Spis treści
Polacy boją się mówić o problemach w pracy
Listopad to miesiąc kampanii Movember, która przypomina o zdrowiu mężczyzn. Tymczasem okazuje się, że panowie mają poważny problem nie tylko z dbaniem o zdrowie fizyczne, ale również psychiczne. W polskich firmach wciąż panuje przekonanie, że mężczyzna powinien być twardy, nie narzekać i samodzielnie radzić sobie z problemami.
Skutki takiego podejścia są alarmujące. Z raportu InterviewMe wynika, że aż 63 proc. Polaków uważa, że przyznanie się przez mężczyznę do kryzysu psychicznego może zagrozić jego pozycji zawodowej. Jeszcze bardziej niepokojące są odpowiedzi samych pracujących panów.
Mężczyzna musi być twardy. Nawet gdy nie daje już rady
Presja, by nie okazywać słabości, wciąż jest silna. Respondenci badania InterviewMe wskazali, że największą przeszkodą w szukaniu pomocy przez mężczyzn jest przekonanie, że ze wszystkim powinni poradzić sobie sami. Taką odpowiedź wskazało 53 proc. ankietowanych. Niewiele mniej, bo 52 proc., zwróciło uwagę na strach przed przypięciem łatki słabego.
Problemem jest również obawa o zawodową przyszłość. Aż 22 proc. badanych uważa, że mężczyźni mogą rezygnować z szukania pomocy, ponieważ boją się negatywnych konsekwencji dla swojej kariery. Kolejne przeszkody to deficyt wiedzy, gdzie szukać wsparcia (14 proc.), oraz wysokie koszty profesjonalnej pomocy (12 proc.).
Zaledwie 5 proc. respondentów stwierdziło, że znani im mężczyźni nie mają żadnych oporów przed skorzystaniem z pomocy specjalisty.
– To błędne koło. Mężczyzna może potrzebować pomocy, ale jednocześnie obawiać się, że prosząc o nią, zostanie uznany za słabego – komentuje Żaneta Spadło, autorka raportu i ekspertka InterviewMe.
Boją się reakcji szefa. Aż 63 proc. ukrywało problemy
Obawy nie są bezpodstawne. Z badania wynika, że tylko 27 proc. pracujących Polaków spodziewa się zrozumienia i rzeczywistego wsparcia ze strony pracodawcy, gdy mężczyzna zgłosi kryzys psychiczny.
Pozostali nie wierzą w przychylność firmy. Co trzeci respondent przewiduje, że pracodawca formalnie zaakceptuje prośbę o urlop lub wsparcie, ale pracownik spotka się z niechęcią i ocenianiem. Kolejne 26 proc. uważa, że problem zostanie zbagatelizowany. Natomiast 14 proc. obawia się, że przyznanie się do kryzysu odbije się na ocenie pracowniczej.
Co na to sami mężczyźni? W osobnym badaniu przeprowadzonym wśród 300 pracujących panów aż 63 proc. przyznało, że zdarzyło im się ukrywać problemy psychiczne przed szefem lub współpracownikami. Tylko 30 proc. czułoby się komfortowo, mówiąc przełożonemu o swoim kryzysie.
Zamiast prosić o pomoc, zamykają się w sobie
Jak mężczyźni radzą sobie z przeciążeniem psychicznym w pracy? Niestety, najczęściej nie szukają wsparcia. Z ankiety InterviewMe wynika, że 42 proc. badanych obserwuje u panów wycofywanie się z relacji w zespole i zamykanie się w sobie.
Ale to nie wszystko. Aż 35 proc. wskazuje na odreagowywanie stresu po pracy, na przykład przez używki lub ryzykowne zachowania, a 33 proc. zauważa rozdrażnienie, wybuchy gniewu i cynizm. Z kolei 29 proc. zwraca uwagę na uciekanie w pracę, nadgodziny i branie na siebie kolejnych obowiązków.
Otwarte szukanie pomocy w firmie lub u specjalisty zaobserwowało zaledwie 3 proc. ankietowanych.
To niepokojące również z punktu widzenia pracodawców. Przemilczane problemy mogą prowadzić do spadku efektywności, pogorszenia relacji w zespołach i utraty doświadczonych pracowników.
Co trzeci mężczyzna chciał odejść z pracy i to zrobił
Najbardziej wymowne są jednak odpowiedzi samych mężczyzn. Aż 93 proc. uczestników badania przyznało, że odczuwa presję, by zacisnąć zęby i radzić sobie ze wszystkim samodzielnie.
Taka atmosfera ma swoją cenę. Aż 68 proc. pracujących mężczyzn rozważało odejście z pracy z powodu jej negatywnego wpływu na zdrowie psychiczne. Co więcej, 35 proc. ostatecznie podjęło taką decyzję.
Zdaniem specjalistów to sygnał alarmowy dla firm. Pracodawcy, którzy bagatelizują problemy psychiczne swoich pracowników, mogą tracić ludzi, których później trudno będzie zastąpić.
Wnioski z raportu są jednoznaczne: przyznanie się do kryzysu nie powinno oznaczać zawodowego wyroku. Proszenie o pomoc nie jest oznaką słabości, ale sposobem na zadbanie o własne zdrowie. Dopóki jednak w miejscu pracy będzie pokutowało przekonanie, że prawdziwy mężczyzna musi zawsze dawać sobie radę, wielu panów będzie cierpiało w milczeniu.