Tusk nie zlikwidował Funduszu Kościelnego. Ile wyniesie w 2027 r.?

Wbrew obietnicom rządu Donalda Tuska, Fundusz Kościelny nie został zlikwidowany, a w 2027 roku ma osiągnąć rekordowy poziom. Na jego finansowanie zaplanowano 283,5 mln zł. Likwidacja Funduszu Kościelnego utknęła, a w lewicowo-liberalnej koalicji rządzącej narasta spór o niespełnioną obietnicę. Nowa Lewica zapowiedziała swój własny projekt w tej sprawie.

Premier Donald Tusk przemawia przy mównicy na tle wnętrza kościoła. O braku likwidacji Funduszu Kościelnego na SE Superbiz.
Autor: Paweł Skraba / Super Express; Diego Grandi/ Shutterstock
  • Rekordowy Fundusz Kościelny wbrew obietnicom rządu Donalda Tuska.
  • Dlaczego likwidacja Funduszu Kościelnego utknęła w martwym punkcie?
  • Koalicja podzielona. Lewica idzie na wojnę o fundusz.
  • Dlaczego w ogóle powstał Fundusz Kościelny?

Ile wyniesie Fundusz Kościelny w 2027 roku?

Obietnica Donalda Tuska skierowana wyraźnie do elektoratu o proweniencji lewicowo-liberalnej była w 2023 roku jasna, choć rzeczywistość odbiega jednak od narracji. Likwidacji, póki co, nie będzie, a kolejny rok może być rekordowy. Rząd Donalda Tuska w projekcie budżetu na 2027 rok zaplanował na Fundusz Kościelny kwotę 283,5 miliona złotych. To o 11 milionów więcej niż rok wcześniej. Informację podał pod koniec sierpnia minister finansów Andrzej Domański na konferencji prasowej, w której uczestniczyli również wiceminister finansów Hanna Majszczyk oraz rzecznik rządu Adam Szłapka.

Tymczasem wyborcy Koalicji Obywatelskiej doskonale pamiętają punkt 16. na liście „100 konkretów na pierwsze 100 dni rządów”. Brzmiał on krótko: „Zlikwidujemy Fundusz Kościelny”. Na oficjalnej stronie z obietnicami ten punkt wciąż widnieje jako „w trakcie realizacji”, ale rosnące wydatki budżetowe mówią coś zupełnie innego. "Rzeczpospolita" przypomina, że to już drugi raz, gdy premier Donald Tusk potyka się o tę samą obietnicę. Pierwszy raz złożył ją jeszcze w 2011 roku, co każe przypuszczać, że cykliczne podejmowanie trącącego antyklerykalizmem oręża jest co prawda skuteczne w kampanii wyborczej, ale rzeczywiste zaspokojenie jego elektoratu nie jest priorytetem. 

Dlaczego likwidacja Funduszu Kościelnego utknęła w martwym punkcie?

Za przygotowanie reformy odpowiada specjalny Międzyresortowy Zespół do spraw Funduszu Kościelnego, którym kieruje wicepremier i szef MON Władysław Kosiniak-Kamysz z PSL. Choć zespół formalnie pracuje od 2024 roku, jego efekty są, delikatnie mówiąc, mizerne. Z oficjalnych informacji wynika, że odbyły się zaledwie dwa spotkania całego zespołu i cztery spotkania grupy roboczej.

Głównym problemem okazały się pieniądze. Zespół analizował kilka pomysłów na zastąpienie funduszu. Jednym z nich było wprowadzenie dobrowolnego odpisu podatkowego w wysokości 0,5 proc. PIT, podobnie jak w przypadku organizacji pożytku publicznego. Pomysł, który Donald Tusk proponował już w 2011 roku, został jednak odrzucony przez resort finansów. Dlaczego? Okazało się, że likwidacja Funduszu Kościelnego i zastąpienie go odpisem podatkowym z dużym prawdopodobieństwem kosztowałaby budżet więcej niż obecnie. Ministerstwo Finansów argumentowało, że nie wszyscy duchowni płacą podatek PIT (np. rolnicy), a wielu podatników korzysta z ulg, przez co ich odpis byłby zerowy.

Inne pomysły, jak objęcie duchownych gwarancją emerytur na wzór programu „Matka 4+”, również okazały się zbyt drogie. Jak mówi jeden z anonimowych posłów Koalicji Obywatelskiej w rozmowie z „Rzeczpospolitą”, do paraliżu prac przyczynia się też postawa PSL, które nie chce wchodzić w otwarty spór z Kościołem.

Wszyscy do Funduszu Kościelnego się już przyzwyczaili. Ten temat nie jest w centrum debaty publicznej, czasem się w niej pojawia, ale bardzo szybko znika, nie wywołuje emocji tak, jak jeszcze przed kilkoma laty. Nie wierzę w załatwienie sprawy w tej kadencji – podsumowuje polityk.

Lewica idzie na ideologiczne zwarcie

Brak postępów w rządzie sprawia, że rośnie napięcie w samej koalicji. Cierpliwość traci zwłaszcza Nowa Lewica, która naturalnie była jednym z głównych orędowników cięć w finansowaniu Kościoła, a postulaty antyklerykalne są dla niej jednymi z najistotniejszych. Szefowa klubu Lewicy Anna Maria Żukowska zaznaczyła, że jej ugrupowanie złoży własny projekt w Sejmie, gdyż nie wierzy już w sprawczość gabinetu Tuska w tej sprawie. 

Nie spodziewam się, że z rządu wyjdzie projekt zakładający likwidację Funduszu Kościelnego. Dlatego złożymy w tej sprawie projekt poselski - podkreśliła.

To nie jest zaskoczenie. Już w marcu 2025 roku minister rodziny, pracy i polityki społecznej Agnieszka Dziemianowicz-Bąk z Nowej Lewicy próbowała przeforsować rządowy projekt ustawy. Jej propozycja zakładała, że składki duchownych będą finansowane w połowie przez nich samych, a w połowie przez Kościół lub związek wyznaniowy. Projekt jednak nigdy nie został wpisany do wykazu prac legislacyjnych rządu.

Czy poselski projekt Lewicy ma szansę na powodzenie? Sama Anna Maria Żukowska jest sceptyczna. Przyznaje, że bez głosów PSL, czyli partii, która ma blokować prace w rządzie, arytmetyka sejmowa jest nieubłagana. Szanse na przegłosowanie ustawy są niewielkie.

Wszystko wskazuje na to, że obiecana przez rząd Donalda Tuska likwidacja Funduszu Kościelnego nie dojdzie do skutku, przynajmniej w tej kadencji. Tymczasem kwoty rosną. Jeszcze na początku lat 90. było to poniżej 10 mln zł rocznie. W 2024 roku fundusz wyniósł 257 mln zł, a w latach 2025 i 2026 po 272,6 mln zł. Skok do ponad 283 milionów w 2027 roku to efekt m.in. wzrostu płacy minimalnej, od której zależą składki duchownych, jak również inflacji, od których Kościół nie jest wolny, jak żadna inna instytucja.

Dlaczego w ogóle powstał Fundusz Kościelny? Miało to miejsce w najczarniejszym momencie stalinizmu w Polsce, w 1950 roku. Fundusz został powołany do życia jako pewna forma rekompensaty dla Kościoła i związków wyznaniowych za utracone przemocą mienie i nieruchomości ziemskie, które przejęło wojujące z religią państwo komunistyczne.

Jak zauważył rok temu rzecznik Komisji Episkopatu Polski ks. Leszek Gęsiak SJ, "Fundusz Kościelny nie jest darem państwa dla Kościoła, tylko konsekwencją upaństwowienia nieruchomości kościelnych w 1950 r.". Przypomniał, że "propozycja Lewicy jest nieuczciwa, bo we władaniu państwa nadal pozostaje ok. 60 tys. ha nieruchomości" bezprawnie zrabowanych Kościołowi w czasach totalitaryzmu doby Bieruta.

Alfabet Millera - K jak Kościół
QUIZ. Kościół w czasach PRL. Pamiętasz te wydarzenia i postacie? Sprawdź się
Pytanie 1 z 10
Na początek coś bardzo prostego. Kogo przedstawia to zdjęcie?
Kardynał Stefan Wyszyński

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki