Spis treści
Potężne zwolnienia grupowe w Koszalinie. Co się stało?
To już pewne. Portal dlahandlu.pl poinformował, że duński koncern Espersen, jeden z największych graczy na europejskim rynku przetwórstwa ryb, podjął decyzję o zamknięciu swojej fabryki w Koszalinie. Chodzi o zakład zlokalizowany przy ulicy Mieszka I, który od lat był jednym z kluczowych pracodawców w regionie.
Wiadomość jest ciosem dla lokalnego rynku pracy. Zwolnienia grupowe w Koszalinie mogą dotknąć nawet 650 pracowników, z czego około 300 osób ma otrzymać wypowiedzenia już w pierwszym etapie. Dla wielu rodzin to dramat i niepewność jutra. Informację o planowanych zwolnieniach potwierdził już Powiatowy Urząd Pracy w Koszalinie, który zapowiedział uruchomienie programu wsparcia dla zwalnianych osób.
Dlaczego Espersen zamyka zakład w Polsce?
Decyzja zarządu Espersen nie jest przypadkowa. To wynik kilku nakładających się na siebie problemów, które uderzyły w całą branżę przetwórstwa rybnego. Prezes Tino Bendix w oficjalnym komunikacie wskazał, że rynek zmienił się fundamentalnie. Firma musi mierzyć się ze stale rosnącymi kosztami działalności, a także ze znacząco wyższymi cenami samego surowca.
Kluczowym problemem okazały się jednak rekordowo niskie limity połowowe dorsza atlantyckiego na Morzu Barentsa. To właśnie stamtąd pochodziła duża część ryb trafiających do fabryki w Koszalinie. Obecnie obowiązujące kwoty połowowe są najniższe od 1991 roku, co bezpośrednio przekłada się na dostępność i cenę surowca. W tej sytuacji Espersen zamyka zakład, ponieważ jego utrzymanie w dotychczasowej formie przestało być opłacalne. Firma przyznaje, że segment tak zwanego przetwórstwa pierwotnego, czyli wstępnej obróbki ryb, przynosił w ostatnim czasie straty.
Nowa strategia firmy i pomoc dla zwalnianych
Zamknięcie zakładu w Koszalinie to nie tylko reakcja na kryzys, ale element szerszej zmiany w strategii duńskiego koncernu. Espersen zamierza stopniowo wycofywać się z tak zwanego przetwórstwa pierwotnego, czyli pracochłonnej i niskomarżowej wstępnej obróbki ryb. Zamiast tego firma chce skupić się na produkcji gotowych, zaawansowanych wyrobów rybnych, które trafiają bezpośrednio na stoły konsumentów. Taki model biznesowy ma zapewnić wyższe marże i uniezależnić firmę od wahań w dostawach jednego gatunku ryb, jak to miało miejsce w przypadku dorsza.
Chociaż w ubiegłym roku firma zanotowała sprzedaż na poziomie 3,3 mld koron duńskich (ok. 1,9 mld zł) i zysk operacyjny w wysokości 195 mln koron (ok. 112 mln zł), zarząd określił te wyniki jako "rozczarowujące". Powodem były właśnie straty generowane przez segment, który teraz jest likwidowany w Polsce.
To nie pierwsza taka restrukturyzacja. W poprzednich latach Espersen zamknął już swoje fabryki w litewskiej Kłajpedzie oraz brytyjskim Grimsby. Co ciekawe, część produkcji z Litwy została wtedy przeniesiona właśnie do Polski. Teraz ograniczana działalność z Koszalina ma trafić głównie do zakładów firmy w Wietnamie, gdzie koszty operacyjne są niższe.
Dla pracowników, którzy stracą pracę, pojawiło się światełko w tunelu. Powiatowy Urząd Pracy w Koszalinie zadeklarował pełne wsparcie dla zwalnianych osób. Pomoc ma obejmować zarówno pośrednictwo w znalezieniu nowego zatrudnienia, jak i obsługę w zakresie świadczeń dla bezrobotnych czy możliwości przekwalifikowania.
Podsumowując, decyzja o zamknięciu fabryki w Koszalinie to dla Espersen bolesny, ale strategiczny ruch, mający na celu poprawę rentowności w trudnych warunkach rynkowych. Dla lokalnej społeczności oznacza to jednak utratę setek miejsc pracy i trudny okres adaptacji do nowej rzeczywistości.