- Sejmowa Komisja Odpowiedzialności Konstytucyjnej finalizuje prace nad wnioskiem o postawienie prezesa NBP Adama Glapińskiego przed Trybunałem Stanu.
- Wtorkowe, zamknięte posiedzenie poświęcone będzie ocenie zebranych dowodów i projektowi sprawozdania końcowego.
- Główne zarzuty to m.in. nielegalne finansowanie deficytu budżetowego i rzekome upolitycznienie Narodowego Banku Polskiego.
- Prezes NBP Adam Glapiński uważa zarzuty za bezpodstawne i powołuje się na wyrok Trybunału Konstytucyjnego.
- Ostateczną decyzję o postawieniu prezesa NBP przed Trybunałem Stanu podejmie Sejm bezwzględną większością głosów.
Kiedy decyzja w sprawie prezesa NBP? Komisja sejmowa kończy prace
We wtorek, 6 października 2026 roku, o godzinie 9:00, za zamkniętymi drzwiami zbierze się sejmowa Komisja Odpowiedzialności Konstytucyjnej. To nie będzie kolejne rutynowe posiedzenie. Posłowie mają na stole projekt sprawozdania końcowego i cały materiał dowodowy zebrany w ciągu ostatnich ponad dwóch lat. To właśnie teraz ocenią, czy dowody są wystarczająco mocne, by pójść o krok dalej.
Prace komisji nad postawieniem prezesa NBP Adama Glapińskiego przed Trybunałem Stanu, które trwają od maja 2024 roku, wchodzą w ostatnią, kluczową fazę. W tym czasie przesłuchano ponad 50 świadków, w tym kluczowe postacie ze świata finansów i polityki, jak członkowie Rady Polityki Pieniężnej Joanna Tyrowicz i Ludwik Kotecki, szef Komisji Nadzoru Finansowego Jacek Jastrzębski czy były premier rządu Prawa i Sprawiedliwości, Mateusz Morawiecki.
Przewodniczący komisji, poseł Zdzisław Gawlik z Koalicji Obywatelskiej, jest w tej sprawie bardzo oszczędny w słowach. Pytany wprost, czy dowody wystarczą do postawienia prezesa NBP przed Trybunałem Stanu, ucina spekulacje.
Komisja pracuje w trybie zamkniętym. Tak długo, jak nie przyjmie sprawozdania, ja na ten temat się nie wypowiem – podkreślił w rozmowie z Polską Agencją Prasową.
Poseł Koalicji Obywatelskiej jednocześnie dodał, że świadkowie „dostarczyli sporo informacji”, a komisja zebrała „sporo dowodów”. To sygnał, że dyskusja nad sprawozdaniem będzie gorąca i może przesądzić o dalszych losach szefa banku centralnego.
Jakie zarzuty podniesiono przeciwko prezesowi Glapińskiemu?
Wniosek, który trafił do Sejmu w marcu 2024 roku, to obszerny dokument, w którym posłowie koalicji rządzącej, na czele z premierem Donaldem Tuskiem, stawiają prezesowi Narodowego Banku Polskiego Adamowi Glapińskiemu osiem konkretnych zarzutów. Obietnica postawienia szefa NBP przed Trybunałem Stanu była jednym z kluczowych punktów kampanii wyborczej Koalicji Obywatelskiej w 2023 roku.
O co dokładnie chodzi? Lista jest długa, ale trzy zarzuty są kluczowe:
- Finansowanie dziury budżetowej. W latach 2020-2021 NBP prowadził skup aktywów, co zdaniem wnioskodawców było niczym innym jak ukrytym "drukowaniem pieniędzy" na potrzeby rządu. Konstytucja wprost tego zakazuje.
- Działanie bez zgody. Według autorów wniosku, Adam Glapiński miał prowadzić skup aktywów bez odpowiedniej zgody Rady Polityki Pieniężnej, czyli działał na własną rękę.
- Brak apolityczności. Prezesowi NBP zarzuca się publiczne angażowanie się po stronie ówczesnej partii rządzącej, co jest sprzeczne z ustawowym nakazem apolityczności szefa banku centralnego.
Główne zarzuty, które mogą postawić prezesa NBP Adama Glapińskiego przed Trybunałem Stanu, dotyczą więc naruszenia konstytucji i kilku ustaw. Sam Glapiński i Narodowy Bank Polski od początku konsekwentnie twierdzą, że wszystkie zarzuty są bezpodstawne. W oficjalnych komunikatach NBP podkreśla, że cała procedura jest próbą złamania niezależności banku centralnego, a sam prezes informował, że nie zamierza brać w niej udziału, powołując się na wyrok Trybunału Konstytucyjnego z 2024 roku w tej sprawie.
Procedura i możliwe scenariusze
Po zakończeniu prac, sejmowa Komisja Odpowiedzialności Konstytucyjnej przedstawi Sejmowi swoje sprawozdanie. Będzie ono zawierać jeden z dwóch możliwych wniosków: o pociągnięcie prezesa NBP do odpowiedzialności przed Trybunałem Stanu albo o umorzenie postępowania. To będzie rekomendacja, ale ostateczne słowo należy do wszystkich posłów.
Cała procedura jest jasno określona w ustawie. Ostateczną decyzję o postawieniu prezesa NBP Adama Glapińskiego przed Trybunałem Stanu podejmuje Sejm bezwzględną większością głosów. Oznacza to, że "za" musi być więcej posłów niż suma głosów "przeciw" i "wstrzymujących się". Dodatkowo, na sali sejmowej musi być obecna co najmniej połowa ustawowej liczby posłów, czyli minimum 230 osób.
Gdyby Sejm przegłosował wniosek, zgodnie z ustawą o Trybunale Stanu, prezes NBP zostałby automatycznie zawieszony w pełnieniu swoich obowiązków. Tu jednak pojawia się prawny węzeł. W 2024 roku Trybunał Konstytucyjny zakwestionował te przepisy, co oznacza, że ewentualna próba zawieszenia Adama Glapińskiego mogłaby wywołać kolejny paraliż prawny i spór instytucjonalny.
Niezależnie od politycznej burzy, druga i ostatnia kadencja Adama Glapińskiego na stanowisku prezesa Narodowego Banku Polskiego kończy się w czerwcu 2028 roku. Piłka jest teraz po stronie Sejmu. To od politycznej woli i arytmetyki sejmowej zależy, czy sprawa zakończy się w parlamencie, czy znajdzie swój finał przed Trybunałem Stanu.