Policja puka do drzwi. Mundurowi doprowadzają młodych przed komisje wojskowe

2026-04-20 15:46

Trwa kwalifikacja wojskowa. Osoby, które ignorują wezwanie do wojska, muszą liczyć się z konsekwencjami. Samorządy przekazują policji listy z nazwiskami, a funkcjonariusze otrzymali polecenie, by doprowadzić wezwanych przed komisje.

Kolaż przedstawiający napis „POLICJA” na radiowozie oraz mężczyznę w kajdankach, zwróconego tyłem, symbolizuje przymusowe doprowadzenie osób unikających kwalifikacji wojskowej. Więcej na ten temat przeczytasz na Super Biznes.

i

Autor: canva, H.S/ Pixabay.com Kolaż przedstawiający napis „POLICJA” na radiowozie oraz mężczyznę w kajdankach, zwróconego tyłem, symbolizuje przymusowe doprowadzenie osób unikających kwalifikacji wojskowej. Więcej na ten temat przeczytasz na Super Biznes.
  • Trwająca do końca kwietnia kwalifikacja wojskowa obejmuje głównie mężczyzn z rocznika 2007 oraz starsze roczniki, a także wybrane kobiety.
  • Osoby wezwane, które nie usprawiedliwią swojej nieobecności, są doprowadzane przed komisję przez policję na wniosek samorządów.
  • Mimo kampanii informacyjnych, wielu wezwanych wciąż myli kwalifikację wojskową z poborem.
  • Frekwencja na kwalifikacji waha się od 90% dla roczników podstawowych do 44% dla starszych.
Lekarz wojskowy w cieniu deficytu

Policja doprowadza wezwanych na kwalifikację wojskową

Do końca kwietnia w całej Polsce trwa kwalifikacja wojskowa, która w tym roku obejmuje około 235 tys. osób. To przede wszystkim mężczyźni z rocznika 2007, ale też starsi, którzy dotąd nie mieli określonej kategorii zdolności do służby. Choć większość wezwanych stawia się przed komisjami, część ignoruje obowiązek. Właśnie po te osoby zgłasza się teraz policja.

Mechanizm jest prosty. Osoby, które zostały wezwane, a nie przyszły na komisję, wojsko zgłasza do samorządów, które z kolei przekazują listy z nazwiskami policji. Funkcjonariusze mają za zadanie odnaleźć i doprowadzić takie osoby prosto przed oblicze komisji kwalifikacyjnej. Jak wyjaśnia kapitan Przemysław Domanowski z Centralnego Wojskowego Centrum Rekrutacji w Olsztynie, na listy trafiają tylko ci, którzy w żaden sposób nie próbowali wyjaśnić swojej nieobecności.

– Przekazujemy policji tylko nazwiska tych osób, które nie usprawiedliwiają swoich nieobecności. Nie przychodzą na komisje, nie dzwonią, nie piszą, nic nie wyjaśniają. Ci, którzy się z nami kontaktują i wiemy, dlaczego nie przyszli, przez policję nie są doprowadzani – powiedział PAP kapitan Przemysław Domanowski.Problem dotyczy całego kraju. Prośby o pomoc w doprowadzeniu wezwanych trafiły do policjantów między innymi we Wrocławiu czy w mazurskim Mrągowie. Jak poinformował aspirant Rafał Syczew z komendy w Mrągowie, funkcjonariusze otrzymali listę z 28 nazwiskami osób, które mają doprowadzić na komisję.

 Ilu Polaków unika kwalifikacji wojskowej? Znamy dane

Choć interwencje policji mogą brzmieć poważnie, dane pokazują, że problem niestawiennictwa nie jest masowy. Jak wynika z danych Wojskowego Centrum Rekrutacji w Olsztynie, na komisje nie stawia się tam 2,5 proc. z 9 tys. osób wezwanych, co pokazuje, że frekwencja jest bardzo wysoka.

Podobne wnioski płyną z danych przedstawionych przez majora Piotra Grucelę z Wojskowego Centrum Rekrutacji we Wrocławiu. Na terenie działania tej jednostki w ubiegłym roku frekwencja w podstawowym roczniku wyniosła 87 proc. W tym roku jest jeszcze lepiej – stawiennictwo sięga około 90 proc. w rocznikach podstawowych i 44 proc. w starszych, co pokazuje wyraźną tendencję wzrostową. Warto jednak zaznaczyć, że dane te nie obejmują całego Dolnego Śląska, a jedynie Wrocław i kilka okolicznych powiatów. Mimo to wojsko ocenia, że świadomość obowiązku rośnie.

Kwalifikacja wojskowa to nie pobór. Skąd biorą się nieobecności?

Głównym powodem, dla którego część osób wciąż obawia się komisji, jest mylne przekonanie, że wezwanie oznacza automatyczne wcielenie do armii. Wojskowi od lat tłumaczą, że tak nie jest. Wojsko podkreśla, że kwalifikacja wojskowa nie jest równoznaczna z poborem do wojska, a jej celem jest jedynie określenie zdolności danej osoby do służby i nadanie jej odpowiedniej kategorii.

– Nam chodzi tylko o określenie przydatności danej osoby do służby wojskowej, zbadanie jej, nadanie kategorii zdolności do służby wojskowej. Dla wielu osób ta wizyta będzie pierwszym i ostatnim kontaktem z wojskiem w ich życiu – podkreśla kapitan Przemysław Domanowski. Drugim częstym powodem nieobecności jest po prostu pobyt za granicą, najczęściej w celach zarobkowych. Potwierdzają to doświadczenia policjantów z poprzednich lat.

Należy jednak pamiętać, że stawienie się na komisję jest obowiązkiem prawnym wynikającym z ustawy o obronie ojczyzny. Jego unikanie może skończyć się nie tylko przymusowym doprowadzeniem przez policję, ale także grzywną. Dla samorządowców, którzy muszą przekazywać listy policji, to również niekomfortowa sytuacja. Jak przyznał burmistrz Ostródy Rafał Dąbrowski, który w przeszłości podpisywał takie dokumenty: „Nie jest to miły obowiązek, ale nie mamy prawa go nie wypełniać”.

Służba wojskowa w czasach PRL-u. QUIZ
Pytanie 1 z 15
W jakim wieku młodzi mężczyźni byli obowiązkowo powoływani do służby wojskowej PRL-u?

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki