Orlen składa zawiadomienie do prokuratury. Co zarzuca Obajtkowi?
Konflikt między obecnym zarządem Orlenu, a byłym prezesem wchodzi w nowy etap. Jak poinformował dziennikarz śledczy Radia ZET Mariusz Gierszewski, Orlen złożył zawiadomienie do prokuratury w sprawie podejrzenia popełnienia przestępstwa przez byłego prezesa koncernu, Daniela Obajtka. Sprawa ma związek z jego niedawną aktywnością w mediach społecznościowych.
Chodzi o wpis z 19 października, w którym Daniel Obajtek opublikował zdjęcia dokumentów oznaczonych klauzulą "tajemnica spółki PKN Orlen s. a.". Były to fragmenty wewnętrznego audytu firmy z 2018 roku. Według nieoficjalnych informacji, wewnętrzne postępowanie w koncernie miało wykazać, że Daniel Obajtek mógł wynieść te materiały ze spółki już po zakończeniu swojej kadencji.
Główne zarzuty koncentrują się więc na ujawnieniu tajemnicy przedsiębiorstwa, co mogło narazić firmę na szkodę. Prokuratura będzie musiała teraz zbadać, czy doszło do złamania prawa i w jaki sposób były prezes wszedł w posiadanie kopii tajnego raportu w 2023 roku, czyli na długo po tym, jak przestał pełnić swoją funkcję.
Były prezes Orlenu odpowiada na zarzuty. "Niedługo zadawanie pytań będzie wymagało obrońców"
Daniel Obajtek nie czekał długo z odpowiedzią. W swoim stylu, za pośrednictwem mediów społecznościowych, odniósł się do doniesień o zawiadomieniu do prokuratury. Jego komentarz jest ironiczny i wpisuje się w narrację o politycznym odwecie, jaką konsekwentnie buduje od czasu utraty stanowiska.
Za niskie ceny paliw w 2023 roku – Fąfara z Tuskiem wysyłają prokuratora, menadżerowie siedzą w areszcie. Za ujawnienie, że Tusk i Krawiec sprzedawał paliwo z ujemną marżą – prokurator – napisał były prezes Orlenu.
W dalszej części wpisu dodał: "Niedługo zadanie pytań o ceny paliw będzie wymagało zespołu obrońców". Daniel Obajtek sugeruje w ten sposób, że działania obecnego zarządu Orlenu oraz rządu Donalda Tuska to próba zamknięcia mu ust i ukarania go za ujawnianie niewygodnych faktów z przeszłości. Próbuje przedstawić całą sytuację nie jako konsekwencję potencjalnego złamania prawa, ale jako walkę polityczną, w której jest ofiarą.
Czego dotyczyły tajne dokumenty ujawnione przez Daniela Obajtka?
Całe zamieszanie zaczęło się od innego wpisu na platformie X z 19 października. Były prezes Orlenu Daniel Obajtek napisał wtedy: "Mam dowody na to, że w 2011 r. ówczesny zarząd Orlenu ręcznie sterował cenami paliw!". Do wpisu dołączył zdjęcia fragmentów wewnętrznego raportu z 2018 roku, sporządzonego przez Biuro Audytu, Kontroli Finansowej i Zarządzania Ryzykiem Korporacyjnym.
Dokumenty te miały ujawniać kulisy działalności koncernu tuż przed wyborami parlamentarnymi w październiku 2011 roku, za czasów pierwszego rządu Donalda Tuska. Według opublikowanych fragmentów raportu, w okresie od 6 do 28 września 2011 roku Orlen miał sprzedawać benzynę 95 z ujemną lub zerową marżą, tracąc na tym nawet 112 mln złotych. Takie działania miały być efektem "ręcznego ustalania cen", co w praktyce mogło oznaczać próbę wpływania na nastroje społeczne przed głosowaniem poprzez utrzymywanie niskich cen na stacjach.
Teraz sprawa ma dwa oblicza. Z jednej strony mamy oskarżenia Daniela Obajtka o manipulacje cenami w przeszłości. Z drugiej – Orlen składa zawiadomienie do prokuratury nie w sprawie tamtych wydarzeń, ale w sprawie samego faktu ujawnienia przez byłego prezesa dokumentów oznaczonych jako tajemnica spółki. Piłka jest teraz po stronie śledczych, którzy będą musieli rozstrzygnąć, czy doszło do złamania prawa.