- Rząd przyjął projekt podnoszący mandaty za nieprawidłowości na stacjach paliw.
- Maksymalna grzywna wzrośnie z 500 zł do 3000 zł.
- Zmiana to odpowiedź na raport Najwyższej Izby Kontroli o oszustwach przy odmierzaniu paliwa.
- Nowe przepisy mają wejść w życie 30 dni po ogłoszeniu w Dzienniku Ustaw.
Rząd podnosi mandaty. Co to oznacza dla kierowców?
Rząd Donalda Tuska wziął na celownik nieuczciwych właścicieli stacji benzynowych. We wtorek ministrowie przyjęli projekt przygotowany przez Ministerstwo Sprawiedliwości, który ma w końcu ukrócić proceder oszukiwania kierowców przy dystrybutorach. Zmiany są proste i bardzo konkretne – chodzi o drastyczne podniesienie kar finansowych.
Zgodnie z nowym projektem rządu, maksymalne mandaty za paliwo i nieprawidłowości na stacjach wzrosną z 500 zł do aż 3000 zł, co ma realnie zniechęcić do oszustw. Celem jest sytuacja, w której kara za manipulowanie sprzętem będzie na tyle dotkliwa, że oszukiwanie na ilości wlewanego paliwa po prostu przestanie się opłacać. Jak czytamy w oficjalnym komunikacie, wyższe mandaty mają zniechęcać do używania urządzeń, które nieprawidłowo odmierzają paliwo lub nie spełniają wymaganych norm.
Dlaczego obecne kary za oszustwa na paliwie są nieskuteczne?
Skąd w ogóle pomysł na tak radykalną podwyżkę? Dotychczasowe przepisy były kompletnie nieskuteczne. Obecnie maksymalny mandat, jaki można nałożyć za manipulowanie przy dystrybutorze, to zaledwie 500 zł. Ministerstwo Sprawiedliwości wprost przyznaje, że taka kwota „jest zbyt niska i nie ma charakteru działania prewencyjnego lub odczuwalnej sankcji”.
To nie wszystko. Problem narastał od lat, a na alarm biła między innymi Najwyższa Izba Kontroli. To właśnie kontrolerzy NIK podczas swoich inspekcji wykrywali przypadki, w których dystrybutory oszukiwały, nalewając mniej paliwa, niż pokazywał licznik. Obecna wysokość mandatu za oszustwa na stacjach paliw nie zmieniła się od 2003 roku, przez co dla nieuczciwych przedsiębiorców stała się co najwyżej niewielkim kosztem prowadzenia działalności, a nie realną karą. Właśnie dlatego rząd Tuska uznał, że jedynym sposobem na przerwanie tego procederu jest uderzenie po kieszeni – i to znacznie mocniej niż dotychczas.
Jakie wykroczenia będą karane i kiedy zmiany wejdą w życie?
Warto wiedzieć, że nowe przepisy nie dotyczą wyłącznie samych dystrybutorów na stacjach benzynowych. Projekt nowelizacji, który przyjął gabinet Tuska, odnosi się szerzej do Prawa o miarach. Oznacza to, że wyższa grzywna będzie grozić za cały wachlarz nieprawidłowości związanych z jakimikolwiek przyrządami pomiarowymi podlegającymi kontroli.
Na celowniku inspektorów znajdą się więc wszyscy, którzy:
- używają, przechowują lub wprowadzają do obrotu urządzenia pomiarowe bez ważnych dowodów legalizacji,
- stosują sprzęt, który nie spełnia określonych wymagań (np. źle odmierza paliwo),
- samodzielnie dokonują legalizacji urządzeń, nie mając do tego żadnych uprawnień,
- utrudniają pracę urzędnikom administracji miar, którzy chcą skontrolować sprzęt.
Wszystkie te działania będą zagrożone nowymi, wyższymi mandatami za paliwo, które mają wreszcie skutecznie odstraszyć potencjalnych oszustów.
Kiedy dokładnie zmiany wejdą w życie? Zgodnie z projektem, nowe przepisy zaczną obowiązywać 30 dni po ich oficjalnym ogłoszeniu w Dzienniku Ustaw. Biorąc pod uwagę tempo prac legislacyjnych, można się spodziewać, że jeszcze w tym roku kierowcy poczują się znacznie bezpieczniej podczas tankowania.