Afera GetBack. Osiecki zostaje w areszcie

2020-02-14 16:36 mos
Sąd
Autor: Pixabay/Zdjęcie poglądowe Opole: Miało być 25 lat, są 3...w zawiasach! Mężczyzna uniknął więzienia

Śledztwo w sprawie afery GetBack trwa już od dwóch lat. Razem z nim toczy się sprawa Piotra Osieckiego, któremu prokuratura zarzuca udział w zmowie narażającej spółkę na straty przekraczające ponad 150 mln zł. Sąd Apelacyjny w Warszawie nie uznał zażalenia obrońców i zdecydował o pozostaniu podejrzanego w areszcie.

Piotr Osiecki, były prezes Towarzystwa Funduszy Inwestycyjnych "Altus", który od blisko dwóch lat jest tymczasowo aresztowany, nie wyjdzie na wolność. Dzisiaj Katarzyna Szwarc, radca prawny i obrońca podejrzanego złożyła wniosek o natychmiastowe zwolnienie biznesmena z aresztu. O 15:30 Sąd Apelacyjny w Warszawie zdecydował o odrzuceniu zażalenia. Obrońcy podejrzanego twierdzą, że doszło do rażącego naruszenia prawa, a mężczyzna jest bezprawnie przetrzymywany w areszcie od 15 grudnia 2019 roku. Według mecenas, to wynik serii błędów organów wymiaru sprawiedliwości.

ZOBACZ TEŻ: Ksiądz zdziera za pogrzeb! Brzeziny apelują do papieża, poseł RP interweniuje

Zatrzymanie Osieckiego było kolejnym echem afery GetBacku – prokuratura zarzuciła mu działanie na szkodę wrocławskiej spółki. W aferze poszkodowanych może być nawet 10 tys. osób, a straty obligatariuszy w skali kraju sięgają ponad 2 mld złotych.

Jak podają obrońcy, 2 grudnia 2019 r. Przemysław Baranowski, Prokurator Prokuratury Okręgowej złożył wniosek o przedłużenie tymczasowego aresztu Piotra Osieckiego do 20 grudnia, do godz. 22.15. Wniosek złożono w Sądzie Okręgowym w Warszawie. 11 grudnia sąd wydał postanowienie o przedłużeniu tymczasowego aresztu Osieckiego, ale według obrońców, sąd ten był sądem właściwym do przedłużenia tymczasowego aresztu jedynie na łączny okres 12 miesięcy. Podliczono jednak, że okres ten mijał 20 grudnia o godzinie 9:09. Do rozpatrzenia wniosku o przedłużenie przekraczającego ten termin był wyłącznie Sąd Apelacyjny. Sąd Apelacyjny w Warszawie uznał, że Sąd Okręgowy przekroczył uprawnienia, ale nie uchylił decyzji o przedłużeniu tymczasowego aresztowania Piotra Osieckiego.

Aresztowania prezesa

Przypomnijmy, że twórca "Altus" TFI po raz pierwszy został aresztowany ostatniego dnia sierpnia 2018 roku. Na wolność wyszedł w listopadzie. Wtedy też sąd rozpatrujący wniosek o przedłużenie aresztu o kolejne trzy miesiące zdecydował, że zamienia areszt na poręczenie majątkowe w wysokości rekordowych 108 mln zł. Osiecki ponownie trafił do aresztu w lutym 2019 roku. Podczas kwietniowej rozprawy sąd wydłużył mu areszt o miesiąc, ale zamienił środek zapobiegawczy z aresztu na poręczenie majątkowe w wysokości 110 mln zaliczając do niego poprzednią kwotę. Osiecki wrócił do więzienia ponownie w czerwcu, a to za sprawą odwołania się śledczych. W piątek 13 września sąd zdecydował, że prezes "Altusa" spędzi w areszcie jeszcze trzy miesiące, przychylając się tym samym do wniosku prokuratury. 19 grudnia na sali rozpraw podjęto podobną decyzji.

Szkody dla GetBacku

Piotr Osiecki został zatrzymany dwa miesiące po aresztowaniu szefa GetBacku. Wówczas jego firma „Altus” posiadała udziały w wielu spółkach, a jedną z nich była EGB Investments. Firma ta zajmowała się windykacją, dlatego GetBack zdecydowała się ją kupić i zapłacić aż 207 mln zł. Śledczy uznali jednak, że kwota była fikcyjna, a wrocławska spółka przepłaciła co najmniej 160 mln zł (ich zdaniem rzeczywista wartość EGB Investments wynosiła 47 mln zł). W ten właśnie sposób Osiecki wyrządził szkodę GetBackowi. Według oskarżycieli mężczyzna, sprzedając firmę, miał świadomość faktycznej niższej wartości firmy i działał wspólnie z innymi osobami dla osiągnięcia korzyści majątkowej. Osiecki konsekwentnie nie zgadza się ze stawianymi mu zarzutami.

"Altus" słono zapłaciło za GetBack

Na początku lutego Komisja Nadzoru Finansowego zdecydowała się ukarać "Altus" TFI. Towarzystwo Funduszy Inwestycyjnych straciło zezwolenie na działalność w związku z aferą GetBack, co oznacza, że znika z rynku. Co więcej, firma musi zapłacić 7 mln zł kary. To jedna z najwyższych kar w historii KNF. Kara została nałożona "w związku z zarządzaniem przez towarzystwo funduszami inwestycyjnymi w sposób nierzetelny i nieprofesjonalny, niezapewniający zachowania należytej staranności i niezgodny z zasadami uczciwego obrotu, a także nieuwzględniający najlepiej pojętego interesu funduszy oraz uczestników funduszy oraz w sposób niezapewniający stabilności i bezpieczeństwa rynku finansowego". Z tego samego powodu licencje straciły już dwa inne TFI – Saturn i Lartiq.

SPRAWDŹ TAKŻE: Media publiczne jednak dostaną miliardy. Sejm odrzucił wniosek Senatu

Najnowsze