- Senat bez poprawek przyjął ustawę o rynku kryptoaktywów, która trafia teraz na biurko prezydenta, stanowiąc trzecią próbę regulacji tego sektora.
- Prezydent Nawrocki dwukrotnie wcześniej zawetował podobne ustawy, wskazując na nadmierną regulację i ryzyko wypchnięcia polskich firm z branży.
- Ustawa wprowadza unijne rozporządzenie MiCA, powierzając KNF nadzór nad rynkiem, co wiąże się z możliwością blokowania rachunków i nakładania opłat do 0,5%.
- KNF ostrzega, że bez przyjęcia ustawy do lipca 2026 r. polskie podmioty mogą utracić możliwość świadczenia usług w zakresie kryptoaktywów na krajowym rynku.
Ustawa o kryptoaktywach czeka na podpis prezydenta
W czwartek senatorowie postawili kropkę nad „i” w pracach nad nową regulacją dla kryptowalut. Izba wyższa przyjęła ustawę bez poprawek. Za przyjęciem ustawy o kryptoaktywach bez wprowadzania poprawek głosowało 57 senatorów, a 26 było przeciw. Nikt nie wstrzymał się od głosu. Tym samym zakończył się parlamentarny etap prac nad dokumentem, który od początku budził spore emocje.
To oznacza, że dalszy los ustawy leży teraz w rękach prezydenta Nawrockiego. Warto przypomnieć, że to rządowy projekt ustawy stał się podstawą do dalszych prac, a propozycje zgłaszane przez Kancelarię Prezydenta, Polskę 2050 i Konfederację zostały odrzucone już na etapie prac w Sejmie. Teraz kluczowe pytanie brzmi: czy prezydent, który już dwukrotnie odmawiał podpisu pod podobnymi przepisami, tym razem zdecyduje się na ich akceptację?
Polecany artykuł:
Co zakłada nowa regulacja? Kluczowe uprawnienia dla KNF
Głównym celem ustawy jest wdrożenie unijnego rozporządzenia MiCA (Markets in Crypto-Assets Regulation), które ma wreszcie uporządkować zasady gry na tym dynamicznym rynku. Najważniejsza zmiana to przekazanie kontroli w ręce jednego organu. Na mocy nowych przepisów Komisja Nadzoru Finansowego ma sprawować nadzór nad rynkiem kryptoaktywów w Polsce. A narzędzia, które otrzyma, są naprawdę potężne.
KNF będzie mogła między innymi:
- Blokować rachunki pieniężne lub rachunki kryptoaktywów na 96 godzin, z możliwością przedłużenia tej blokady nawet do 6 miesięcy.
- Nakładać kary pieniężne na firmy i osoby, które łamią przepisy, np. oferują kryptoaktywa bez wymaganego zezwolenia.
- Prowadzić publiczny rejestr nieuczciwych domen internetowych, które służą do wyłudzeń i oszustw związanych z kryptowalutami.
Nowe przepisy wprowadzają też konkretne obciążenia finansowe dla firm z branży. Emitenci tokenów zapłacą na rzecz KNF opłatę nadzorczą w wysokości do 0,5 proc. wartości emisji. Z kolei dostawcy usług, tacy jak giełdy czy kantory, będą musieli uiścić opłatę nieprzekraczającą 0,4 proc. przychodów. Jak podkreślała wcześniej KNF, bez tych regulacji polskie firmy straciłyby możliwość legalnego działania po 1 lipca 2026 roku, a rynek zostałby zdominowany przez podmioty zagraniczne.
Polecany artykuł:
Poprzednie dwie wersje ustawy o kryptoaktywach zostały zawetowane przez prezydenta, który uznał je za przejaw nadregulacji, mogącej wypchnąć polskie firmy z branży za granicę. Głowa państwa argumentowała, że zbyt surowe przepisy zaszkodzą innowacyjności i konkurencyjności krajowego sektora.
W obecnej wersji ustawy rządzący poszli na pewne ustępstwo. Uwzględniono jedną z poprawek prezydenckich, która nakłada na KNF i ministra finansów obowiązek corocznego przygotowywania raportu o funkcjonowaniu rynku.