- Trzy japońskie gazowce Mitsui O.S.K. przepłynęły przez cieśninę Ormuz bez uiszczania irańskich opłat tranzytowych, a przewoźnik zapowiada, że nie zamierza ich płacić w przyszłości.
- Iran wprowadził opłaty za przeprawy przez kluczową cieśninę Ormuz, co praktycznie wstrzymało ruch dla 1/5 światowej ropy i LNG w związku z trwającym konfliktem.
- Stany Zjednoczone ostrzegają, że uiszczanie irańskich opłat tranzytowych grozi nałożeniem amerykańskich sankcji karnych.
Japońskie statki w cieśninie Ormuz. Armator odmawia płacenia Iranowi
Na początku kwietnia trzy jednostki powiązane z japońskim gigantem żeglugowym Mitsui O.S.K. Lines pokonały strategiczny szlak wodny bez płacenia. Dwa statki pod banderą Indii transportowały skroplony gaz ropopochodny (LPG), a trzeci, zarejestrowany w Panamie, przewoził skroplony gaz ziemny (LNG). Firma nie tylko nie zapłaciła, ale też zapowiedziała, że nie zamierza tego robić w przyszłości.
Przedstawiciel japońskiego przedsiębiorstwa, choć unikał szczegółów, postawił sprawę jasno. Stwierdził, że „wolność żeglugi powinna być zagwarantowana w oparciu o prawo międzynarodowe i międzynarodowe zasady”. To nie jest odosobniony przypadek. Pod koniec kwietnia podobną decyzję podjęła japońska rafineria Idemitsu Kosan, której supertankowiec również zignorował irańskie żądania. Mimo to, jak informuje przewoźnik, w Zatoce Perskiej wciąż uwięzionych jest wiele statków, a decyzje o rejsie przez cieśninę Ormuz podejmowane są indywidualnie przez właścicieli jednostek. Firma podkreśla, że pozostaje w kontakcie z odpowiednimi władzami.
Dlaczego opłaty tranzytowe budzą taki sprzeciw?
Sytuacja jest pokłosiem trwającego od lutego konfliktu zbrojnego między Iranem a Stanami Zjednoczonymi i Izraelem. W jego wyniku ruch w cieśninie Ormuz, przez którą w normalnych warunkach przepływa około 20 proc. światowej ropy i LNG, został praktycznie wstrzymany. Teheran, w ramach propozycji mających zakończyć wojnę, zaproponował wprowadzenie opłat za tranzyt. Taki ruch spotkał się jednak z natychmiastową i ostrą reakcją Waszyngtonu. Rząd Stanów Zjednoczonych ostrzegł, że firmy, które zdecydują się uiścić nowe opłaty tranzytowe, narażą się na dotkliwe amerykańskie sankcje.
Ten paraliż na kluczowym szlaku handlowym to potężny cios dla bezpieczeństwa energetycznego Japonii. Kraj ten jest uzależniony od importu ropy z Bliskiego Wschodu aż w 90 proc. Każde zakłócenie w dostawach może wywołać kryzys na japońskim rynku i wstrząsnąć tamtejszą gospodarką. Decyzja japońskich armatorów o ignorowaniu irańskich żądań to ryzykowna gra, która pokazuje, jak wielka jest stawka w tym konflikcie.
Polecany artykuł: