- Sławomir Starzec, były asystent Jarosława Kaczyńskiego, zarobił 397 tys. zł w 9 miesięcy w spółce TUW PZUW, do której trafił w lipcu 2023 r.
- Ustalenia kontroli wykazały, że w tym okresie spędził w biurze zaledwie 37,5 godziny, logując się do sieci firmy przez 22 dni.
- Otrzymał dodatkowo 69 tys. zł za zakaz konkurencji, mimo braku dokumentów potwierdzających realizację powierzonych mu zadań.
- Brak zatwierdzenia celów i długotrwała nieobecność doprowadziły do zwolnienia Starca w marcu 2024 r., podważając efektywność jego zatrudnienia.
Gigantyczne zarobki za minimalną obecność w biurze
Stawka godzinowa przekraczająca 12 tysięcy złotych – tak w praktyce wyglądało wynagrodzenie byłego asystenta prezesa Prawa i Sprawiedliwości w państwowej spółce. Jak wynika z ustaleń wewnętrznej kontroli, przez dziewięć miesięcy pracy, od lipca 2023 do marca 2024 roku, na konto Sławomira Starca wpłynęło łącznie 466 tys. zł. Na tę kwotę złożyło się 397 tys. zł pensji oraz dodatkowe 69 tys. zł wypłacone w ramach zakazu konkurencji po rozwiązaniu umowy. Kontrolerzy dokładnie sprawdzili jego aktywność. Okazało się, że w tym czasie w budynku PZU Park był obecny łącznie przez 37,5 godziny. Jego karta wejściowa zarejestrowała 31 wizyt, co oznacza, że średnio spędzał w biurze niewiele ponad godzinę.
Kim jest Sławomir Starzec i czym miał się zajmować w PZU?
Sławomir Starzec trafił do Towarzystwa Ubezpieczeń Wzajemnych Polski Zakład Ubezpieczeń Wzajemnych (TUW PZUW) w lipcu 2023 roku, a więc w środku gorącej kampanii parlamentarnej. Objął tam nowo utworzone stanowisko doradcy prezesa do spraw public affairs. Jego głównym zadaniem miało być dbanie o relacje spółki z instytucjami publicznymi, administracją rządową i parlamentem. Zatrudnienie byłego asystenta Jarosława Kaczyńskiego na tak eksponowanym stanowisku od początku mogło budzić pytania o jego faktyczne kompetencje i cel. Oficjalnie na 2023 rok wyznaczono mu dwa cele: promowanie idei ubezpieczeń wzajemnych wśród samorządowców oraz analizę unijnych przepisów dotyczących tzw. Taksonomii.
Kontrola w PZU nie znalazła dowodów jego pracy
Najbardziej obciążający dla Sławomira Starca jest jednak fakt, że wewnętrzna kontrola nie znalazła żadnych materialnych dowodów na to, że w ogóle wykonywał swoją pracę. W dokumentacji pokontrolnej wprost stwierdzono „brak dokumentów potwierdzających realizację zadań”. Co więcej, rozliczenie jego celów na 2023 rok nigdy nie zostało zatwierdzone, oficjalnie z powodu „rozwiązania umowy i długotrwałej nieobecności pracownika”. Wewnętrzna kontrola w PZU wykazała także, że Sławomir Starzec do sieci firmowej logował się łącznie przez 22 dni, a na telefonie służbowym nie miał nawet uprawnień do korzystania z poczty elektronicznej. Były asystent Jarosława Kaczyńskiego został zwolniony ze spółki w marcu 2024 roku, już po zmianie władzy w państwowym ubezpieczycielu.
Źródło: Radio ZET