- Tylko 23% szefów średnich i dużych firm chce, by Polska przyjęła euro, co stanowi najniższy poziom w historii badania (w 2011 roku było to 85%).
- Spadek poparcia dla euro wśród przedsiębiorców jest efektem m.in. stabilnego kursu złotego oraz obaw o zadłużenie krajów strefy euro.
- Aż 34% ankietowanych uważa, że Polska nigdy nie wejdzie do strefy euro, a kolejne 15% spodziewa się tego dopiero po 2036 roku.
- Mimo zalet własnej waluty (np. polityka pieniężna), wadą pozostaje ryzyko kursowe, które zmusza firmy do ponoszenia kosztów zabezpieczeń.
Jakie jest poparcie dla euro w Polsce?
Entuzjazm dla wspólnej waluty wśród szefów polskich firm jest na historycznym dnie. Najnowsze badanie przeprowadzone na zlecenie Grant Thornton pokazuje, że poparcie dla przyjęcia euro w Polsce spadło do zaledwie 23 proc., co jest najniższym wynikiem w historii. To wręcz dramatyczna zmiana, jeśli spojrzymy na dane z 2011 roku. Wtedy aż 85 proc. przedsiębiorców chciało zamienić złotego na euro.
Spadek nastrojów nie był nagły, ale systematyczny. Już w 2016 roku poparcie skurczyło się do 42 proc. Później, w latach dobrej koniunktury (2017-2019), na chwilę wrócił optymizm i odsetek zwolenników wspólnej waluty wzrósł do 74 proc. Niestety, kolejne kryzysy, zaczynając od pandemii, skutecznie zgasiły ten zapał. W 2020 roku poparcie znów spadło do 42 proc., a w kolejnych latach utrzymywało się na niskim poziomie 36-38 proc.
Co ciekawe, podział widać też w zależności od wielkości firmy:
- Wśród średnich przedsiębiorstw (50-249 pracowników) za euro jest 21 proc. szefów, a 67 proc. przeciw.
- W dużych firmach (powyżej 249 pracowników) zwolenników jest nieco więcej, bo 33 proc., ale i tak dominuje sprzeciw (60 proc.).
Dlaczego przedsiębiorcy zmienili zdanie w sprawie euro?
Co stoi za taką zmianą nastrojów? To nie przypadek, a chłodna kalkulacja. Jak tłumaczą eksperci, strefa euro nie jest już tak atrakcyjnym klubem jak kiedyś. Zmieniły się warunki gospodarcze, a wraz z nimi potencjalne korzyści z przyjęcia wspólnej waluty.
Kluczowy argument przedstawia Marcin Mrowiec, główny ekonomista Grant Thornton. Zwraca on uwagę, że jeszcze dekadę temu wejście do strefy euro oznaczałoby dla Polski „import wiarygodności” i dołączenie do grupy krajów o solidnych fundamentach gospodarczych. Dziś sytuacja wygląda inaczej.
„Kiedy zdecydowana większość krajów strefy euro jest zadłużona zdecydowanie powyżej kryteriów, jakie same te kraje ustanowiły na początku, makroekonomiczne korzyści z przyjęcia euro byłyby wątpliwe” – podkreśla Marcin Mrowiec.
Drugim ważnym powodem jest zaskakująca stabilność polskiej waluty. Złoty w ostatnim czasie jest wyjątkowo silny i przewidywalny w stosunku do euro. To sprawia, że dla wielu firm problem ryzyka kursowego, który był głównym argumentem za przyjęciem euro w Polsce, praktycznie przestał istnieć. W 2025 roku średnia miesięczna zmienność kursu euro do złotego spadła do zaledwie 4,8 proc., co jest jednym z najniższych wyników w historii. Autorzy raportu Grant Thornton podsumowują to dosadnie: „Stabilny kurs złotego do unijnej waluty oznacza, że niejako »już mamy euro« w Polsce”. W takiej sytuacji pośpiech z rezygnacją z własnej waluty wydaje się nieuzasadniony.
Kiedy Polska wejdzie do strefy euro? Prognozy są pesymistyczne
Skoro poparcie jest tak niskie, to kiedy – jeśli w ogóle – Polska mogłaby przyjąć wspólną walutę? Odpowiedzi przedsiębiorców nie pozostawiają złudzeń. Zaledwie 4 proc. ankietowanych wierzy, że stanie się to w latach 2027–2028. Kolejne 14 proc. wskazuje na perspektywę lat 2029–2031. Najczęściej wybieraną odpowiedzią, którą zaznaczyło aż 34 proc. badanych, jest jednak scenariusz, w którym Polska nigdy nie wejdzie do strefy euro.
Te dane jasno pokazują, jak sceptycznie polscy przedsiębiorcy myślą o euro i jak odległa wydaje się perspektywa rezygnacji ze złotego. Co więcej, 15 proc. respondentów spodziewa się tego kroku dopiero po 2036 roku, a co piąty ankietowany (20 proc.) przyznaje, że po prostu „trudno powiedzieć”.
Ta niechęć do porzucania złotego wynika z faktu, że posiadanie własnej waluty ma konkretne zalety. Przede wszystkim pozwala na prowadzenie niezależnej polityki pieniężnej, a także działa jak naturalny amortyzator w czasach kryzysu. Gdy gospodarka zwalnia, kurs złotego może osłabnąć, co automatycznie zwiększa konkurencyjność polskich eksporterów na zagranicznych rynkach.
Oczywiście, pozostawanie poza strefą euro ma też swoje wady. Największą z nich jest ryzyko kursowe, które dotyka niemal każdą firmę prowadzącą handel z zagranicą. Zmienność kursu złotego oznacza, że przedsiębiorcy muszą albo pogodzić się z nieprzewidywalnością swoich zysków, albo ponosić dodatkowe koszty związane z zabezpieczaniem kontraktów. Jak jednak pokazuje badanie, obecnie stabilność złotego i problemy samej strefy euro sprawiają, że dla większości szefów firm te wady są mniej dotkliwe niż potencjalne korzyści płynące z posiadania własnej waluty.