Spis treści
Majówkowy cios w kierowców
Nie takiej niespodzianki spodziewali się kierowcy przed długim weekendem. Miało być taniej, a będzie znacznie drożej. Tuż przed majówką ceny paliw znów rosną i to będzie odczuwalnie dla portfela.
Miłosz Motyka, minister energii określił maksymalne ceny paliw na okres od piątku do poniedziałku włącznie. Od 1 do 4 maja zaczynają obowiązywać nowe wyższe stawki na stacjach benzynowych.
Ceny paliw w górę na długi weekend
Za popularną benzynę Pb95 zapłacimy nawet 6,46 zł za litr. To wyraźny skok w porównaniu z obecnymi 6,28 zł. Z kolei za litr benzyny Pb98 w długi majowy weekend trzeba będzie zapłacić nawet 6,96 zł.
Jeszcze gorzej wygląda sytuacja z dieslem. Tu cena maksymalna wzrasta z 7,14 zł do 7,31 zł za litr.
Kto planuje wyjazd na majówkę, musi lepiej przygotować się na większe wydatki przy dystrybutorze. Kierowcy już liczą, ile będzie ich to kosztowało wyjeżdżając na wymarzony odpoczynek.
Tegoroczna majówka może być mniej beztroska niż zwykle. Bo zanim ruszymy w trasę, najpierw trzeba będzie głębiej sięgnąć do kieszeni.
Rząd tłumaczy, że pilnuje cennika
Rząd tłumaczy, że ceny są pod kontrolą. Wprowadzono specjalny mechanizm, który ma zapobiegać windowaniu stawek przez stacje paliw. Każdego dnia wyliczana jest cena maksymalna, której nie wolno przekroczyć.
Za złamanie zasad grozi kara nawet do 1 miliona złotych.
Kierowcy zaskoczeni skokowymi cenami paliw
Skąd biorą się te ceny? - dopytują kierowcy. To nie przypadek, że raz cena jest taka, a następnego dnia inna. Na końcową kwotę składają się m.in. ceny hurtowe paliw, podatki, opłaty oraz stała marża dla sprzedawców. Wszystko przeliczane jest według rządowego algorytmu i ogłaszane oficjalnie.
Choć mechanizm miał chronić kierowców, rzeczywistość jest taka, że przed jednym z najpopularniejszych weekendów w roku ceny i tak idą w górę.
Polecany artykuł: