Spis treści
Trzecie weto prezydenta utrzymane. Co to oznacza w praktyce?
Piątkowe głosowanie w Sejmie zakończyło się wielką porażką rządu Donalda Tuska. Do odrzucenia prezydenckiego weta potrzebnych było 266 głosów, a "za" opowiedziało się jedynie 241 posłów. To już trzecia próba wprowadzenia przepisów, które miały uregulować polski rynek kryptowalut i za każdym razem kończy się ona na biurku prezydenta Karola Nawrockiego.
Co to oznacza w praktyce? Najważniejszą konsekwencją piątkowego głosowania jest fakt, że ustawa o kryptoaktywatywach nie wejdzie w życie, a polskie firmy z tej branży nadal nie będą mogły uzyskać w kraju licencji na prowadzenie działalności. Mogą jedynie działać transgranicznie, o ile zdobędą zezwolenie w innym państwie Unii Europejskiej.
Dlaczego prezydent nie chce podpisać ustawy?
Prezydent Karol Nawrocki, wetując ustawę po raz trzeci już 11 czerwca 2026 roku, nie przebierał w słowach. Stwierdził, że rząd zamiast szukać realnych rozwiązań, „z uporem maniaka uprawia walkę z 'kryptocieniem'”. Jego zdaniem proponowane przepisy są zbyt surowe i zamiast pomóc, mogłyby zaszkodzić.
Prezydent Karol Nawrocki argumentował, że weto jest konieczne, ponieważ rządowa ustawa o kryptoaktywatywach zamiast wspierać, nadmiernie reguluje rynek i może wypchnąć polskie firmy za granicę. Obawy głowy państwa budziły głównie szerokie uprawnienia dla Komisji Nadzoru Finansowego, w tym możliwość blokowania rachunków nawet na sześć miesięcy. Kancelaria Prezydenta proponowała swoje poprawki, m.in. skrócenie tego okresu do trzech miesięcy i wprowadzenie dodatkowej kontroli sądowej, ale nie znalazły one poparcia w parlamencie.
Co miały zmienić nowe przepisy ?
Rządowy projekt miał jeden główny cel: wdrożyć w Polsce unijne rozporządzenie MiCA, czyli zestaw przepisów porządkujących zasady gry na rynku krypto w całej Unii. Bez krajowej ustawy jego stosowanie jest niemożliwe. Głównym celem przepisów było wdrożenie unijnego rozporządzenia MiCA i wyznaczenie Komisji Nadzoru Finansowego jako organu, który miałby nadzorować rynek krypto w Polsce.
Gdyby ustawa weszła w życie, KNF zyskałaby potężne narzędzia:
- Mogłaby wydawać i cofać licencje na działalność związaną z kryptoaktywami.
- Nakładałaby kary finansowe na firmy łamiące przepisy.
- Prowadziłaby publiczny rejestr nieuczciwych stron internetowych, które wyłudzają pieniądze.
- Mogłaby blokować podejrzane rachunki i wstrzymywać transakcje.
Ustawa wprowadzałaby też odpowiedzialność karną za prowadzenie działalności w zakresie kryptoaktywów bez wymaganego zezwolenia.
Co dalej z branżą?
Piątkowa decyzja Sejmu oznacza, że Polska pozostaje jednym z niewielu krajów UE, w którym rodzime firmy z branży krypto nie mogą legalnie uzyskać licencji. Unijne prawo (MiCA) już obowiązuje i tworzy ramy dla całego rynku, ale przez polityczny spór na linii rząd-prezydent, Polska nie potrafi stworzyć własnych przepisów wykonawczych.
W efekcie, mimo istnienia unijnych ram prawnych, polski rynek krypto wciąż tkwi w martwym punkcie, a przedsiębiorcy z niepewnością patrzą w przyszłość, czekając na rozwiązanie politycznego pata. Bez ustawy implementującej MiCA, polskie firmy albo będą musiały rejestrować się za granicą, albo działać w szarej strefie, na co z kolei nie pozwalają unijne regulacje. Na razie nic nie wskazuje na szybki kompromis, a branża, która mogłaby być kołem zamachowym gospodarki, stoi w miejscu.