- Utrzymanie stóp procentowych przez Radę Polityki Pieniężnej na niezmienionym poziomie (3,75%).
- Publikacja nowej, listopadowej projekcji inflacji Narodowego Banku Polskiego.
- Znaczący wzrost prognozowanej inflacji na 2027 rok do przedziału 3,1-5,3%.
- Wskazanie przez RPP na kluczowe ryzyka: polityka rządu, ceny energii i sytuacja na świecie.
Nowa prognoza
Rada Polityki Pieniężnej na listopadowym posiedzeniu nie zaskoczyła. Zgodnie z oczekiwaniami analityków, główne stopy procentowe pozostały na dotychczasowym poziomie. To oznacza, że główna stopa referencyjna Narodowego Banku Polskiego wciąż wynosi 3,75 proc., stopa lombardowa 4,25 proc., a depozytowa 3,25 proc.
Sama decyzja o stopach nie jest jednak najważniejszą informacją ze środowego komunikatu. Kluczowe jest to, z czym członkowie Rady zapoznali się tuż przed jej podjęciem. Chodzi o najnowszą, listopadową projekcję inflacji i PKB, przygotowaną przez analityków banku centralnego. Choć Rada Polityki Pieniężnej utrzymała stopy procentowe NBP na poziomie 3,75 proc., to zrobiła to po zapoznaniu się z nową projekcją inflacji, która maluje znacznie gorszy obraz na przyszły rok. I to właśnie te nowe szacunki są prawdziwym "gwoździem programu".
Co nowa projekcja inflacji mówi o cenach w 2027 r.?
Nowa prognoza analityków NBP, przygotowana na podstawie danych do 15 października 2026 roku, jest znacznie mniej optymistyczna niż ta z lipca. Szczególnie jeśli chodzi o przyszły, 2027 rok.
Zgodnie z projekcją – przygotowaną przy założeniu niezmienionych stóp procentowych NBP oraz uwzględniającą dane dostępne do 15 października 2026 r. – roczna dynamika cen znajdzie się z 50-procentowym prawdopodobieństwem w przedziale 3,1 – 3,2 proc. w 2026 r. (wobec 2,4 – 3,3 proc. w projekcji z lipca br.), 3,1 – 5,3 proc. w 2027 r. (wobec 1,5 – 4 proc.) oraz 1,4 – 4,4 proc. w 2028 r. (wobec 0,8 – 3,9 proc.) - można przeczytać w komunikacie NBP.
To przede wszystkim oznacza, że walka z drożyzną może potrwać dłużej, niż się spodziewaliśmy. Najnowsza projekcja inflacji NBP pokazuje, że inflacja w Polsce w 2027 roku z 50-procentowym prawdopodobieństwem znajdzie się w przedziale od 3,1 do aż 5,3 proc. To ogromna zmiana. Jeszcze cztery miesiące temu NBP zakładał, że w najgorszym wypadku ceny urosną o 4 proc. Teraz górna granica prognozy została podniesiona aż o 1,3 punktu procentowego.
Przy okazji zaktualizowano też prognozy wzrostu gospodarczego. Tu zmiany są mniejsze. Według projekcji PKB Polski w 2027 roku ma wzrosnąć w tempie od 1,9 do 3,8 proc.
Co dalej z inflacją i stopami? RPP wskazuje na ryzyka
Skoro prognozy na przyszły rok są gorsze, to czy Rada Polityki Pieniężnej podniesie stopy procentowe? Na razie nic na to nie wskazuje. W komunikacie po posiedzeniu czytamy, że „dalsze decyzje Rady będą zależne od napływających informacji”. Mówiąc prościej: RPP przyjmuje postawę wyczekującą. Będzie obserwować dane i reagować na bieżąco.
Członkowie Rady wymienili jednak całą listę czynników, które mogą w najbliższych miesiącach namieszać i wpłynąć na poziom cen w Polsce. To swoista mapa drogowa pokazująca, na co musimy zwracać uwagę.
Kluczowe ryzyka to między innymi:
- Polityka fiskalna rządu – czyli to, ile i na co rząd będzie wydawał publiczne pieniądze.
- Decyzje dotyczące cen energii – a więc to, czy i w jakim stopniu utrzymane zostaną tarcze osłonowe chroniące nasze rachunki za prąd i gaz.
- Sytuacja na świecie – głównie to, co dzieje się w gospodarkach naszych sąsiadów i jak kształtują się ceny surowców.
- Tempo wzrostu płac – szybki wzrost wynagrodzeń może dodatkowo napędzać inflację.
Rada Polityki Pieniężnej jasno komunikuje, że przyszłe decyzje o stopach procentowych NBP będą zależeć od wielu czynników, w tym od polityki rządu Donalda Tuska i sytuacji na światowych rynkach. Oznacza to, że choć na razie stopy stoją w miejscu, scenariusz podwyżek w 2027 roku wcale nie jest wykluczony, zwłaszcza jeśli inflacja nie będzie chciała spadać tak szybko, jak byśmy sobie tego życzyli. Na ten moment pewne jest jedno: perspektywa szybkiego powrotu do celu inflacyjnego NBP (2,5 proc.) znów się oddaliła.
