają pozycję polskich gospodarstw
Czym jest standard „zero pozostałości” i jak nowe przepisy wspierają polskich rolników?
Coraz więcej konsumentów zwraca uwagę na to, co ląduje na ich talerzach. Jak pokazują dane rządowe, aż 72 proc. mieszkańców Unii Europejskiej przykłada wagę do bezpieczeństwa żywności, co staje się siłą napędową zmian w rolnictwie. W odpowiedzi na te potrzeby rośnie popularność międzynarodowego standardu ZERYA, czyli Zero Pozostałości Pestycydów w Rolnictwie, promowanego w Polsce przez Control Union Poland. Certyfikat ten gwarantuje, że w produkcie nie ma pozostałości środków ochrony roślin powyżej progu 0,01 ppm. Dla polskich producentów, zwłaszcza nowalijek, uzyskanie takiego dokumentu to realna szansa na dotarcie do klientów gotowych zapłacić więcej za pewność i jakość. W ten sposób mogą oni skutecznie wyróżnić swoją ofertę na tle rosnącej konkurencji i coraz surowszych norm rynkowych.
Krajowe przepisy również zaczynają wspierać rolników stawiających na produkcję wysokiej jakości. Według informacji Ministerstwa Rolnictwa i Rozwoju Wsi, od 17 lutego 2026 roku obowiązuje w Polsce nakaz oznaczania świeżych warzyw i owoców grafiką flagi kraju pochodzenia. Taka zmiana ułatwia konsumentom wybór polskich produktów i wzmacnia pozycję lokalnych gospodarstw. To jednak nie wszystko. Rząd pracuje nad rozporządzeniem, które czasowo zakaże importu produktów z pozostałościami pestycydów niedozwolonych w Unii Europejskiej, takich jak karbendazym czy mankozeb. Celem jest ochrona polskiego rynku przed napływem tańszej żywności z krajów Mercosur, gdzie normy dotyczące stosowania chemii w rolnictwie są znacznie mniej restrykcyjne.
Na czym polega biologiczna ochrona roślin i jakie mikroorganizmy w niej pomagają?
Osiągnięcie standardu „zero pozostałości” wymaga zmiany myślenia o ochronie upraw, gdzie tradycyjne chemiczne pestycydy coraz częściej zastępowane są przez rozwiązania biologiczne. Jak podaje serwis HortiNet, rynek biopestycydów w latach 2025-2035 ma stać się fundamentem integrowanej ochrony roślin, szczególnie w uprawach pod osłonami. Podstawowymi narzędziami w nowoczesnej agrotechnice stają się preparaty mikrobiologiczne oraz produkty na bazie metabolitów i ekstraktów roślinnych. Zastosowanie metod integrowanej ochrony, która obejmuje między innymi płodozmian i stały monitoring upraw, pozwala ograniczyć zużycie pestycydów nawet o 50-80%. Co ważne, jak dowodzą analizy Koalicji Żywa Ziemia i PAN Europe, nie wiąże się to ze spadkiem opłacalności produkcji.
Naturalnymi sojusznikami w uprawie wolnej od chemii są pożyteczne mikroorganizmy, a w szczególności bakterie z rodzaju Bacillus. Badania przeprowadzone na Uniwersytecie w Poznaniu potwierdzają ich wszechstronne, korzystne działanie. Bakterie te nie tylko przyspieszają rozkład resztek pożniwnych i zwiększają dostępność składników odżywczych w glebie, ale również budują naturalną odporność roślin na choroby. Dzięki stosowaniu biopreparatów z tymi mikroorganizmami presja patogenów znacząco spada, co ogranicza potrzebę interwencji chemicznej. Warto podkreślić, że nie mówimy o technologiach przyszłości. Według danych Instytutu Uprawy Nawożenia i Gleboznawstwa (IUNG), do marca 2026 roku na liście nawozowych produktów mikrobiologicznych zarejestrowano już ponad 80 takich preparatów, co pokazuje, że skuteczne i bezpieczne rolnictwo jest na wyciągnięcie ręki.