- Pracownicy Elektrowni Rybnik protestują przeciwko planowanemu zamknięciu zakładu i utracie pracy dla ponad 400 osób, obawiając się, że nowe elektrownie gazowe nie zapewnią im zatrudnienia.
- Protest zorganizowała zakładowa "Solidarność" w dniu, gdy w Rybniku ma być podpisana umowa na budowę dwóch elektrowni gazowych, w której uczestniczyć będzie minister aktywów państwowych.
- Związkowcy czują się oszukani, ponieważ wcześniejsze ustalenia zakładały funkcjonowanie elektrowni do 2030 roku, a obecnie bloki są stopniowo wygaszane, z planem zamknięcia wszystkich do 2027 roku.
- Przewodniczący "Solidarności" podkreśla, że wysoko zautomatyzowana nowa elektrownia gazowa będzie wymagała jedynie 10% obecnej załogi, co budzi obawy o przyszłość większości pracowników.
Protest w Elektrowni Rybnik. Pracownicy walczą o miejsca pracy
W środę (4 marca) rano przed bramą Elektrowni Rybnik zrobiło się głośno. Zanim jeszcze ruszyła poranna zmiana, zebrało się tam około stu pracowników. Związkowcy z „Solidarności” zorganizowali protest, bo załoga realnie obawia się o swoją przyszłość. Chodzi o planowane wygaszenie bloków węglowych i, co za tym idzie, zamknięcie całego zakładu. Dla ponad 400 osób może to oznaczać utratę jedynego źródła dochodu.
Protest w Elektrowni Rybnik to desperacka próba zwrócenia uwagi na problem zbliżających się zwolnień w energetyce, które mogą dotknąć setki rodzin. Pracownicy, którzy przyszli z transparentami, nie kryli swojego rozgoryczenia. Boją się, że plany Polskiej Grupy Energetycznej, oznaczają dla nich bezrobocie i niepewny los.
Polecany artykuł:
Dlaczego pracownicy elektrowni czują się oszukani?
Główne hasło protestu to "czujemy się oszukani". Te słowa, które padły z ust Ireneusza Oleksika, przewodniczącego „Solidarności” w Elektrowni Rybnik, najlepiej oddają nastroje załogi. Skąd to poczucie? Chodzi o umowę z 2020 roku. Zgodnie z jej zapisami, elektrownia miała pracować co najmniej do 2030 roku, a dopiero rok wcześniej miała zostać przeprowadzona analiza jej dalszego funkcjonowania.
Tymczasem plany zarządu są zupełnie inne. Jak informują związkowcy, proces wygaszania już trwa. Według przedstawionego przez właściciela harmonogramu, ostatnie działające bloki węglowe mają zostać wyłączone znacznie wcześniej – dwa w 2026 i dwa w 2027 roku. – Czujemy się oszukani – powiedział wprost Ireneusz Oleksik w rozmowie z Radiem 90.
Źródło: Business Insider, Radio 90
Polecany artykuł: