Zakaz reklamy alkoholu. Winnice i małe browary boją się o biznes

Miała ograniczyć reklamę alkoholu i chronić zdrowie publiczne. Zdaniem małych producentów może uderzyć również w rodzinne winnice i browary rzemieślnicze. Przedsiębiorcy apelują więc do senatorów i prezydenta o zmiany w ustawie o wychowaniu w trzeźwości, które uwzględnią specyfikę ich działalności.

Posłowie obradujący w sali Sejmu. O nowych przepisach dotyczących zakazu reklamy alkoholu przeczytasz na SE Superbiz.
Autor: Paweł Dąbrowski/Super Express

Zakaz reklamy czy także informacji o produkcie?

8 października 2026 r. Sejm uchwalił nowelizację ustawy o wychowaniu w trzeźwości i przeciwdziałaniu alkoholizmowi, zaostrzającą zasady reklamy i promocji alkoholu, w tym znoszącą dotychczasowy wyjątek dla piwa. Przepisy mają ograniczyć obecność alkoholu w przestrzeni publicznej i przeciwdziałać jego nadmiernemu spożyciu.

Ustawa trafiła do dalszych prac legislacyjnych, a przedstawiciele małych winnic i browarów przekonują, że Sejm nie uwzględnił specyfiki ich działalności. Obawiają się, że szerokie rozumienie reklamy i promocji może ograniczyć także neutralne informowanie o pochodzeniu surowców, tradycyjnych metodach produkcji czy historii przedsiębiorstwa. Nawet takie treści, publikowane we własnych kanałach kierowanych do dorosłych odbiorców, mogą ich zdaniem zostać uznane za niedozwoloną promocję alkoholu.

Szczególnie dotkliwie odczułyby to niewielkie firmy, które nie mają wieloletniej rozpoznawalności ani rozbudowanej sieci dystrybucji. Bezpośredni kontakt z klientami, lokalne wydarzenia i turystyka są dla nich podstawowymi sposobami budowania marki.

Zbudował winnicę od zera. Teraz obawia się o jej przyszłość

Jednym z przedsiębiorców, którzy publicznie zabrali głos, jest właściciel Winnicy Roxi. W nagraniu opisanym przez Portal Spożywczy opowiedział historię budowania gospodarstwa: od zakupu nieużytkowanego gruntu, przez ręczne sadzenie winorośli i remont budynku, po ukończenie dwóch kierunków studiów przygotowujących go do produkcji wina. Pierwsze butelki miały trafić do sprzedaży w 2027 roku. Teraz winiarz obawia się, że nie będzie mógł skutecznie dotrzeć do klientów. 

– Jeżeli publicznie nie będę mógł używać nazwy swojej marki, a ta nazwa to ja, Winnica Roxi, nie będę mógł mówić o tym, że sprzedaję wino, to ja nie istnieję – powiedział w nagraniu przytoczonym przez Portal Spożywczy.

Producent nie kwestionuje konieczności walki z alkoholizmem, ale sprzeciwia się traktowaniu małych gospodarstw tak samo jak przedsiębiorstw zajmujących się masową produkcją alkoholu.

Wprowadza się nowelizację ustawy o wychowaniu w trzeźwości, która nas praktycznie wycina z rynku. (...) Nagle się okazało, że ja należę do alkolobby, a te moje produkty to trucizna

– mówił przedsiębiorca. Pytał też, kto kupi winnicę w kraju, w którym właściciel nie może swobodnie opowiadać o swojej działalności.

Polska sadzi winorośl, Francja płaci za jej wycinanie

Obawy producentów wina pojawiają się w szczególnym momencie. Zmieniający się klimat sprzyja uprawie winorośli w coraz większej części Polski, a zainteresowanie lokalnym winem i enoturystyką rośnie. Według Krajowego Ośrodka Wsparcia Rolnictwa powierzchnia polskich winnic zwiększyła się z 1098,7 ha we wrześniu 2025 r. do 1197,3 ha rok później, czyli o około 9 proc. Liczba zarejestrowanych plantatorów wzrosła z 724 do 799. W roku winiarskim 2025/2026 wyprodukowano 29,5 tys. hektolitrów wina, czyli około 3,9 mln butelek – blisko 38 proc. więcej niż rok wcześniej.

Polskie winnice to przeważnie niewielkie gospodarstwa – na jednego zarejestrowanego plantatora przypada średnio około 1,5 ha upraw. Wiele z nich łączy produkcję wina z degustacjami, zwiedzaniem gospodarstw czy współpracą z lokalną gastronomią i hotelarstwem. Jak wskazywała na łamach Portalu Spożywczego Monika Czarniecka, założycielka Agencji 100 PTS, na rozwoju enoturystyki korzystają całe regiony, nie tylko producenci wina.

Tymczasem tradycyjne regiony winiarskie zmagają się z problemami. We Francji spadający popyt i trudności ekonomiczne skłoniły władze do uruchomienia programów wspierających likwidację części winnic, w tym rekompensat o wartości 130 mln euro. Polscy plantatorzy obawiają się więc ograniczeń właśnie wtedy, gdy młoda branża zaczyna wykorzystywać swoje możliwości rozwoju.

Polacy piją mniej. Zmienia się też rynek alkoholu

Nowe regulacje wpisują się w szerszą zmianę postaw wobec alkoholu. Według badania przeprowadzonego we wrześniu 2026 r. na zlecenie Rankomat.pl 52 proc. respondentów w wieku 18–64 lat zadeklarowało, że w ostatnim roku ograniczyło spożycie alkoholu lub przestało pić. Całkowitą rezygnację zadeklarowało 16 proc. badanych. Najczęstszym powodem była troska o zdrowie.

