
Tak tworzono gospodarstwa
Państwowe Gospodarstwa Rolne (PGR) zaczęły powstawać w Polsce w 1948 roku, cztery lata po zakończeniu II wojny światowej. Były one tworzone na bazie znacjonalizowanych majątków ziemskich, dawnych folwarków i gospodarstw. Często w skład PGR wchodziły pałace, dworki lub pałacyki, a także tzw. czworaki, czyli budynki mieszkalne dla pracowników.
PGR-y miały być symbolem nowego, socjalistycznego rolnictwa, opartego na wspólnym gospodarowaniu i centralnym planowaniu. W praktyce, stały się jednak miejscem, gdzie krzyżowały się różne interesy, a efektywność często ustępowała miejsca nieformalnym zasadom i zwyczajom.
Dzień pracy w PGR
Praca w PGR-ach, wbrew obiegowym opiniom, nie zawsze była "lekka, łatwa i przyjemna". Zależało to od specyfiki gospodarstwa, rodzaju wykonywanych prac oraz przełożonych. Wielu pracowników PGR wspomina jednak, że praca dawała poczucie stabilizacji i przynależności do społeczności.
Typowy dzień w PGR zaczynał się wcześnie rano. Pracownicy udawali się na pola, do obór, chlewów lub innych miejsc pracy, gdzie wykonywali powierzone im zadania. Często praca była ciężka i wymagająca fizycznie, szczególnie w okresie żniw, wykopków czy sianokosów.
W podworskich czworakach, gdzie mieszkali szeregowi pracownicy PGR, życie toczyło się swoim rytmem. W dawnych ziemiańskich siedzibach urzędowało kierownictwo, często w otoczeniu stylowych mebli, będących pozostałością po dawnych właścicielach.
Niepisane zasady
Wokół PGR-ów narosło wiele legend, a jedną z nich jest ta o "niczyim" majątku. Wielu pracowników uważało, że skoro coś jest państwowe, to znaczy, że jest dostępne dla wszystkich. Ta niepisana zasada miała swoje konsekwencje.
Pracownicy PGR często korzystali z zasobów gospodarstwa na własne potrzeby. Ten, kto miał dostęp do spichlerza, mógł "pożyczyć" karmę dla kur, a ten, kto pracował w stodole, nie musiał martwić się o słomę na opał. Klucze do różnych pomieszczeń były w PGR podstawą egzystencji, a nieformalna wymiana dóbr kwitła.
Niepisana umowa między państwem a pracownikami PGR brzmiała: "państwowe jest niczyje". Wynoszenie ziarna czy innych produktów z PGR nie było traktowane jako kradzież, ale raczej jako forma rekompensaty za niskie zarobki i trudną pracę.
Elita dawnych folwarków
W Państwowych Gospodarstwach Rolnych, podobnie jak w każdym przedsiębiorstwie, ceniono specjalistów. Szczególnym szacunkiem cieszyli się ludzie potrafiący obsługiwać maszyny rolnicze, zwłaszcza ciągniki. Traktorzysta w PGR to był ktoś!
Specjaliści w PGR-ach mieli zwykle lepsze warunki pracy i wyższe zarobki. Często też dysponowali większą władzą i wpływami, np. poprzez dostęp do różnych zasobów i kluczy. Na tle innych pracowników PGR, specjalista jawił się jako "pan na włościach".
PGR-y, mimo swoich wad i problemów, dla wielu ludzi były szansą na zdobycie zawodu i awans społeczny. Praca w Państwowych Gospodarstwach Rolnych dawała stabilizację i poczucie bezpieczeństwa, a także możliwość zdobycia cennych umiejętności.