Spis treści
Ceny ziemi rolnej poszybowały. To lepsza lokata niż w banku?
Jeśli pod koniec 2012 roku ktoś kupił hektar ziemi rolnej, płacił za niego średnio 26 274 zł. Dziś, według najnowszych danych Głównego Urzędu Statystycznego za drugie półrocze 2025 roku, ten sam kawałek gruntu jest wart 72 682 zł. Różnica to ponad 46 tys. zł. Inwestycja w ziemię okazała się więc znacznie lepsza niż trzymanie pieniędzy w banku. W ciągu zaledwie 13 lat ceny ziemi rolnej w Polsce wzrosły o niewiarygodne 176 procent, co daje średnio 13,5 proc. zysku rocznie.
Jest jednak druga strona medalu. Portal strefabiznesu.pl wskazuje, że wysoka wartość majątku na papierze to jedno, a realne zyski z uprawy to zupełnie inna historia. Z tym jest obecnie ogromny problem. Produkcja zbóż jest dziś albo nieopłacalna, albo balansuje na granicy opłacalności.
Potwierdzają to eksperci Instytutu Ekonomiki Rolnictwa i Gospodarki Żywnościowej, którzy wprost oceniają, że sytuacja jest trudna.
Otoczenie rynkowe dla produkcji rolnej w Polsce wciąż pozostaje trudne. Kluczowe wskaźniki syntetyczne, obrazujące realia prowadzenia działalności rolniczej, uległy odczuwalnemu pogorszeniu w porównaniu do stabilniejszych poziomów notowanych w ostatnich latach - zaznaczyli.
Co gorsza, analitycy ostrzegają, że wysokie ceny nawozów i paliwa, będące skutkiem konfliktu na Bliskim Wschodzie, mogą jeszcze bardziej pogorszyć sytuację. To oznacza, że rolnictwo pozostanie pod silną presją kosztów i niskiej opłacalności.
Ile kosztuje hektar ziemi rolnej w 2026 roku? Różnice są ogromne
Średnia cena na poziomie 72 682 zł za hektar to tylko statystyka, która w praktyce niewiele mówi. Prawdziwy obraz sytuacji widać dopiero, gdy spojrzymy na mapę Polski. Różnice w cenach między województwami są gigantyczne – sięgają nawet 100 procent.
Z danych Głównego Urzędu Statystycznego wynika, że najdrożej jest w Wielkopolsce. Tam za jeden hektar trzeba zapłacić średnio 98 062 zł. Tuż za nią plasuje się województwo kujawsko-pomorskie z ceną 89 438 zł. Na drugim biegunie mamy zachód kraju. Najtaniej jest w województwie zachodniopomorskim, gdzie hektar ziemi rolnej kosztuje średnio 43 047 zł, oraz w lubuskim – 45 481 zł.
Oczywiście to nie wszystko, bo kluczowa jest też jakość gleby. Im lepsza ziemia, tym wyższa cena:
- Grunty dobre (klasy I, II, IIIa): Średnia cena w Polsce to 85 858 zł za hektar. Rekordy padają w województwie podlaskim (118 333 zł) i wielkopolskim (115 543 zł).
- Grunty średnie (klasy IIIb, IV): Tu średnia krajowa wynosi 74 439 zł. I znowu – w Wielkopolsce cena przebija barierę 100 tys. zł za hektar.
- Grunty słabe (klasy V, VI): Średnio kosztują 59 477 zł za hektar, przy czym w najdroższej Wielkopolsce to ponad 80 tys. zł, a w najtańszym zachodniopomorskim zaledwie 35 000 zł.
Zakup ziemi rolnej nie dla każdego
Wysoka cena to jednak niejedyna bariera. Nawet jeśli ktoś ma gotówkę, zakup ziemi rolnej wcale nie jest prosty, bo obrót gruntami jest mocno ograniczony przez prawo. Chodzi o to, by ziemia trafiała w ręce osób, które faktycznie będą ją uprawiać, a nie spekulantów.
"Polska ziemia musi służyć polskim rolnikom i rozwojowi gospodarstw rodzinnych" – mówił niedawno minister rolnictwa Stefan Krajewski, ogłaszając przedłużenie do 2036 roku ograniczeń w sprzedaży państwowych gruntów.
Zasada jest prosta: działki rolne o powierzchni od jednego hektara wzwyż może kupić co do zasady tylko rolnik indywidualny. Czyli osoba, która ma odpowiednie kwalifikacje, od lat prowadzi własne gospodarstwo i mieszka w tej samej gminie, w której znajduje się interesująca go działka.
Co z resztą? Osoby, które nie są rolnikami, muszą uzyskać specjalną zgodę od dyrektora Krajowego Ośrodka Wsparcia Rolnictwa (KOWR). Jest jednak bardzo ważny wyjątek. Ograniczenia nie obowiązują, jeśli ziemię kupujemy od kogoś z bliskiej rodziny. KOWR wyjaśnia, że przepisy nie dotyczą nabycia nieruchomości m.in. przez:
- dzieci, wnuki i prawnuki,
- rodziców, dziadków i pradziadków,
- rodzeństwo i dzieci rodzeństwa,
- małżonka i jego rodziców,
- ojczyma, macochę i pasierbów.
W takim przypadku, na przykład przy darowiźnie od rodziców, nie trzeba być rolnikiem, by stać się właścicielem ziemi.
Własność kusi, ale opłacalność studzi zapał
Polski rolnik jest przywiązany do własności. To nie tylko biznes, ale często dorobek całego życia, przekazywany z pokolenia na pokolenie. Portal strefabiznesu.pl powołuje się na badania dr hab. Renaty Marks-Bielskiej, które pokazują, że niemal 85% obecnych gospodarzy otrzymało ziemię od rodziny, a ponad 80% planuje przekazać ją dalej swoim dzieciom lub wnukom.
Problem w tym, że coraz częściej nie ma komu. Młodzi ludzie, widząc niestabilność rynku i codzienne zmagania rodziców, wybierają inną drogę – etat w mieście lub wyjazd w poszukiwaniu łatwiejszego życia.
Mimo to, głód ziemi wcale nie maleje. O grunty walczą nie tylko rolnicy chcący powiększyć swoje gospodarstwa, ale też inwestorzy szukający bezpiecznej lokaty kapitału i deweloperzy polujący na tereny pod nowe osiedla, zwłaszcza w pobliżu miast. To wszystko napędza licytacje i winduje ceny.
W ten sposób koło się zamyka. Stawka za grunt rośnie, ale ceny płodów rolnych, jak choćby zboża, nie nadążają za tym trendem. Bilans gospodarstwa zaczyna się rozjeżdżać. To sprawia, że choć zakup ziemi rolnej wydaje się świetną inwestycją, dla samych rolników staje się on coraz większym wyzwaniem finansowym. Rolnicy trwają w tym systemie, licząc na lepsze czasy, ale powiększanie areału staje się luksusem, na który stać niewielu.