Jak podaje CEO Magazyn, również tegoroczne badanie CBOS wskazuje na spadek popularności alkoholu: jego spożywanie deklaruje 73 proc. dorosłych Polaków, najmniej w niemal 30-letniej historii pomiarów. Zmiany zachodzą więc niezależnie od nowych przepisów. Przedstawiciele branży rzemieślniczej obawiają się jednak, że dodatkowe ograniczenia utrudnią im konkurowanie na rynku, który i tak przechodzi transformację.

Browary rzemieślnicze: w jeszcze trudniejszej sytuacji?

Podobne obawy zgłaszają małe browary. Problemem jest dla nich zarówno zaostrzenie zakazu reklamy piwa, jak i brak jasnego rozróżnienia między promocją a informacją o produkcie. Marek Kamiński, prezes Polskiego Stowarzyszenia Browarów Rzemieślniczych (PSBR), w rozmowie z Portalem Spożywczym zwracał uwagę, że niewielkie browary często wytwarzają krótkie serie piw i eksperymentują z recepturami. Informowanie o nowych produktach jest więc istotną częścią ich działalności.

Kamiński wskazywał też na problem rabatów handlowych. Wiele piw rzemieślniczych ma stosunkowo krótki termin przydatności, dlatego obniżanie cen partii zbliżających się do końca okresu sprzedaży ma istotne znaczenie ekonomiczne. Branża chce mieć pewność, że nie zostanie to uznane za niedozwoloną promocję.

Browary obawiają się również, że ograniczenia dotyczące wykorzystywania marek alkoholowych i ich bezalkoholowych odpowiedników utrudnią rozwój segmentu piw 0,0%. 

Piwowarzy śledzą ponadto prace nad odrębnym projektem ustawy (druk 2358), dotyczącym działalności informacyjnej, kulturalnej i turystycznej związanej z wyrobami winiarskimi. Chcieliby podobnych rozwiązań dla własnej branży.

Dlaczego mały winiarz jest lepszy od małego browaru rzemieślniczego? Dlaczego winiarz będzie mógł opowiadać o swoim winie, a piwowar-rzemieślnik o swoim piwie już nie? W czym lepsze jest winobranie od chmielobrania?

– pytał Kamiński. To na razie projekt, nie obowiązujące prawo. Jednak zdaniem browarów jego przyjęcie bez analogicznych rozwiązań dla piwowarów mogłoby pogłębić różnice między obiema branżami.

Wolny Kraft: nie chodzi o obronę alkoholizmu

Do krytyków nowelizacji dołączyło też Stowarzyszenie Wolny Kraft, reprezentujące środowisko piwowarów i konsumentów piwa rzemieślniczego. Organizacja nie kwestionuje szkodliwości alkoholu ani potrzeby przeciwdziałania uzależnieniom. Jej zdaniem debata publiczna pomija jednak osoby pijące okazjonalnie oraz kulturowy wymiar piwowarstwa. W oświadczeniu stowarzyszenie przestrzegało przed sprowadzaniem dyskusji do przeciwstawienia abstynentów i osób uzależnionych. Taki podział nie uwzględnia, jego zdaniem, różnorodności zachowań konsumentów.

Wolny Kraft zainicjował akcję #głosdlabrowarów i zaprosił parlamentarzystów na Warszawski Festiwal Piwa. Chce pokazać, że działalność małych browarów obejmuje także pielęgnowanie historycznych stylów piwnych, odtwarzanie dawnych odmian chmielu i rozwój lokalnego rzemiosła.

Browar Bednary apeluje do prezydenta. „Chodzi o polski kapitał”

Do prezydenta Karola Nawrockiego zwrócili się z kolei Karolina i Rafał Łopusińscy, właściciele Browaru Bednary. W liście otwartym przypomnieli jego wizytę w przedsiębiorstwie 1 lutego 2025 r., podczas kampanii prezydenckiej, kiedy rozmawiano o ochronie polskiego kapitału i lokalnych producentów.

Bo tu nie chodzi wyłącznie o piwo. Chodzi o polski kapitał, polskich rolników, lokalne miejsca pracy i przyszłość rodzinnych przedsiębiorstw

– napisali. Łopusińscy obawiają się, że problemy małych browarów dotkną również ich dostawców i partnerów biznesowych: rolników, słodownie, producentów opakowań czy lokalną gastronomię. Apelują o rozróżnienie reklamy alkoholu od neutralnej informacji o produkcie oraz uwzględnienie specyfiki małych producentów, choćby z wykorzystaniem kryteriów znanych już z przepisów akcyzowych. – Nie prosimy o przywileje dla naszego browaru. Prosimy o uczciwe, proporcjonalne zasady dla całej grupy małych, niezależnych producentów – podsumowują właściciele Browaru Bednary.

Ostateczny kształt regulacji zależy od dalszych prac legislacyjnych. Dla małych winnic i browarów stawką jest jednak coś więcej niż możliwość zamieszczania reklam. Ich właściciele przekonują, że bez wyraźnego rozróżnienia promocji alkoholu od informacji o rzemieślniczej produkcji nowe prawo może zahamować rozwój firm, które dopiero budują swoją pozycję na rynku. Czy ustawodawca uwzględni ich obawy?

POLACY JUŻ NIE CHCĄ PIĆ ALKOHOLU? MŁODZI WOLĄ GRAĆ W GRY - KOMENTERY 
Źródło: Sejm zakazał reklamy alkoholu. Winnice i małe browary boją się o biznes

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki