Spis treści
Kwoty wynagrodzeń lekko w górę
Padł kolejny rekord. Jak poinformował Główny Urząd Statystyczny, średnie wynagrodzenie w sektorze przedsiębiorstw w Polsce w marcu 2026 r. wyniosło aż 9 652 zł brutto. To o 6,6 proc. więcej niż rok temu. To tylko jedna strona optymistycznego medalu, druga jest nieco inna.
Choć pensje rosną i osiągają historyczne poziomy, eksperci studzą emocje. Tempo podwyżek jest wyraźnie mniejsze niż w poprzednich latach. W lutym wzrost wynagrodzeń wynosił 6,1 proc., a jeszcze dwa lata temu sięgał nawet kilkunastu procent.
Statystyka ładnie wygląda na papierze
Poprzedni rekord wynagrodzeń padł w grudniu ubiegłego roku, gdy średnia pensja wyniosła 9 583 zł brutto. Wtedy jednak wpływ na końcowy wynik miały premie i nagrody świąteczne. Tym razem wzrost to efekt podwyżek oraz dodatkowych wypłat, takich jak premie kwartalne czy roczne.
Po uwzględnieniu inflacji, która w marcu wyniosła około 3 proc., realne wynagrodzenia wzrosły o około 3,3 proc. Analitycy rynku zwracają uwagę, że to już 32. miesiąc z rzędu, gdy płace w Polsce rosną szybciej niż ceny.
Firmy tną koszty i oferują coraz mniej etatów
Nie wszystko jednak wygląda tak optymistycznie. Warto spojrzeć na formy zatrudnienia pracowników. Dane Głównego Urzędu Statystycznego pokazują, że liczba etatów spada. W marcu przeciętne zatrudnienie w firmach wyniosło 6 mln 389 tys. osób, czyli o 0,9 proc. mniej niż rok wcześniej.
Eksperci tłumaczą, że firmy są dziś ostrożniejsze i dokładnie liczą koszty. Rosnące pensje zwiększają wydatki przedsiębiorstw, dlatego część z nich wstrzymuje nowe rekrutacje.
Internauci nie kryją zaskoczenia. "Kto tyle zarabia?"
Wysokość średnich wynagrodzeń jest szeroko komentowana w mediach społecznościowych. Kto tyle zarabia? - zastanawia się wielu internautów. Zwracają oni uwagę, że nagrody roczne czy inne formy dodatkowego wynagrodzenia ładnie wyglądają na papierze, ale nie mają one nic wspólnego ze średnią kwotą, którą otrzymują w każdym miesiącu na konto.
Wielu pracowników zaznacza, że lepiej podawać medianę zarobków, która o wiele bardziej odzwierciedla finansową rzeczywistość niż wynagrodzenia, które otrzymują nieliczni. W drugi próg podatkowy wpada zaledwie 11 proc. podatników.