Upadek Orbana szansą dla Orlenu? To może czekać polskiego giganta paliwowego
Kurz bitewny na Węgrzech już opadł. Po brutalnej kampanii wyborczej zdecydowanym zwycięzcą okazała się być opozycyjna partia TISZA. Jej lider, Peter Magyar zapowiada stopniowe odchodzenie od dotychczasowej polityki energetycznego uzależnienia się od rosyjskich surowców, jaką od lat prowadził rząd Orbana. To rodzi pytanie: skąd Węgrzy będą w takim razie importować ropę i gaz?
Jak podaje „Rzeczpospolita”, Budapeszt jeszcze do niedawna kupował z Rosji 80–85 proc. importowanego gazu i ropy, i 100 proc. paliwa jądrowego potrzebnego do jedynej siłowni atomowej kraju – Paks. Sprawę mocno skomplikował niedawny rosyjski atak na ropociąg „Przyjaźń”, którym paliwa płynęły z Fedracji Rosyjskiej do Węgier.
Polecany artykuł:
Budapeszt ma teraz kilka opcji do rozważenia. Jedną z nich jest importowanie surowców poprzez chorwackie porty. Drugą, znacznie korzystniejszą z naszej perspektywy, jest wykorzystanie Polskich gazoportów.
Pisze o tym ekspert Piotr Maciążek. – Polski Gaz System chce zbudować aż dwa terminale LNG w Zatoce Gdańskiej i od dłuższego czasu sugeruje, że jeden z nich mógłby pracować na potrzeby krajów Europy Środkowej. Włączenie się Węgier w ten projekt mogłoby nie tylko wzmocnić pozycję Polski jako regionalnego hubu, ale również wytworzyć interesujące perspektywy biznesowe dla PKN Orlen. Z dużą dozą prawdopodobieństwa można zakładać, że to ten koncern pozostaje podmiotem, który otrzyma najwięcej rezerwacji mocy w nowych „gazoportach”. Niektóre wolumeny będzie mógł więc sprzedawać – czytamy na portalu X.
Największym konkurentem polskiego giganta naftowego jest węgierski MOL. Ten państwowy koncern do tej pory zajmował się głównie przerabianiem rosyjskiej ropy. – Kierunki są w zasadzie dwa. Pierwszy to ropociąg Adria w kierunku Chorwacji, drugi mniej oczywisty to połączenie systemu słowackiego, gdzie MOL ma rafinerię, z polskim i uzyskanie dostępu do rozbudowywanego naftoportu w Gdańsku – pisze Maciążek.
Najbliższe miesiące pokażą, który scenariusz się zmaterializuje. Jedno jest pewne: polityczna zmiana na Węgrzech otworzyła zupełnie nowy rozdział w grze o energetyczną dominację w Europie Środkowej, a polski Orlen ma w ręku naprawdę mocne karty.