- Nowe przepisy zobowiążą szkoły do regularnego serwowania posiłków roślinnych, co stworzy stały popyt na warzywa i rośliny strączkowe.
- Najwięcej mogą zyskać gospodarstwa ekologiczne, które dzięki certyfikacji łatwiej wejdą do systemu zamówień publicznych.
- Wysokie dopłaty do upraw ekologicznych obniżają ryzyko inwestycji, ale dostęp do rynku będzie selektywny.
Szkolne menu przechodzi dużą zmianę. Jakie produkty rolnicy sprzedadzą do 36 tys. stołówek?
Nadchodzące zmiany w prawie otwierają przed polskimi rolnikami zupełnie nowe rynki zbytu. Zgodnie z projektem rozporządzenia Ministerstwa Zdrowia, przygotowanym jeszcze w zeszłym roku, już od 1 września tego roku wszystkie szkoły, przedszkola i placówki opiekuńcze w kraju będą zobowiązane do serwowania przynajmniej raz w tygodniu obiadu opartego wyłącznie na roślinach strączkowych, takich jak soczewica, fasola czy ciecierzyca. Jak wynika z raportu Ministerstwa Zdrowia, nowe przepisy obejmą ogromną grupę ponad 6,8 miliona dzieci i młodzieży w blisko 36 tysiącach placówek. Dla producentów rolnych oznacza to stworzenie przewidywalnego i stabilnego kanału dystrybucji, który zapewni stały i pewny odbiór plonów.
Potencjał tego nowego rynku jest jednak znacznie większy niż tylko jeden roślinny posiłek w tygodniu. Projekt rozporządzenia zakłada również, że w dni, gdy serwowane jest mięso lub ryba, stołówki muszą oferować roślinną alternatywę dla uczniów, którzy nie jedzą produktów odzwierzęcych. Co więcej, przynajmniej dwa razy w tygodniu zupy mają być gotowane na wywarach warzywnych, co w naturalny sposób zwiększy zapotrzebowanie na świeże, sezonowe warzywa od lokalnych dostawców. Nowe przepisy otwierają także furtkę dla sprzedaży w szkołach napojów roślinnych i alternatyw dla nabiału, co stanowi dodatkową szansę dla kolejnej grupy przetwórców i producentów rolnych.
Dopłaty do 3105 zł za hektar i nowy rynek. Co jeszcze zyskają rolnicy ekologiczni?
Szczególną szansę w nowej rzeczywistości rynkowej mogą dostrzec gospodarstwa ekologiczne. Rządowy projekt ustawy UD303 planuje wprowadzenie specjalnego, trzystopniowego systemu certyfikacji dla stołówek i firm cateringowych, który ma promować żywność wysokiej jakości. W praktyce oznacza to, że rolnicy z certyfikatem ekologicznym zyskają łatwiejszy dostęp do zamówień publicznych w sektorze edukacji, co dla wielu z nich może stać się kluczowym i stabilnym źródłem dochodu. Polski sektor rolnictwa ekologicznego wydaje się dobrze przygotowany na to wyzwanie. Według raportu Głównego Inspektoratu Jakości Handlowej Artykułów Rolno-Spożywczych (GIJHARS), dwa lata temu, w 2024 roku, w Polsce działało już blisko 25 tysięcy producentów ekologicznych, a powierzchnia takich upraw wzrosła o prawie 9% w stosunku do roku poprzedniego.
Co ważne, przestawienie gospodarstwa na produkcję ekologiczną jest wspierane konkretnymi narzędziami finansowymi. Zgodnie z założeniami Planu Strategicznego dla Wspólnej Polityki Rolnej na lata 2023-2027, rolnicy ekologiczni mogą liczyć na dopłaty w wysokości od 1043 zł do nawet 3105 zł na hektar uprawy. Takie wsparcie finansowe wyraźnie obniża ryzyko i koszty związane ze zmianą metod agrotechniki. Warto tu dodać, że wspomniane dane GIJHARS pokazują, iż w 2024 roku aż 93% ekologicznych gospodarstw w Polsce specjalizowało się wyłącznie w produkcji roślinnej. To dowodzi, że krajowi producenci są już w dużej mierze gotowi, aby skutecznie odpowiedzieć na rosnące zapotrzebowanie na warzywa i rośliny strączkowe ze strony placówek oświatowych.