- Komisja Odpowiedzialności Konstytucyjnej zagłosuje w piątek o 9:00 nad wnioskiem o postawienie prezesa NBP Adama Glapińskiego przed Trybunałem Stanu, po przesłuchaniu ponad 50 świadków.
- Adamowi Glapińskiemu zarzuca się naruszenie konstytucji i ustaw, m.in. poprzez pośrednie finansowanie deficytu budżetowego i interwencje walutowe bez należytych upoważnień.
- Mimo spodziewanego poparcia większości w komisji i Sejmie (bezwzględna większość głosów), decyzja o postawieniu Glapińskiego przed Trybunałem Stanu nie jest jeszcze przesądzona i może zostać przełożona.
- Nawet jeśli Sejm przegłosuje wniosek, tylko wyrok Trybunału Stanu może orzec o odwołaniu prezesa NBP, a frakcja rządząca nie chce "wariantu siłowego".
Co zarzuca się Adamowi Glapińskiemu?
Wstępny wniosek o postawienie prezesa NBP przed Trybunałem Stanu został złożony w Sejmie przez grupę posłów koalicji rządzącej w marcu 2024 roku. Dokument zarzuca Adamowi Glapińskiemu naruszenie konstytucji i ustaw, m.in. poprzez pośrednie finansowanie deficytu budżetowego w ramach skupu aktywów w latach 2020-2021.
Na liście zarzutów znalazły się także inne działania, które zdaniem wnioskodawców były niezgodne z prawem. Wśród nich wymieniono prowadzenie wspomnianego skupu aktywów bez "należytego upoważnienia" od Rady Polityki Pieniężnej oraz dokonywanie interwencji walutowych bez wymaganej zgody zarządu NBP. Narodowy Bank Polski od początku uznawał wszystkie te zarzuty za całkowicie bezpodstawne.
Droga do odwołania prezesa NBP. Co musi się stać?
Pozytywny wynik głosowania w komisji otworzy drogę do debaty i głosowania w Sejmie. To właśnie tam zapadnie ostateczna decyzja. Do postawienia prezesa NBP przed Trybunałem Stanu w głosowaniu w Sejmie wystarczy bezwzględna większość głosów w obecności co najmniej połowy ustawowej liczby posłów.
Samo postawienie przed Trybunałem Stanu nie oznacza automatycznego odwołania prezesa NBP. Zgodnie z konstytucją, jego odwołanie może nastąpić dopiero wtedy, gdy "Trybunał Stanu orzekł wobec niego zakaz zajmowania kierowniczych stanowisk lub pełnienia funkcji związanych ze szczególną odpowiedzialnością w organach państwowych".
Sprawa nie jest jednak przesądzona. Jak powiedział "Rzeczpospolitej" jeden z polityków Koalicji Obywatelskiej, wniosek o piątkowe głosowanie może zostać jeszcze wstrzymany, "jeśli premier tak zdecyduje". Nawet jeśli procedura będzie kontynuowana, koalicja rządząca chce uniknąć eskalacji konfliktu politycznego i nie zamierza doprowadzić do "wariantu siłowego", co sugeruje, że proces może napotkać na silny opór i nie być tak szybki, jak oczekiwano.
