- Aż 80% firm biorących udział w rządowym pilotażu skróconego czasu pracy deklaruje chęć kontynuowania tego rozwiązania, co świadczy o jego obiecujących wynikach.
- Skrócenie czasu pracy znacząco poprawia zadowolenie i dobrostan pracowników, zwiększając ich lojalność i motywację, co dostrzegają również pracodawcy.
- Program testuje elastyczne modele, takie jak 4-dniowy tydzień pracy czy stopniowe skracanie godzin, dopasowując je do specyfiki różnych firm.
- Rząd podchodzi do zmian ewolucyjnie i planuje decyzje o systemowych modyfikacjach prawa pracy dopiero po zakończeniu pilotażu w 2026 roku.
Rewolucja na polskim rynku pracy, o której mówiło się od lat, właśnie nabiera realnych kształtów. Rząd Donalda Tuska sprawdza, jak skrócenie czasu pracy wpłynie na firmy i pracowników. Pierwsze dane z programu pilotażowego, przedstawione przez ministrę rodziny, pracy i polityki społecznej Agnieszkę Dziemianowicz-Bąk, są więcej niż optymistyczne. Okazuje się, że aż 80 proc. pracodawców biorących udział w programie chciałoby w jakiejś formie kontynuować skrócony czas pracy z zachowaniem wynagrodzenia. W pilotażu, który potrwa do końca grudnia 2026 roku, bierze udział 78 firm i instytucji publicznych, a testowane rozwiązania objęły już blisko 5 tysięcy pracowników.
Pierwsze, obiecujące wyniki rządowego pilotażu
Zakończył się pierwszy etap programu i choć na pełne raporty trzeba będzie poczekać, to ministra Agnieszka Dziemianowicz-Bąk już teraz mówi o ogromnym sukcesie. Najważniejsza zmiana dotyczy samych pracowników. Z informacji resortu wynika, że ich zadowolenie i ogólny dobrostan znacząco się poprawiły. Lepsza równowaga między życiem zawodowym a prywatnym to korzyść, którą trudno przecenić.
Kiedy słyszę, że dzięki temu, że w danej firmie skrócono dzienny czas pracy o godzinę i ktoś ma czas, żeby pojechać do przedszkola czy do szkoły po swoje dziecko, spędzić z nim trochę więcej czasu, to wiem, że to ma sens wykraczający także poza sferę pracowniczą – powiedziała w rozmowie z PAP ministra Dziemianowicz-Bąk.
To właśnie ten ludzki wymiar zmiany wydaje się kluczowy. Pracownicy, którzy nie muszą pędzić na złamanie karku, są bardziej wypoczęci, lojalni i zmotywowani. Co ważne, pracodawcy zdają się to dostrzegać i doceniać, o czym świadczy tak wysoki odsetek firm chętnych do pozostania przy krótszym wymiarze pracy.
Jakie modele skracania pracy są testowane w firmach?
Warto podkreślić, że rządowy pilotaż nie narzuca jednego, sztywnego rozwiązania. Wręcz przeciwnie, jego siłą jest elastyczność. Firmy, w zależności od swojej specyfiki i branży, testują różne warianty, by znaleźć ten najlepszy dla siebie. Testowane rozwiązania obejmują zarówno czterodniowy tydzień pracy, jak i stopniowe zmniejszanie liczby godzin pracy w tygodniu.
Najpopularniejsze testowane modele to:
- Stopniowe skracanie tygodnia pracy: firmy powoli obniżają liczbę godzin, np. z 40 do 38, a potem do 35.
- Czterodniowy tydzień pracy: pracownicy pracują cztery dni w tygodniu, ale otrzymują wynagrodzenie jak za pięć dni.
- Dodatkowe dni wolne: firmy oferują pracownikom dodatkowe, płatne dni wolne w miesiącu lub kwartale.
Jak przyznaje szefowa resortu pracy, nie ma jednego, dominującego modelu. To pokazuje, że skrócony czas pracy można z powodzeniem dopasować do realiów zarówno w firmie produkcyjnej, urzędzie, jak i w agencji kreatywnej. Kluczem jest wsłuchanie się w potrzeby obu stron – pracowników i pracodawców.
Co dalej ze skróconym czasem pracy w Polsce? Kiedy zmiany w prawie?
Mimo tak dobrych wyników, rząd Donalda Tuska nie planuje na razie gwałtownych zmian w Kodeksie pracy. Ministra Agnieszka Dziemianowicz-Bąk jasno komunikuje, że resort stawia na „miękkie rekomendacje” i ewolucję, a nie rewolucję.
To jest ten rodzaj rewolucji, która powinna być przeprowadzana spokojnie, krok po kroku, bez efektu szoku – stwierdziła szefowa resortu pracy.
Celem pilotażu, na który w latach 2025-2027 przeznaczono 50 mln zł, jest przede wszystkim oswojenie Polaków z nową koncepcją pracy. Chodzi o to, by pokazać na konkretnych przykładach, że skrócenie czasu pracy jest możliwe, opłacalne i korzystne dla wszystkich. Dopiero po zakończeniu całego programu i analizie szczegółowych sprawozdań od uczestników, rząd będzie podejmował decyzje o ewentualnych systemowych zmianach w prawie. Na razie trend jest jasny: ci, którzy spróbowali, nie chcą wracać do starych zasad.