Ceny hurtowe paliw na 05.05.2026. Kto sprzedaje najtaniej?
Po dynamicznych wzrostach odnotowanych pod koniec ubiegłego miesiąca, bieżąca sesja na rynku hurtowym wciąż przebiega pod znakiem wyczekiwania. Ostatnie notowania wciąż pochodzą z piątku 1 maja, mamy więc do czynienia z zamrożeniem cenników przez wiodących dostawców. Zestawienie aktualnie obowiązujących cen netto (w zł za metr sześcienny) prezentuje się następująco:
- Orlen: Pb95 - 5708 zł, ON - 6465 zł
- Aramco: Pb95 - 5708 zł, ON - 6464 zł
- BP Europa: Pb95 - 5708 zł, ON - 6465 zł
Jak wynika z powyższych danych, rynek benzyny jest w tym momencie całkowicie zrównany – wszyscy główni producenci żądają za paliwo Pb95 dokładnie 5708 zł netto. Sytuacja minimalnie różni się w przypadku oleju napędowego, gdzie najtańszą ofertę na ON posiada obecnie Aramco, wyceniając surowiec o 1 zł na metrze sześciennym taniej niż Orlen i BP Europa.
Polecany artykuł:
Dynamika zmian na rynku hurtowym. Kto podnosi, a kto obniża ceny paliw?
Brak publikacji nowych cenników z dzisiejszą datą oznacza jednoznacznie, że rynek znajduje się w fazie pauzy, co dla odbiorców hurtowych stanowi moment uspokojenia. Warto jednak przypomnieć, jak kształtował się trend tuż przed majówką, ponieważ to on dyktuje obecne poziomy cenowe. Podczas ostatniej aktualizacji (1 maja) doszło do wyraźnego rozwarstwienia strategii względem poszczególnych paliw. Dostawcy solidarnie podnieśli wyceny benzyny – Aramco o 29 zł/m³, a Orlen i BP Europa po 27 zł/m³ w stosunku do poprzedniego dnia. Z kolei olej napędowy (ON) doczekał się kosmetycznych obniżek rzędu 4-5 zł na metrze sześciennym (z największym cięciem u Orlenu i BP). Dzisiejsza absencja ruchów cenowych to świadectwo ostrożności rafinerii, które uważnie monitorują wybuchową sytuację na globalnych parkietach surowcowych przed ewentualną korektą w kolejnych dniach tygodnia.
Co to oznacza dla kierowców? Analiza rynku paliw
Dzisiejsza stabilizacja cenników hurtowych to zaledwie chwilowy bufor w środowisku niespotykanej presji kosztowej. Sytuacja na rynku globalnym pozostaje ekstremalnie napięta – baryłka ropy Brent kosztuje aktualnie aż 113,64 USD. Choć w skali doby mówimy o kosmetycznym spadku (-0,25%), to od początku roku surowiec podrożał już o ponad 86%. Wszystko za sprawą przeciągającego się konfliktu na Bliskim Wschodzie i irańskiej blokady cieśniny Ormuz, przez którą w normalnych realiach tranzytuje 20 proc. światowej podaży. Choć kartel OPEC+ ogłosił w niedzielę poluzowanie limitów wydobycia o 188 tys. baryłek dziennie (od czerwca), nie zdołało to schłodzić rynków. Dodatkowa ropa jest użyteczna tylko wtedy, gdy może fizycznie dotrzeć do odbiorców. Napięcie podsyciło także opuszczenie kartelu przez ZEA w dniu 1 maja.
Krajowy rynek ratuje w pewnym stopniu stabilna złotówka. Kurs USD/PLN wynosi obecnie 3,6412, co amortyzuje drożyznę na giełdach. Ponadto dla finalnych konsumentów kluczowe znaczenie ma państwowy pakiet osłonowy. Rządowy program „Cena Paliw Niżej”, podatek VAT obniżony do 8 proc. oraz ścięta akcyza (obowiązujące do 15 maja 2026 r.) pełnią funkcję skutecznej tamy przed drastycznymi podwyżkami na pylonach. Należy jednak pamiętać, że hurtownie nie będą w nieskończoność brać wysokich kosztów na siebie. O trwałych zniżkach będziemy mogli mówić dopiero wtedy, gdy międzynarodowe inicjatywy, takie jak amerykański projekt koordynacji ruchu statków, faktycznie udrożnią szlaki w Zatoce Perskiej. Dzisiejsza stabilizacja w hurcie oznacza jednak, że kierowcy nie powinni spodziewać się drastycznych zmian cen na pylonach w najbliższych dniach.