Spis treści
Wojna podbija ceny paliw
Drożyzna już na dobre zagościła na rynku paliw, a teraz zaczyna się rozpychać łokciami na inne sektory windując ceny. Najgorzej jest w północno-zachodniej Europie, gdzie ceny tego surowca wystrzeliły.
Paliwo lotnicze przebiło barierę 1900 dolarów za tonę, a olej napędowy przekroczył 1600 dolarów za tonę. Aż trudno w to uwierzyć, ale w ciągu jednego dnia wzrost wyniósł setki dolarów.
Wypowiedzi polityków windują ceny
Eksperci nie mają wątpliwości – wszystko przez napiętą sytuację na Bliskim Wschodzie. Kolejne groźby i ruchy wojskowe tylko dolewają oliwy do ognia.
Tak było również po ostatniej zapowiedzi amerykańskiego prezydenta o możliwym „bardzo silnym uderzeniu” w Iran. Na miejsce konfliktu ściągane są tysiące żołnierzy. Inwestorzy reagują natychmiast, a ceny rosną jak szalone.
Europa jest uzależniona od dostaw
Problem jest poważny. Europa importuje ogromne ilości paliw z regionu Zatoki Perskiej. Z szacunkowych danych wynika, że nawet połowa paliwa lotniczego i do 20 proc. diesla pochodzi właśnie z tego regionu.
Gdy dostawy są zagrożone, a zakończenia konfliktu nie widać, ceny paliw wymykają się spod kontroli.
Polacy też to odczują
Choć rekordy cen bije rynek europejski, skutki odczujemy także w Polsce. To właśnie ceny w rejonie ARA (Amsterdam–Rotterdam–Antwerpia) wpływają na to, ile płacimy na stacjach.
A to oznacza jedno: droższy diesel, droższe bilety lotnicze i kolejne uderzenie po kieszeni. 3. Drożyzna uderzy zarówno w kierowców, jak i turystów.
Eksperci alarmują: to dopiero początek
Ceny paliw wzrosły już ponad dwukrotnie od początku konfliktu. A to może nie być koniec galopujących cen. Jak ostrzegają ekonomiści, zakłócenia w dostawach mogą potrwać długo, nawet jeśli walki szybko się zakończą.
Fabio Panetta z Europejskiego Banku Centralnego mówi wprost: światowe łańcuchy dostaw energii są poważnie zaburzone, a powrót do normalności będzie bardzo powolny. Efekt? Taniego paliwa szybko nie zobaczymy. A rachunki mogą jeszcze mocniej zaboleć.