- Polski rząd negocjuje z innymi krajami UE zmianę rozporządzenia SAFE, aby wydłużyć termin na zakupy uzbrojenia w krajowym przemyśle, który obecnie upływa w maju.
- Polska planuje znaczną część zakupów w ramach SAFE realizować poprzez "single procurement" (samodzielne zakupy MON w polskim przemyśle), co utrudnia dotrzymanie obecnych terminów.
- Brak podpisanej umowy z KE uniemożliwia zawieranie umów z dostawcami, np. Polską Grupą Zbrojeniową, a dodatkowo Prokuratoria Generalna potrzebuje dwóch tygodni na ich ocenę.
- Rumunia, podobnie jak Polska, ma 10 projektów opartych na "single procurement" z terminem do końca maja, co czyni ją potencjalnym sojusznikiem w dążeniu do zmiany rozporządzenia.
Walka z czasem o kontrakty dla polskiej zbrojeniówki
Wygląda na to, że czas ucieka, a wraz z nim szansa na szybkie i duże kontrakty dla krajowych firm zbrojeniowych. Jak dowiedziała się „Rzeczpospolita”, rząd Donalda Tuska prowadzi intensywne rozmowy z innymi państwami Unii Europejskiej, by zmienić przepisy, które stawiają pod znakiem zapytania polskie plany modernizacji armii. Problem w tym, że kluczowe umowy z polskimi producentami, takimi jak Polska Grupa Zbrojeniowa czy Grupa WB, muszą zostać podpisane do końca maja. To termin, który w obecnej sytuacji wydaje się nierealny.
Główną przeszkodą jest brak ostatecznej umowy z Komisją Europejską w sprawie uruchomienia środków. Bez tego dokumentu Agencja Uzbrojenia ma związane ręce i nie może formalnie zamawiać sprzętu. A to oznacza, że zawarcie wszystkich planowanych umów na zakupy dla wojska do końca maja staje się mało prawdopodobne. Do tego dochodzi jeszcze jeden formalny wymóg – każda taka umowa musi zostać oceniona przez Prokuratorię Generalną, która ma na to dwa tygodnie. Zegar tyka nieubłaganie.
Czym jest rozporządzenie SAFE i dlaczego jest problemem?
Unijny program SAFE (Act in Support of Ammunition Production) ma wspierać europejski przemysł obronny, ale jego przepisy okazały się dla Polski kłopotliwe. Szczególnie jeden zapis, dotyczący tzw. single procurement, czyli zamówień od jednego, z góry wybranego dostawcy. Właśnie w ten sposób Ministerstwo Obrony Narodowej planowało zrealizować znaczną część zakupów w krajowych zakładach.
Problem polega na tym, że unijne rozporządzenie SAFE narzuca bardzo krótki termin na realizację takich zamówień. Zgodnie z nim, umowy muszą być podpisane najpóźniej do 31 maja 2024 roku. Tymczasem, jak przyznaje w rozmowie z „Rzeczpospolitą” pełnomocniczka rządu ds. SAFE, Magdalena Sobkowiak-Czarnecka, negocjacje z Komisją Europejską dopiero dobiegają końca. „Jesteśmy na finale negocjacji z KE. Najważniejsze, by Polska dobrze wykorzystała wszystkie środki. Pracujemy z Agencją Uzbrojenia 24 godziny na dobę” – zapewnia.
Polecany artykuł: