- W odpowiedzi na wzrost cen paliw (często przekraczających 2 euro/litr) po konflikcie na Bliskim Wschodzie, Niemcy planują ograniczyć stacjom benzynowym możliwość podnoszenia cen do raz dziennie.
- Włochy, gdzie ceny paliw również przekraczają 2 euro/litr, zapowiadają walkę ze spekulacją, rozważając nawet wyższe opodatkowanie firm odpowiedzialnych za nieuzasadnione podwyżki.
- Niektóre kraje, jak Węgry, wprowadziły limity cen paliw (tylko dla lokalnych pojazdów), a Hiszpania uwolniła strategiczne rezerwy ropy, by obniżyć koszty.
- Inne państwa, jak Holandia i Portugalia, stosują obniżki akcyzy lub podatków od paliw, podczas gdy Czechy i Słowacja na razie nie planują interwencji, monitorując sytuację.
Niemcy i Włochy stawiają granice. Walka ze spekulantami
Kierowcy w Niemczech i we Włoszech płacą za paliwo rekordowe sumy. Skłoniło to rządy obu tych państw do działania. W Berlinie powstaje projekt ustawy, który ma ukrócić gwałtowne skoki cen na stacjach. Zgodnie z propozycją, stacje paliw w Niemczech miałyby w przyszłości móc podnosić ceny tylko raz dziennie, w południe.
Z kolei we Włoszech rząd główną przyczynę podwyżek widzi w spekulacji. Premier Giorgia Meloni zapowiedziała, że jej rząd „zrobi wszystko, aby uniemożliwić spekulacje na kryzysie”, nie wykluczając nawet nałożenia dodatkowego podatku na firmy, które na tym zarabiają.
Węgry i Słowacja kontra „turystyka paliwowa”
Na Węgrzech już obowiązują urzędowe limity cen, ale skorzystać z nich mogą wyłącznie kierowcy pojazdów z węgierskimi tablicami rejestracyjnymi. Tańsze paliwo przyciągnęło jednak kierowców z krajów sąsiednich, tworząc zjawisko tzw. turystyki paliwowej. Problem odczuła Słowacja, gdzie premier Robert Fico przyznał, że olej napędowy jest masowo wykupywany przy granicy z Polską. Rząd w Bratysławie rozważa wprowadzenie wyższych cen dla kierowców z zagranicy, by ograniczyć ten proceder.
Pozostałe kraje Europy reagują na różne sposoby. Portugalia i Holandia zdecydowały się na obniżki akcyzy, aby utrzymać ceny na akceptowalnym poziomie. Hiszpania sięgnęła po rezerwy strategiczne ropy naftowej. Zupełnie inną strategię przyjął czeski rząd Andreja Babisza, który na razie ogranicza się do monitorowania marż sprzedawców, argumentując, że sytuacja nie jest tak dramatyczna jak w 2022 roku.
Polecany artykuł:
