Ostatnio sprawa uzyskania od Niemiec odszkodowania pojawiła się w Grecji po kryzysie kryzysie finansowym, w którym Grecja znalazła się w 2010 r. Ówczesny rząd ujawnił wtedy, że prawdziwy dług publiczny tego kraju wynosi aż 130 proc. PKB (dla porównania – polski dług to nieco ponad 50 proc.).
Teraz sprawa ta znowu powraca. Premier Grecji Aleksis Tsipras powiedział we wtorek (16.08.), że jest zdeterminowany, by zrobić wszystko, co konieczne w celu otrzymania od Niemiec reparacji wojennych za czasy okupacji podczas drugiej wojny światowej. Według szacunków miałoby to być ok. 270 mld euro.
Zobacz także: Grecja straci na Brexicie?
Jak informuje wyborcza.biz, okazją były obchody rocznicy masakry w Kommeno w północno-zachodniej części kraju, gdzie 16 sierpnia 1943 r. Niemcy zabili 317 cywilów.
- Po raz pierwszy mamy narodową strategię w celu uzyskania reparacji - powiedział Tsipras podczas uroczystości. - Grecja zrobi wszystko, co konieczne na poziomie dyplomatycznym, a jeśli będzie trzeba, to również prawnym - podkreślił. Odwołał się do raportu parlamentarnej komisji, która w 2015 roku zajęła się sprawą. Pod koniec lipca został on przekazany parlamentowi. Na początku września ma być tematem debaty plenarnej.
Czytaj również: Turystyka traci na igrzyskach
W raporcie tym reparacje wyliczono na kwotę 269,5 mld euro. Z kolei w połowie ub. roku sam rząd szacował kwotę należną od Niemiec na 278,7 mld euro. Wliczono do niej pożyczkę - według współczesnych szacunków 10 mld euro - którą niemiecki okupant wymusił na rządzie Grecji w 1942 r.
Tymczasem zdaniem niemieckiego rządu kwestia odszkodowań wojennych dla Grecji jest politycznie i prawnie ostatecznie załatwiona. Niemcy odmawiają podjęcia na nowo rozmów w tej sprawie. Zgodnie z podpisaną w 1960 r. dwustronną umową władze RFN wypłaciły Grecji tytułem zadośćuczynienia 115 mln ówczesnych marek niemieckich.
Agencje przypominają również, po wybuchu kryzysu finansowego Grecja uzyskała wsparcie finansowe z kilku źródeł (pod warunkiem przeprowadzenia reform). Najwięcej, bo 80 mld euro przekazała Unia Europejska, a 27 proc. z tej kwoty pochodziło właśnie z Niemiec.
Niestety, reformy które były ceną za uzyskane wsparcie okazały się bardzo bolesne dla greckiego społeczeństwa.
Źródło: wyborcza.biz, oprac. MK