Spis treści
Dlaczego Ryanair podnosi ceny biletów?
Wyniki finansowe Ryanaira za półrocze, które zakończyło się 30 września 2026 roku, pokazały, że mimo przewiezienia większej liczby pasażerów (wzrost o 6 proc.), zysk firmy spadł o 15 proc. Winne są koszty paliwa. Do tej pory przewoźnika chroniły umowy na zakup po stałych, niższych cenach. Te umowy powoli się kończą, a nowe realia rynkowe, napędzane m.in. konfliktem na Bliskim Wschodzie, są bezlitosne.
Linia szacuje, że w najbliższym roku jej rachunek za paliwo może wzrosnąć aż o 2 miliardy euro. Ktoś musi za to zapłacić. Prezes Ryanaira Michael O'Leary nie ukrywa, że część tych kosztów zostanie przerzucona na pasażerów.
O ile zdrożeją loty i gdzie linia szuka oszczędności?
Według wyliczeń prezesa O'Leary'ego, aby zrekompensować wzrost wydatków, Ryanair podwyżki cen biletów powinien wprowadzić na poziomie około 20 proc., co oznacza średnio 10 euro więcej za lot. Szef linii przyznaje jednak, że nie ma pewności, czy rynek zaakceptuje aż tak duży skok.
To nie koniec. Firma zamierza dokładnie przyjrzeć się wszystkim swoim wydatkom. Pod lupę trafią opłaty lotniskowe, ale też koszty zatrudnienia. Jednym z rozważanych scenariuszy jest tymczasowe zamrożenie pensji tym pracownikom, których umowy płacowe wkrótce wygasają. Przewoźnik ogranicza też rekrutację i szkolenia nowych pilotów, tłumacząc to mniejszą rotacją w załogach. W poszukiwaniu oszczędności firma chce też szerzej wykorzystać sztuczną inteligencję do planowania siatki połączeń i zarządzania flotą.
Gdzie jest praca w Ryanair? Polska na celowniku przewoźnika
I tu dochodzimy do najciekawszego punktu, zwłaszcza z polskiej perspektywy. Podczas gdy w skali całej grupy mówi się o cięciach, w Polsce sytuacja wygląda zupełnie inaczej. Mimo globalnych oszczędności, jest praca w Ryanair, a firma planuje stworzyć w naszym kraju około 200 nowych miejsc, głównie w Warszawie i we Wrocławiu.
We Wrocławiu prężnie rozwija się centrum technologiczne Ryanaira, które już zatrudnia ponad 250 specjalistów IT i ma powiększyć się do 300 osób. Dodatkowo, w związku z budową nowego, trzeciego hangaru do obsługi technicznej samolotów, powstanie tam kolejnych 100 etatów. Poszukiwani są inżynierowie i mechanicy.
Ryanair rozwija się też w stolicy, zwiększając liczbę samolotów w swojej bazie w Modlinie i uruchamiając nowe trasy z obu warszawskich lotnisk.
Jaka przyszłość czeka pasażerów? Nowe samoloty i setki milionów podróżnych
Wygląda więc na to, że zaciskanie pasa to tylko przystanek w drodze do dalszej ekspansji. Ryanair nie rezygnuje z ambitnych planów. Już wiosną 2027 roku do floty mają dołączyć pierwsze z zamówionych Boeingów 737 MAX 10. To większe maszyny, które zabiorą na pokład o 20 proc. więcej pasażerów, a przy tym będą spalać mniej paliwa w przeliczeniu na osobę.
Z jednej strony firma tnie więc koszty i podnosi ceny, by przetrwać trudny okres drogiego paliwa. Z drugiej – inwestuje w rozwój tam, gdzie widzi największy potencjał (jak w Polsce) i w nową flotę, która w przyszłości pozwoli obniżyć koszty i przewozić jeszcze więcej osób.
Długoterminowy cel pozostaje bez zmian: do 2034 roku Ryanair chce obsługiwać ponad 300 milionów pasażerów rocznie.
