Spis treści
Drogi prąd w Polsce to nie mit. Dane Eurostatu są bezlitosne
Jeśli masz wrażenie, że Twoje rachunki za prąd są wyjątkowo wysokie, to nie jest tylko odczucie. Najnowsze dane europejskiego urzędu statystycznego Eurostat za pierwszą połowę 2026 roku potwierdzają to wprost. Choć nominalnie, w przeliczeniu na euro, najwięcej za kilowatogodzinę płacą mieszkańcy Irlandii (0,39 euro) i Niemiec (0,36 euro), to prawdziwy obraz kosztów pokazuje zupełnie inne zestawienie. Kluczowe jest tu spojrzenie na ceny przez pryzmat zarobków. Po uwzględnieniu siły nabywczej okazuje się, że realne ceny prądu w Polsce są drugimi najwyższymi w całej Unii Europejskiej – pisze Business Insider.
W tym rankingu wyprzedza nas tylko Rumunia, gdzie wskaźnik PPS (parytet siły nabywczej) sięga prawie 47 punktów. W Polsce przekracza on 41 punktów. Dla porównania, w Niemczech, kraju kojarzonym z drogą energią, ten sam wskaźnik jest znacznie niższy. To pokazuje, jak dużym obciążeniem dla domowego budżetu są w naszym kraju opłaty za energię elektryczną w stosunku do tego, ile zarabiamy.
Jak parytet siły nabywczej pokazuje prawdziwy koszt energii?
Czym właściwie jest ten wskaźnik? Mówiąc najprościej, parytet siły nabywczej (w skrócie PPS) to specjalna, umowna waluta, która pozwala realnie porównać ceny w różnych krajach. Eliminuje ona różnice wynikające z poziomu zamożności i zarobków. Dzięki niej możemy odpowiedzieć na pytanie: ile koszyków takich samych dóbr i usług mieszkaniec danego kraju może kupić za swoją pensję? Zastosowanie parytetu siły nabywczej do cen energii pokazuje, jaką część dochodów musimy przeznaczyć na rachunki za prąd.
Dlatego właśnie Polska, mimo że nominalnie nie ma najwyższych cen w euro, ląduje na szczycie rankingu realnych kosztów. Wysoki wskaźnik oznacza, że energia elektryczna jest dla nas po prostu bardzo droga w stosunku do naszych możliwości finansowych. Na drugim biegunie znajdują się takie kraje jak Malta (wskaźnik PPS na poziomie 13,8), Węgry (14,7) i Luksemburg (15,5). Tam mieszkańcy odczuwają koszt energii znacznie łagodniej.
Gdzie w Europie prąd tanieje, a gdzie rachunki rosną?
Pierwsza połowa 2026 roku przyniosła spore wahania cen na europejskich rynkach energii. Dane Eurostatu, wyrażone już w walutach krajowych, pokazują, że niektórzy mogli odetchnąć z ulgą, a inni musieli przygotować się na jeszcze większe wydatki. Najmocniej ceny energii elektrycznej dla gospodarstw domowych poszły w górę w Rumunii – tam rachunki wzrosły aż o ponad 51% w porównaniu do pierwszej połowy 2025 roku. Podwyżki odczuli także Irlandczycy (wzrost o blisko 20%) i Finowie (ponad 18%).
Były jednak kraje, gdzie ceny wyraźnie spadły. Rekordzistą okazała się Dania, w której energia staniała o ponad 31%. Duże obniżki odnotowano również w Luksemburgu, gdzie ceny spadły o 24%. Te dynamiczne zmiany pokazują, jak niestabilny jest obecnie rynek energii, jednak dla polskich konsumentów kluczowa pozostaje informacja, że realny ciężar opłat za prąd w naszym kraju jest jednym z największych w całej Wspólnocie.