Nasz kraj zmierza w kierunku ściany. Kto zajmie się seniorami w Polsce? Ogromny kryzys

Dane nie kłamią. Nasze społeczeństwo starzeje się w zastraszającym tempie. Na domiar złego w Polskich domach opieki już brakuje rąk do pracy. Rodacy wolą pracować na zachodzie Europy lub w Skandynawii, a rząd zamiast sprzyjać migracji zarobkowej, rzuca kłody pod nogi pracownikom z Europy wschodniej.

Dłoń seniorki trzymająca metalową barierkę łóżka. O kryzysie w opiece nad starszymi osobami przeczytasz na SE Superbiz.
Autor: Getty Images 91-latka zmarła w karetce przed szpitalem. Dwie godziny czekała na przyjęcie
  • Polski rynek opieki nad seniorami boryka się z deficytem 40-50 tys. pracowników, ponieważ Polacy wolą emigrować za pracą do Niemiec czy Skandynawii, gdzie stawki są wielokrotnie wyższe (1700-2500 euro zamiast 31,40 zł/h).
  • Sytuację pogarsza masowe odmawianie wiz pracownikom ze Wschodu (Ukraina, Białoruś), którzy są filarem opieki, co grozi przeniesieniem firm z branży za granicę i utratą wpływów podatkowych dla Polski.
  • Ministerstwo Pracy wstrzymało prace nad kluczowymi ułatwieniami wizowymi dla opiekunów, mimo że do 2030 roku potrzeba 40 tys. nowych miejsc w opiece, a już 18 tys. pacjentów czeka na miejsce w ZOL-ach.
  • Wprowadzenie bonu senioralnego (do 2150 zł/mies.) dramatycznie zwiększy zapotrzebowanie na opiekunów, wymagając przeszkolenia aż 90 tys. nowych osób, których obecnie fizycznie brakuje na rynku.

Ogromny kryzys kadrowy. Dlaczego w Polsce brakuje rąk do pracy w opiece?

Sytuacja jest dramatyczna. Według szacunków ekspertów, na polskim rynku opieki nad osobami starszymi brakuje dziś od 40 do nawet 50 tysięcy pracowników. To potężna dziura, której nie ma kim załatać. Powód jest prosty – Polacy nie chcą podejmować tej pracy. Jest nie tylko niezwykle ciężka fizycznie i psychicznie, ale też niestabilna i przede wszystkim słabo płatna.

Stawki na umowę zlecenie często oscylują wokół najniższej krajowej, która w 2026 roku wynosi 31,40 zł za godzinę. W tym samym czasie praca w opiece w Niemczech czy krajach skandynawskich to zarobki rzędu 1700-2500 euro miesięcznie. Rachunek jest prosty. Ci, którzy mogliby i chcieli pracować w tym zawodzie, wolą wyjechać za granicę, gdzie ich wysiłek jest znacznie lepiej wynagradzany. W efekcie w kraju zostają tysiące seniorów, którzy pilnie potrzebują pomocy, i ich rodziny, które bezskutecznie szukają wsparcia. – Braki kadrowe wynikają z tego, że opiekun osób starszych to trudny, specyficzny zawód, do którego nie każdy się nadaje. Duże znaczenie ma też niska płaca oraz w naszym przypadku lokalizacja – bliskość granicy [Republiki Federalnej Niemiec - red.] sprawia, że łatwiej jest zarobić więcej w euro – mówi nam Bożena Giedziun-Jones, ktora prowadzi dom opieki pod Szczecinem. – Chętnie płaciłabym więcej, ale nie jestem w stanie ze względu na realia rynkowe. To zamknięte koło: opiekunowie czują się niedocenieni finansowo, a stawki w Polsce pozostają niskie – wyjaśnia nasza rozmówczyni.

Prof. Marta Podhorecka o potrzebach seniorów w ochronie zdrowia. "Bon zapewni opiekę w domu"

Pracownicy ze Wschodu to ratunek. Rząd zamyka im drzwi przed nosem

Przez lata jedynym ratunkiem dla polskiego systemu opieki były pracownice z zagranicy, głównie kobiety z Ukrainy, Białorusi, Mołdawii czy Armenii. To one stanowiły filar, na którym opierała się opieka nad tysiącami seniorów w domach i placówkach. Niestety, ten ratunek właśnie jest odcinany. Problem w tym, że od 2025 roku, na mocy nowej ustawy o warunkach dopuszczalności powierzania pracy cudzoziemcom, polskie urzędy masowo odmawiają wiz pracownicom ze Wschodu, które mogłyby wypełnić tę lukę.

Oficjalny powód? Urzędnicy podejrzewają, że polskie firmy będą delegować te pracownice do innych krajów Unii Europejskiej, na przykład do Niemiec, co jest uznawane za nadużycie przepisów.

Ekspert: Co piąty senior będzie wymagał stałej opieki

Tymczasem demografia w Polsce jest nieubłagana. Czy czeka nas załamanie demograficzne? – Jeżeli nic się nie zmieni, problem starzenia się społeczeństwa, spadku liczby ludności i spadku liczby osób w wieku produkcyjnym będzie postępował, więc może lepszym słowem niż załamanie będzie uwiąd. Mamy jednak możliwości, by temu zapobiec, a w międzyczasie łagodzić jego efekty. – mówi „Super Expressowi” Mateusz Łakomy, ekspert ds. demografii, dyrektor projektu Demograficon w Polskim Towarzystwie Gospodarczym. – Spodziewamy się dalszego starzenia demograficznego. Co prawda powinno ono spowolnić w stosunku do ostatnich lat, ponieważ wyż powojenny jest już w komplecie w wieku emerytalnym. Natomiast za 15–20 lat spodziewamy się ponownego przyspieszenia – dodaje ekspert i wylicza, że nawet 20% seniorów będzie potrzebowało na starość opieki długoterminowej, w szczególności osoby najstarsze, po osiemidziesiątym roku życia.

Bon senioralny i brakująca armia przeszkolonych ludzi. Ministerstwo Rodziny milczy

Wysłaliśmy pytania prasowe do Ministerstwa Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej. Chcieliśmy wiedzieć, dlaczego resort zawiesił prace nad rozporządzeniem określającym wykaz zawodów deficytowych, który ułatwiłby rekrutację opiekunów z zagranicy. Co więcej, gdy od września wejdzie w życie bon senioralny, potrzebne będzie dodatkowe 90 tys. przeszkolonych osób. Chcieliśmy wiedzieć, skąd MRPiPS ma zamiar wziąć taką armię pracowników. Do chwili publikacji artykułu nie otrzymaliśmy odpowiedzi.

Słynne wypowiedzi polityków. Wiesz, kto to powiedział?
Pytanie 1 z 15
„Nie chcę, ale muszę”

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki