- Planowane wycofanie programu Ceny Paliwa Niżej z końcem 2026 roku?
- Wzrost prognozowanej inflacji na 2027 rok do poziomu 4,2 proc.
- Utrzymanie programu obniżyłoby inflację w 2027 roku o 0,9 punktu procentowego.
- Duży wpływ cen paliw na ogólne postrzeganie inflacji przez Polaków.
- Osiągnięcie celu inflacyjnego NBP (2,5 proc.) dopiero w trzecim kwartale 2028 roku.
Koniec programu CPN? Co to oznacza dla inflacji?
Eksperci Narodowego Banku Polskiego nie mają dobrych wieści. Z najnowszej projekcji banku centralnego wynika, że czeka nas ponowny wzrost cen, a głównym winowajcą będzie decyzja o zakończeniu programu osłonowego dla kierowców. To założenie, które NBP przyjął w swoich analizach, jest kluczowe dla zrozumienia, dlaczego w przyszłym roku znów mocniej odczujemy drożyznę.
Według analiz Narodowego Banku Polskiego, inflacja w 2027 roku ma wynieść aż 4,2 proc., a jednym z głównych powodów tej podwyżki ma być wycofanie programu Ceny Paliwa Niżej, jeśli ostatecznie do tego dojdzie. Dyrektor Departamentu Badań i Analiz NBP Jacek Kotłowski ujął to wprost podczas konferencji prasowej. Jak stwierdził, utrzymanie dopłat do paliw miałoby realne, pozytywne przełożenie na nasze portfele.
Gdyby program CPN został utrzymany, to może obniżyć inflację o (...) 0,9 pp. W przyszłym roku inflację mielibyśmy wyraźnie niżej – powiedział Jacek Kotłowski.
Gdyby tarcza na paliwa działała nadal, inflacja zamiast 4,2 proc. wyniosłaby około 3,3 proc. Różnica jest więc znacząca. Bank centralny w swoich oficjalnych prognozach musi opierać się na obowiązującym stanie prawnym. A ten mówi jasno, że program Ceny Paliwa Niżej wygasa z końcem 2026 roku i nie wiadomo, czy zostanie przedłużony, dlatego analitycy NBP musieli uwzględnić w swoich modelach powrót wyższych cen na stacjach benzynowych.
Wpływ cen paliw na nasze portfele i nastroje
Można by pomyśleć, że paliwo to tylko jeden z wielu wydatków. Dlaczego więc jego cena ma aż tak duże znaczenie dla całej gospodarki i naszego postrzegania drożyzny? Ceny na pylonach stacji benzynowych to jeden z najbardziej widocznych wskaźników, z jakimi mamy do czynienia na co dzień. Widzimy je, jadąc do pracy, na zakupy czy odwożąc dzieci do szkoły.
To właśnie na ten aspekt zwrócił uwagę dyrektor Jacek Kotłowski z NBP. Jego zdaniem program Ceny Paliwa Niżej był istotny nie tylko dlatego, że bezpośrednio obniżał rachunki kierowców, ale też dlatego, że działał jak kotwica dla oczekiwań inflacyjnych. Mówiąc wprost: niskie ceny na stacjach uspokajały nastroje i sprawiały, że ogólna drożyzna wydawała się mniej dotkliwa.
Wiemy dobrze, że podmioty, gospodarstwa domowe przede wszystkim formułują swoje oczekiwania inflacyjne na podstawie tych produktów, które często nabywają, które są najbardziej widoczne. No i pewnie te ceny fali na stacjach benzynowych też nie są bez znaczenia, być może są nawet jednymi z ważniejszych tych elementów, które wpływają na kształtowanie oczekiwań inflacyjnych – tłumaczył ekspert NBP.
Kiedy widzimy, że paliwo drożeje z dnia na dzień, automatycznie zakładamy, że w górę pójdą też ceny innych produktów i usług – od chleba po transport. To z kolei napędza spiralę inflacyjną. Dlatego zakończenie programu osłonowego będzie miało podwójnie negatywny skutek: nie tylko realnie podniesie koszty tankowania, ale też wyśle w rynek sygnał, że czas taniego paliwa się skończył, a wraz z nim – nadzieja na szybki spadek inflacji.
Kiedy w końcu będzie taniej?
Wygaszenie programu Ceny Paliwa Niżej to główny, ale nie jedyny czynnik, który będzie kształtował ceny w najbliższych latach. Narodowy Bank Polski przedstawił szczegółową ścieżkę, jaką według jego analityków podążać będzie inflacja. Niestety, na szybki powrót do stabilizacji cen nie ma co liczyć.
Zgodnie z listopadową projekcją NBP, wskaźnik inflacji CPI wyniesie 3,1 proc. w 2026 roku, by następnie, głównie z powodu droższych paliw, wystrzelić do poziomu 4,2 proc. w roku 2027. Najtrudniejsza ma być pierwsza połowa przyszłego roku – zarówno w pierwszym, jak i w drugim kwartale inflacja ma sięgnąć aż 4,6 proc. Dopiero później zacznie powoli spadać.
A co z upragnionym celem inflacyjnym banku centralnego? Tu cierpliwość będzie kluczowa. Najnowsza prognoza NBP wskazuje, że cel inflacyjny na poziomie 2,5 proc. osiągniemy dopiero w trzecim kwartale 2028 roku. Oznacza to, że na pełną stabilizację cen i powrót do normalności, jaką znaliśmy sprzed kryzysu, poczekamy jeszcze prawie dwa lata.
Podsumowując, decyzja o rezygnacji z tarczy na paliwa będzie miała bolesne konsekwencje. Nie tylko podbije inflację w 2027 roku o prawie jeden punkt procentowy, ale też negatywnie wpłynie na nastroje konsumentów, którzy ceny na stacjach traktują jako barometr ogólnej drożyzny. Choć analitycy NBP na razie uspokajają, że inne czynniki ryzyka, jak przenoszenie się cen energii na resztę produktów, są pod kontrolą, to przyszły rok zapowiada się jako kolejny okres zaciskania pasa. Na prawdziwą ulgę dla portfeli przyjdzie nam poczekać co najmniej do połowy 2028 roku.