- Od 2026 roku pastwiska i łąki otrzymają osobne progi w systemie monitoringu suszy.
- Do szacowania strat wykorzystane zostaną dane z satelitów Sentinel oraz pomiary w terenie.
- Nowa „aplikacja klęskowa” ma umożliwić zgłaszanie także innych szkód pogodowych.
Dlaczego system nie widział strat na pastwiskach?
Hodowcy bydła od dawna zmagają się z problemem, który obecny system monitoringu suszy rolniczej zdaje się ignorować. System, prowadzony przez Instytut Uprawy Nawożenia i Gleboznawstwa (IUNG-PIB), nie posiada osobnej kategorii dla użytków zielonych. Jak informuje Ministerstwo Rolnictwa i Rozwoju Wsi, w publicznej aplikacji „Zgłoś szkodę rolniczą” trawy i rośliny pastewne są klasyfikowane razem z innymi uprawami o podobnych wymaganiach wodnych. Taka metoda często prowadzi do znacznego zaniżania strat na pastwiskach. W rezultacie, wielu rolników, mimo wyschniętych łąk i konieczności kupowania drogich pasz, nie ma podstaw do ubiegania się o pomoc suszową. Potwierdzają to dane Wielkopolskiej Izby Rolniczej z 2025 roku, które pokazały sytuacje, gdy aplikacja wskazywała zaledwie 2% strat, podczas gdy susza w gospodarstwie była faktem.
Ta systemowa luka ma bolesne konsekwencje finansowe dla gospodarstw. W ubiegłym roku Agencja Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa (ARiMR) oferowała pomoc dla poszkodowanych w wysokości 3000 zł, ale warunkiem było wykazanie strat przekraczających 15% średniej rocznej produkcji roślinnej. Z powodu błędnych obliczeń dla pastwisk, wielu hodowców nie było w stanie spełnić tego progu. Jak wskazuje Wielkopolska Izba Rolnicza, w 2025 roku zdarzały się gospodarstwa z realnymi stratami sięgającymi 300-400 tys. zł, które nie otrzymały żadnego wsparcia. System wyliczył ich straty na poziomie uniemożliwiającym uzyskanie pomocy, co pokazuje, jak poważny jest to problem dla producentów w całym kraju.
Nowe progi klimatycznego bilansu wodnego dla traw i dane z satelitów
W odpowiedzi na liczne głosy rolników, Ministerstwo Rolnictwa i Rozwoju Wsi zapowiedziało na 2026 rok wdrożenie kluczowych zmian w systemie monitorowania suszy. Najważniejszą nowością ma być wprowadzenie osobnych, dedykowanych progów klimatycznego bilansu wodnego (KBW) dla traw i roślin pastewnych. To rozwiązanie pozwoli w końcu na precyzyjne i formalne wskazywanie zagrożenia suszą na użytkach zielonych. System zostanie także wzmocniony technologicznie przez wdrożenie zaawansowanych metod teledetekcji. Wykorzystane zostaną dane z satelitów Sentinel-1 i Sentinel-2 oraz satelitów meteorologicznych EUMETSAT, które, jak podają eksperci, dostarczają obrazy o wysokiej rozdzielczości, pozwalające dokładnie śledzić kondycję roślin na pastwiskach.
Oprócz nowoczesnej technologii satelitarnej, resort rolnictwa planuje rozszerzyć na cały kraj bezpośrednie pomiary na polach, czyli tak zwane obserwacje „in-situ”. Metoda ta była już z powodzeniem testowana w 2025 roku w ramach programu pilotażowego w województwie lubuskim, gdzie spotkała się z bardzo pozytywnym odbiorem. Rolnicy uczestniczący w pilotażu docenili przede wszystkim większą zgodność wyników z rzeczywistą sytuacją w ich gospodarstwach. W ramach nowego systemu urzędnicy lub eksperci mają pojawiać się na polach w dwóch kluczowych momentach: od połowy kwietnia do połowy maja, aby ocenić przezimowanie upraw i skutki wiosennych przymrozków, a także od połowy czerwca do żniw, by oszacować wpływ suszy na ostateczne plony.
Nowa „aplikacja klęskowa” od 2026 roku. Jakie straty będzie można zgłosić?
Plany na bieżący, 2026 rok, idą znacznie dalej niż tylko udoskonalenie monitoringu suszy. Agencja Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa pracuje nad przekształceniem obecnej aplikacji w bardziej kompleksowe narzędzie, które roboczo nazwano „aplikacją klęskową”. Jej uruchomienie jest planowane na drugą połowę roku, a nowy system ma uwzględniać nie tylko niedobory wody, ale również straty spowodowane przez przymrozki, gradobicie czy inne ekstremalne zjawiska pogodowe. To ważny krok w kierunku budowy zintegrowanego systemu zarządzania ryzykiem w rolnictwie. Ministerstwo Rolnictwa przyznaje jednak, że osiągnięcie pełnej precyzji w szacowaniu strat na poziomie pojedynczych gospodarstw pozostaje sporym wyzwaniem. Zdaniem resortu, byłoby to możliwe dopiero po wprowadzeniu powszechnego obowiązku prowadzenia rachunkowości rolnej, co na razie pozostaje kwestią przyszłości.