Chińczycy zalewają Europę tanimi lotami. Przewoźnicy z UE bez szans?

2026-04-17 7:57

Chińskie linie lotnicze masowo zwiększają liczbę lotów do Europy, planując blisko 2,5 tys. nowych połączeń. To zaburza konkurencję na rynku lotniczym, bo przewoźnicy z Państwa Środka, latając nad Rosją, skracają trasy i tną koszty. Europejskie firmy są na straconej pozycji.

Sylwetka pasażerki z walizką i kubkiem na lotnisku, patrzę na startujący samolot. Scena symbolizuje chińską ekspansję lotniczą, stanowiącą wyzwanie dla europejskich przewoźników, o czym przeczytasz na Super Biznes.

i

Autor: Song_about_summer/ Shutterstock Sylwetka pasażerki z walizką i kubkiem na lotnisku, patrzę na startujący samolot. Scena symbolizuje chińską ekspansję lotniczą, stanowiącą wyzwanie dla europejskich przewoźników, o czym przeczytasz na Super Biznes.
  • Chińskie linie lotnicze planują do października br. nawet 2900 nowych połączeń do Europy, wykorzystując m.in. dostęp do rosyjskiej przestrzeni powietrznej, co skraca trasy i obniża koszty.
  • Przewaga chińskich przewoźników wynika również z niższych kosztów pracy, modernizacji flot oraz rozbudowanej siatki połączeń wewnątrzkrajowych, oferując konkurencyjne ceny biletów.
  • Europejscy eksperci wskazują, że bez decyzji politycznej, np. zakazu lądowania na europejskich lotniskach dla linii latających nad Rosją, przewoźnicy z Europy nie będą w stanie konkurować.
  • Ostatnie wydarzenia, takie jak atak USA i Izraela na Iran, pokazały wrażliwość globalnego transportu lotniczego, prowadząc do wzrostu cen paliwa i biletów oraz wydłużenia czasu podróży.

Skąd tak duża ekspansja chińskich linii lotniczych w Europie?

Dane są jednoznaczne. Jak wynika z raportu brytyjskiej firmy analitycznej Official Aviation Guide, tylko między marcem a październikiem tego roku chińscy przewoźnicy zaplanowali o 2350 więcej lotów do Europy niż w analogicznym okresie rok wcześniej. Inne prognozy, przytaczane przez „South China Morning Post”, mówią nawet o blisko 2900 dodatkowych połączeniach. Skąd ten nagły zalew? Jak wyjaśnia w rozmowie z Polską Agencją Prasową Marek Stus, ekspert ds. rynku lotniczego i redaktor serwisu Pasazer.com, to efekt kilku nakładających się na siebie czynników.

Przede wszystkim Chiny wciąż odbudowują siatkę połączeń po pandemii, przywracając zawieszone trasy, ale jednocześnie uruchamiając zupełnie nowe. Do tego dochodzi wewnętrzna presja. – Znaczenie ma również wewnętrzna konkurencja między chińskimi przewoźnikami oraz obowiązująca tam zasada pierwszeństwa – linia, która jako pierwsza uruchomi dane połączenie między miastem w Chinach a miastem np. w Europie, zyskuje uprzywilejowaną pozycję na tej trasie – tłumaczy Marek Stus. To właśnie dlatego widzimy coraz więcej lotów z mniejszych chińskich ośrodków do mniejszych miast w Europie. Chińskie linie lotnicze dysponują też nadwyżką samolotów szerokokadłubowych, które wcześniej obsługiwały ograniczone dziś trasy do USA i Japonii. Teraz ta flota została przekierowana na podbój Starego Kontynentu.

Anfalbet Millera - S jak Solidarność

Na czym polega nierówna konkurencja na rynku lotniczym?

Główna przewaga chińskich przewoźników to dostęp do rosyjskiej przestrzeni powietrznej. Europejskie linie lotnicze, objęte sankcjami po inwazji na Ukrainę, muszą omijać Rosję, co wydłuża trasy i drastycznie podnosi koszty. Dominik Sipiński, analityk ds. transportu i infrastruktury w Polityce Insight, wskazuje, że Chińczycy zyskują nie tylko na lotach bezpośrednich, ale też na połączeniach przesiadkowych. – Jeśli ktoś leci, dajmy na to z Polski do Tajlandii, to (...) gdy do wyboru ma podróż linią europejską albo chińską, to prawdopodobnie skorzysta z tej drugiej – ocenia ekspert. Dzieje się tak, ponieważ lot nad Rosją jest krótszy i tańszy.

Europejczycy ponoszą też dodatkowe koszty, jak obowiązek stosowania zrównoważonego paliwa lotniczego (SAF), co jeszcze bardziej pogarsza ich pozycję. Do tego dochodzą niższe koszty pracy w Chinach i znacząca poprawa jakości usług. – Tamtejsze linie znacząco poprawiły jakość obsługi. Obecnie jest już porównywalna, a czasem nawet wyższa niż u europejskich przewoźników – podkreśla Marek Stus. To wszystko sprawia, że konkurencja na rynku lotniczym staje się nierówna, a chińskie linie mogą oferować znacznie atrakcyjniejsze ceny biletów.

Europejscy giganci, jak Lufthansa czy Air France-KLM, od dawna alarmują, że obecna sytuacja jest nie do utrzymania. Rozwiązanie wydaje się proste, ale wymaga odważnej decyzji politycznej. – UE może po prostu zakazać lądowania na europejskich lotniskach liniom, które latają nad Rosją. To automatycznie wyrównałoby rynek z Chinami. To jest kwestia decyzji politycznej – wyjaśnia Dominik Sipiński.

Znasz Polskę na wylot? Rozpoznaj województwo po jednym słowie! [QUIZ]
Pytanie 1 z 16
Pasztecik

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki