Szykują się droższe kredyty. Wszystko przez nowe prawo i monopol BIK

2026-03-23 11:43

Nowy projekt ustawy o kredycie konsumenckim budzi ogromne kontrowersje. Zdaniem ekspertów, zamiast chronić klientów, nowe przepisy umocnią monopol BIK. Efekt? Droższe kredyty, większe ryzyko wykluczenia finansowego i potencjalna fala upadłości konsumenckich dla Polaków. UOKiK jednak uspokaja i przekonuje, że zmiany przyniosą korzyści.

Dłonie trzymające banknoty 100 zł i 200 zł, symbolizujące rosnące koszty kredytów i monopol BIK. Temat droższych kredytów i ich wpływu na konsumentów jest szczegółowo omówiony na portalu Super Biznes.

i

Autor: Paweł Kacperek Dłonie trzymające banknoty 100 zł i 200 zł, symbolizujące rosnące koszty kredytów i monopol BIK. Temat droższych kredytów i ich wpływu na konsumentów jest szczegółowo omówiony na portalu Super Biznes.
  • Nowy projekt Ustawy o kredycie konsumenckim może podnieść koszty kredytów dla konsumentów i wzmocnić monopol BIK, mimo wcześniejszych zapowiedzi regulatorów o niechęci do monopolizacji rynku informacji kredytowej.
  • Ustawa wprowadza przymusowe i szybkie raportowanie danych o kupionych długach do BIK przez wierzycieli wtórnych, co zwiększy koszty obsługi zadłużenia i zmniejszy opłacalność skupu portfeli, co przełoży się na wyższe ceny nowych kredytów.
  • Eksperci ostrzegają, że nowe przepisy mogą zaostrzyć kryteria udzielania kredytów, wypychając osoby o niższej zdolności kredytowej do "szarej strefy", co zwiększy ryzyko bankructw i upadłości konsumenckich.
  • UOKiK twierdzi, że nowe regulacje zwiększą transparentność i ochronę konsumentów, a ryzyko wzrostu kosztów kredytu jest ograniczone ustawowymi limitami, co pozwoli na lepszą kalibrację ryzyka przez instytucje finansowe.

Nowe prawo, wyższe prowizje. Dlaczego kredyty mogą zdrożeć?

Nowa ustawa o kredycie konsumenckim, wdrażająca unijną dyrektywę CCD II, miała w teorii lepiej chronić klientów. W praktyce, jak alarmują eksperci, może uderzyć ich po kieszeni. Nie chodzi jednak o odsetki, a o to, co często stanowi dużą część całkowitego kosztu pożyczki – prowizje, marże i inne opłaty. Prezes Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów, Tomasz Chróstny, jeszcze niedawno zapewniał, że nie chce wzmacniać monopolu Biura Informacji Kredytowej. Jednak najnowsza wersja projektu idzie w dokładnie odwrotnym kierunku.

Problem leży w nowych, rygorystycznych obowiązkach nakładanych na instytucje finansowe. Projekt zmusza firmy skupujące długi (wierzycieli wtórnych) do raportowania danych do BIK w ciągu zaledwie 7 dni. To operacja kosztowna i skomplikowana. Wyższe koszty obsługi oznaczają, że banki i firmy pożyczkowe zarobią mniej na sprzedaży portfeli niespłaconych kredytów. Tę stratę będą musiały sobie zrekompensować. W jaki sposób? Najprościej, podnosząc opłaty nowym klientom. W efekcie sektor kredytodawców będzie rekompensował straty, podnosząc pozaodsetkowe koszty kredytu.

Osoby z niższą zdolnością kredytową mogą odczuć to podwójnie. Banki, obawiając się ryzyka, mogą zaostrzyć kryteria, przez co część klientów zostanie wypchnięta do szarej strefy, gdzie nie ma żadnej ochrony.

Monopol BIK, czyli ukryty koszt dla każdego kredytobiorcy

Biuro Informacji Kredytowej to prywatna firma należąca do największych banków. Jej monopolistyczna pozycja jest chroniona przez Prawo bankowe z 1997 roku. Żadna inna firma nie może legalnie konkurować z BIK w obszarze danych bankowych. Skutki są wymierne. Jak wskazuje raport Instytutu Sobieskiego, rentowność BIK w 2024 roku wyniosła aż 28 proc. Gdyby na rynku istniała konkurencja, jak w innych krajach UE, koszty dostępu do danych mogłyby spaść nawet o 30 proc.

– Zamiast stopniowo otwierać system informacji kredytowej na konkurencję, [projekt] cementuje on dominującą rolę jednego prywatnego podmiotu. To nie jest spór dwóch firm o kawałek tortu, tylko pytanie, czy newralgiczna infrastruktura gospodarki (...) powinna być faktycznie kontrolowana przez jeden ośrodek – mówi wprost Marcin Czugan, prezes Związku Przedsiębiorstw Finansowych w Polsce.

Zdaniem ekspertów brak konkurencji na rynku informacji kredytowej przekłada się na wysoką rentowność monopolisty i wyższe koszty dla banków, które ostatecznie przerzucane są na klientów. Nowe przepisy, faworyzując BIK i utrudniając działanie konkurencyjnym biurom informacji gospodarczej (BIG), tylko ten problem pogłębiają.

UOKiK uspokaja: limity ochronią Polaków przed podwyżkami

Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów, autor projektu, ma zupełnie inne zdanie. W odpowiedzi na nasze pytania, Agnieszka Orlińska, starszy specjalista z Departamentu Komunikacji UOKiK, przekonuje, że obawy o wzrost kosztów są bezpodstawne. Kluczowym argumentem ma być istniejące prawo.

– Ryzyko nadmiernego wzrostu kosztów dla konsumenta jest ograniczone przez ustawowe limity maksymalnych odsetek oraz kosztów pozaodsetkowych, których projekt nie zmienia. Limity te stanowią skuteczną barierę przed przenoszeniem ewentualnych kosztów operacyjnych na klientów – wyjaśnia przedstawicielka UOKiK. Urząd twierdzi wręcz, że może być odwrotnie – pełniejsza baza danych pozwoli bankom lepiej oceniać ryzyko, co w przypadku niektórych klientów może nawet obniżyć koszty. Według UOKiK celem nadrzędnym jest ochrona konsumentów przed spiralą zadłużenia, a nie utrzymywanie dostępności kredytu za wszelką cenę.

Mamy więc dwa sprzeczne stanowiska. Z jednej strony eksperci rynkowi, którzy ostrzegają, że każda forma monopolu kończy się wyższymi cenami dla końcowego odbiorcy. Ich zdaniem nowa ustawa o kredycie konsumenckim jest prostą drogą do wyższych prowizji i opłat. Z drugiej strony stoi regulator, który zapewnia, że twarde limity zapisane w innej ustawie są wystarczającym bezpiecznikiem.

O tym, czyje prognozy się sprawdzą, Polacy przekonają się wkrótce, analizując przyszłe tabele opłat i prowizji w bankach i firmach pożyczkowych. Jeśli krytycy mają rację, za wdrożenie unijnej dyrektywy i wzmocnienie monopolu BIK zapłacimy wszyscy z własnej kieszeni.

UOKiK, BTW, LOL wiesz co oznaczają te skróty? Sprawdź, czy znasz więcej! [QUIZ]
Pytanie 1 z 10
Co oznacza skrót BTW?
EKG 2021. TOMASZ CHRÓSTNY - Prezes UOKiK ostrzega przed inwestycjami w mieszkania.

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki