- Wicepremier Gawkowski aktywnie namawia rząd do przyjęcia projektu ustawy o podatku cyfrowym, mającego zapewnić, że globalne korporacje płacą podatki w Polsce za zyski generowane na polskich użytkownikach.
- Projekt przewiduje 3% podatek od przychodów z reklam personalizowanych i platform (np. społecznościowych, marketplace'ów) dla firm o globalnych przychodach powyżej 1 mld euro i polskich powyżej 25 mln zł.
- Ministerstwo Cyfryzacji szacuje, że podatek zasili budżet kwotą blisko 31,7 mld zł w ciągu 10 lat, mimo początkowych obaw i gróźb ze strony USA dotyczących ceł.
- Ustawa ma wejść w życie 1 stycznia 2027 roku, a jej celem jest sprawiedliwe opodatkowanie big techów, które dotychczas unikały płacenia podatków w Polsce.
Dlaczego rząd chce wprowadzić podatek cyfrowy?
Wicepremier i minister cyfryzacji Krzysztof Gawkowski nie zamierza odpuszczać w sprawie podatku cyfrowego i zapowiada, że będzie namawiał do niego wszystkich członków rządu Donalda Tuska. W najbliższych tygodniach planuje spotkać się z ministrem finansów i gospodarki Andrzejem Domańskim, aby przekonać go do projektu, który od końca lipca 2026 roku znajduje się w konsultacjach publicznych i międzyresortowych.
Jak tłumaczy sam Gawkowski, to kwestia elementarnej sprawiedliwości. – Będę wszystkich członków rządu namawiał do tego podatku, bo to jest podatek sprawiedliwościowy. Każda korporacja, która jakąś inżynierią finansową wyprowadza pieniądze z Polski i nie czyni z nich dobra dla polskich użytkowników, powinna wiedzieć, że bat już czeka – powiedział wicepremier w rozmowie z Polską Agencją Prasową.
Jego zdaniem pieniądze zarabiane przez wielkie firmy na polskich użytkownikach internetu powinny w większym stopniu zostawać w kraju. Podkreśla, że proces legislacyjny jest prowadzony w pełni transparentnie, a projekt obejmie głównie przedsiębiorstwa z Azji, a nie z konkretnego państwa, z którym Polska ma bliskie relacje.
Polecany artykuł:
Kto zapłaci podatek cyfrowy i ile on wyniesie?
Projekt ustawy przygotowany przez Ministerstwo Cyfryzacji zakłada, że nowa danina obciąży największych graczy na rynku. Nie chodzi o małe firmy, ale o technologicznych gigantów, których globalne przychody przekraczają 1 mld euro rocznie, a przychody z usług cyfrowych świadczonych w Polsce są wyższe niż 25 mln zł.
Nowy podatek od gigantów technologicznych miałby wynieść 3 proc. i objąć firmy, które zarabiają na:
- umieszczaniu reklam personalizowanych (czyli dopasowanych do konkretnego użytkownika),
- prowadzeniu portali społecznościowych i platform handlowych (tzw. marketplace’ów),
- sprzedaży danych zebranych o użytkownikach.
Zgodnie z szacunkami zawartymi w Ocenie Skutków Regulacji, wprowadzenie podatku cyfrowego od 1 stycznia 2027 roku mogłoby przynieść budżetowi państwa blisko 31,7 mld zł w ciągu dziesięciu lat. Co ważne, projekt przewiduje możliwość pomniejszenia podatku o kwotę podatku CIT, a także o wydatki poniesione w Polsce na działalność badawczo-rozwojową czy inwestycje w środki trwałe.
Polecany artykuł: