Najważniejsze w skórcie:
- Przełomowe dane ujawniają, że produkcja białka owadziego zużywa nawet 22 tysiące litrów wody mniej na kilogram niż tradycyjna hodowla
- Hodowla owadów w Polsce staje się kluczową alternatywą wobec zakazu hodowli zwierząt na futra i potrzeby uniezależnienia się od pasz GMO
- Analiza rynkowa pokazuje, jak polskie firmy stają się liderami w produkcji pasz z owadów, celując w setki milionów złotych przychodu rocznie
Ile białka z owadów produkuje się w Polsce?
Polska branża białka z owadów nabiera rozpędu, a otwarcie fabryki firmy HiProMine w Robakowie jest tego najlepszym dowodem. Jak informuje portal Agropolska.pl, inwestycja warta 225 milionów złotych, dofinansowana pożyczką z Banku Gospodarstwa Krajowego w wysokości ponad 32 milionów euro, ma umożliwić produkcję 50 tysięcy ton produktów owadzich rocznie. Z tej liczby aż połowę stanowić będą kluczowe składniki paszowe, czyli białko i tłuszcz.
Dzięki tej skali działania Polska wyrasta na jednego z europejskich liderów w tej dziedzinie, co firma potwierdziła w listopadzie ubiegłego roku, podkreślając, że jest jednym z niewielu podmiotów w Europie zdolnych do produkcji na taką skalę. Globalne perspektywy są równie obiecujące. Grudniowy raport Rabobanku z 2025 roku prognozuje, że do 2030 roku światowa produkcja białka owadziego może sięgnąć 500 tysięcy ton rocznie. Co ciekawe, aż 150 tysięcy ton z tej puli ma trafić do dynamicznie rosnącego sektora karm dla zwierząt domowych.
Jak podaje Zoobranza.com.pl, wartość tego rynku do 2027 roku może osiągnąć niemal 95 miliardów dolarów. Na fali innowacji płynie również inna polska firma, Proteine Resources, która według doniesień Forbesa z 2024 roku, zamierza zbudować farmę owadów zarządzaną przez sztuczną inteligencję, celując w roczne przychody rzędu 270 milionów złotych.
Ile wody, ziemi i paszy można zaoszczędzić?
Hodowla owadów to nie tylko nowinka technologiczna, ale przede wszystkim rozwiązanie niezwykle wydajne i przyjazne dla środowiska, zwłaszcza w porównaniu z tradycyjną produkcją zwierzęcą. Jak podał w zeszłym roku serwis Demagog.org.pl, liczby mówią same za siebie. Wyprodukowanie jednego kilograma białka owadziego wymaga aż 13 razy mniej ziemi, około 22 tysięcy litrów mniej wody i 6 razy mniej paszy niż w przypadku pozyskiwania go od zwierząt hodowlanych.
To jednak nie wszystko. Taka produkcja doskonale wpisuje się w ideę gospodarki obiegu zamkniętego. Owady karmione są bowiem produktami ubocznymi z przemysłu rolno-spożywczego, takimi jak wytłoki z owoców czy pozostałości po produkcji soków i piwa. Portal Agropolska.pl trafnie określił ten proces mianem efektywnego biorecyclingu. Korzyści z zastosowania mączki owadziej w żywieniu zwierząt są również bardzo konkretne. Z badań z 2024 roku, o których pisał Portalhodowcy.pl, wynika, że całkowite zastąpienie śruty sojowej mączką z owadów w diecie świń nie tylko nie zaszkodziło jakości mięsa, ale wręcz poprawiło jego soczystość i wzbogaciło je o cenne wielonienasycone kwasy tłuszczowe.
Nowe przepisy UE i ryzyko inwestycyjne
Rozwojowi branży owadziej sprzyjają także korzystne zmiany w prawie unijnym. Jak donosiły Wieści Rolnicze, już w styczniu 2025 roku Komisja Europejska, rozporządzeniem wykonawczym (UE 2025/89), otworzyła drzwi do stosowania sproszkowanych larw mącznika młynarka w żywności dla ludzi, na przykład w pieczywie, makaronach czy produktach ziemniaczanych. Jak podał Euronews, warunkiem dopuszczenia na rynek było potwierdzenie bezpieczeństwa przez Europejski Urząd ds. Bezpieczeństwa Żywności (EFSA).
Mimo to, warto pamiętać, że jak każdy innowacyjny biznes, także i ten obarczony jest ryzykiem. Dobitnym tego przykładem jest historia francuskiej firmy Ynsect. Jak informował w styczniu portal Wszystkoconajwazniejsze.pl, ten branżowy gigant, mimo zebrania 600 milionów euro od inwestorów i posiadania ponad 400 patentów, ogłosił upadłość po odnotowaniu w 2023 roku straty netto w wysokości niemal 80 milionów euro. W polskich warunkach hodowla owadów wydaje się jednak szczególnie obiecującą alternatywą. Wprowadzony w 2025 roku zakaz hodowli zwierząt na futra oraz stałe zapotrzebowanie na krajowe źródła białka tworzą sprzyjający klimat. Decyzja Rady Ministrów o przesunięciu zakazu stosowania pasz GMO na 1 stycznia 2030 roku, o której pisał Infor.pl, pokazuje, że wciąż brakuje nam alternatywnych surowców wysokobiałkowych, co otwiera szerokie pole do popisu dla rodzimych producentów białka z owadów.