- Ceny ropy poszybowały o ok. 7% po otwarciu sesji, ale szybko straciły prawie połowę początkowych zwyżek, reagując na konflikt na Bliskim Wschodzie.
- Zamknięcie strategicznej Cieśniny Ormuz, przez którą przepływa nawet 1/3 światowego transportu morskiego ropy, spowodowało unieruchomienie co najmniej 150 tankowców.
- Wojna pomiędzy USA, Izraelem a Iranem oraz ostrzały celów w regionie wywołały obawy o stabilność dostaw ropy, windując ceny Brent do 77,91 USD za baryłkę.
- OPEC+ planuje zwiększyć wydobycie o 206 tys. baryłek dziennie od 1 kwietnia, jednak analitycy oceniają ten ruch jako niewystarczający do uspokojenia rynków.
Jakie są ceny ropy po wybuchu wojny na Bliskim Wschodzie?
Rynki finansowe zareagowały natychmiast po weekendowych doniesieniach z frontu. Baryłka ropy West Texas Intermediate (WTI) w dostawach na kwiecień kosztuje na nowojorskiej giełdzie 71,45 USD, co oznacza wzrost o 6,61 proc. Jeszcze mocniej drożeje europejska ropa Brent, wyceniana na 77,91 USD za baryłkę, czyli o 6,92 proc. więcej.
Warto jednak zaznaczyć, że tuż po otwarciu poniedziałkowych notowań wzrosty były znacznie większe. W pewnym momencie ropa Brent drożała nawet o 13 proc., osiągając najwyższą cenę od stycznia 2025 roku. Poniedziałkowa sesja przyniosła gwałtowny wzrost cen ropy, który był najmocniejszy od czterech lat, choć później notowania wytraciły niemal połowę początkowej zwyżki. To pokazuje, jak nerwowo inwestorzy próbują oszacować realne skutki konfliktu.
Dlaczego zamknięcie Cieśniny Ormuz jest tak ważne?
Za całym zamieszaniem stoi eskalacja konfliktu zbrojnego. Wszystko zaczęło się w sobotę, gdy Stany Zjednoczone, wzywając do obalenia reżimu, ostrzelały rakietami cele w Iranie. W ataku zginął Najwyższy Przywódca Iranu, Ajatollah Ali Chamenei. Teheran odpowiedział falą uderzeń na Izrael oraz na amerykańskie bazy wojskowe w regionie, m.in. w Arabii Saudyjskiej, Katarze i Zjednoczonych Emiratach Arabskich. Wybuch wojny na Bliskim Wschodzie oznacza nowy, niezwykle niebezpieczny etap dla globalnego rynku surowców.
W odpowiedzi na atak, irańska Gwardia Rewolucyjna zamknęła dla żeglugi Cieśninę Ormuz. To jeden z najważniejszych punktów strategicznych na mapie świata. Skutki tej decyzji są natychmiastowe: co najmniej 150 tankowców z ropą i skroplonym gazem ziemnym (LNG) utknęło w Zatoce Perskiej. Po drugiej stronie cieśniny na możliwość przepłynięcia czekają dziesiątki kolejnych statków.
Przez Cieśninę Ormuz, kontrolowaną przez Iran, przepływa od jednej piątej do jednej trzeciej światowego transportu morskiego ropy naftowej. To jedyna droga morska dla eksportu surowca z takich potęg jak Arabia Saudyjska, Zjednoczone Emiraty Arabskie, Kuwejt, Irak oraz sam Iran. Jej zablokowanie paraliżuje dostawy z całego regionu.
Co dalej z cenami ropy? Prognozy analityków i decyzja OPEC+
W obliczu kryzysu kraje zrzeszone w OPEC+ (Organizacja Krajów Eksportujących Ropę Naftową oraz państwa z nią współpracujące) podjęły decyzję o zwiększeniu wydobycia. Od 1 kwietnia produkcja ma wzrosnąć o 206 tys. baryłek dziennie. To jednak ruch, który eksperci oceniają jako niewystarczający, by uspokoić sytuację. Dla porównania, w grudniu 2025 roku grupa zwiększyła wydobycie o 137 tys. baryłek dziennie, a obecna podwyżka jest tylko nieznacznie większa.
Jak ocenia Jorge Leon, szef analiz geopolitycznych w firmie konsultingowej Rystad Energy AS: "Ten ruch raczej nie uspokoi rynków - to jest jedynie sygnał, a nie rozwiązanie."
Analitycy są zgodni, że kluczowe dla dalszego rozwoju sytuacji będą najbliższe dni. Od nich zależy, czy dojdzie do deeskalacji napięcia. Haris Khurshid, dyrektor ds. inwestycji w Karobaar Capital LP, wskazuje na dwa możliwe scenariusze.
"Jeśli ruch tankowców w Cieśninie Ormuz zostanie szybko wznowiony albo dojdzie do wiarygodnej deeskalacji lub zakulisowych rozmów dyplomatycznych, to możemy zobaczyć, że sytuacja może się uspokoić" – powiedział. W przeciwnym wypadku, jak dodał, "prawdopodobnie ceny ropy będą się konsolidować na podwyższonych poziomach".
Polecany artykuł: