W Polsce może zabraknąć rąk do pracy

Czy Polska w pełni wykorzystuje swój potencjał? Niestety, nie. Przygotowany przez Centrum Strategii Rozwojowych (CSR) specjalny Indeks Racji Stanu pokazuje obszary, których potencjał jest najlepiej wykorzystany - bezpieczeństwo, i te najtrudniejsze - demografia. O stojących przed nami wyzwaniach rozmawiamy z Marcinem Chludziński z CSR.

Dwaj mężczyźni w garniturach rozmawiają w studiu. O Indeksie Racji Stanu przeczytasz na SE Super Biznes.
Autor: Super Biznes/Super Express/ Materiały prasowe

Hubert Biskupski: Panie prezesie, przygotowaliście państwo Indeks Racji Stanu - nowy wskaźnik analizy strategicznej państwa. Czym jest Indeks Racji Stanu i co pokazuje?

Marcin Chludziński, przewodniczący rady Centrum Strategii Rozwojowych: To jest wskaźnik, który na podstawie wielu składowych jest w stanie ocenić zdolności państwa polskiego do tego, żeby być krajem suwerennym, bezpiecznym i takim, który utrzyma zdolność rozwoju gospodarczego. W dyskusji politycznej słyszymy, że jest źle albo, że jest dobrze - a tu mamy mierzalny wskaźnik, który mówi, że Polska w tej chwili wykorzystuje 55 proc. swojego potencjału na 100. Czyli nie jest źle, ale mogłoby być lepiej.

Jak to ujął klasyk: jest dobrze, ale nie beznadziejnie.

Możemy mieć satysfakcję ale 45 proc. niewykorzystanego potencjału wynika z różnych powodów. Patrząc na inwestycje strategiczne, to nie możemy powiedzieć, że mamy bardzo złe tempo - realizujemy je być może z opóźnieniami, ale konsekwentnie. Jednak stan finansów publicznych, demografii, pewnej sprawności instytucjonalnej czy stabilności prawnej i ustrojowej powodują, że nawet te obszary, w których jest dobrze, są niwelowane tymi deficytami.

Państwo wymieniacie cztery główne filary: gospodarka, bezpieczeństwo, demografia i spójność społeczna. Jak spojrzymy na te liczby i kolory, kolorem czerwonym zaznaczone są obszary deficytowe, no to demografia jest tym najbardziej deficytowych, żeby nie powiedzieć dramatycznie zagrożonym obszarem.

Tak, bo demografia - jeśli chodzi o wskaźnik urodzeń i zastępowalność pokoleniową - stawia nas w tragicznej sytuacji nawet na tle Europy. Dzisiaj jeszcze tego nie widać, ale patrząc w perspektywie długofalowej, brak odtwarzania pokoleń spowoduje, że nie będziemy mieli podatników, pracowników w przedsiębiorstwach ani płatników systemu emerytalnego. Nie będziemy mieli również rynku na produkty i usługi polskiej gospodarki.

Nie będzie rąk do pracy, co już jest wyzwaniem dla przedsiębiorców.

Tak i tu się pojawia temat migracji. Można iść w stronę twierdzenia, że rozwój sztucznej inteligencji w wielu obszarach wykluczy konieczność pracy ludzkich rąk czy głowy, ale jest sporo obszarów, gdzie ta praca jest niezastępowalna. W dużym skrócie demografia ma ogromny wpływ na trend rozwoju gospodarczego i naszą przyszłość gospodarczą.

Aktywność państwa wobec kryzysu demograficznego to jeden z podrozdziałów, który przygotowaliście, a wasza ocena jest taka, że to słaba lub niepełna odporność. Czy macie jakąś receptę na kryzys demograficzny?

Nie ma prostych recept, bo to kwestia zarówno czynników ekonomicznych, jak i kulturowych. Posiadanie dzieci ze względu na rozwinięty konsumpcjonizm i styl życia zaczęło być postrzegane negatywnie. Z drugiej strony posiadanie dzieci w dużych miastach, gdzie koszty życia są wysokie, tworzy wyzwanie ekonomiczne - utrzymanie mieszkania, spłata kredytu czy opłacenie prywatnego przedszkola przy początkowych zarobkach zniechęcają. Pewne bodźce finansowe, takie jak wsparcie przy zakupie mieszkania, możliwość wypłaty z góry 800 plus na wkład własny czy nabycie praw emerytalnych dla matek wychowujących co najmniej troje dzieci, mogłyby te bariery niwelować.

Największe wyzwania dla gospodarki to stan finansów publicznych i rosnące zadłużenie, czy niski poziom inwestycji?

To zbieg kilku czynników. Wysoki deficyt może wymusić podwyżki podatków lub oszczędności budżetowe (zaciskanie pasa), a wyższe podatki w niepewnych czasach ograniczają zdolność do inwestowania. Poziom inwestycji wiąże się też z niepewnością geopolityczną - gdy nad Polską latają rakiety i drony, inwestorzy zastanawiają się, czy nie przenieść kapitału za granicę. Trzeci wątek to stabilność instytucjonalna - przez zawirowania wokół wymiaru sprawiedliwości i eskalujący konflikt polityczny nasz system prawny i podatkowy przestają być postrzegane jako atut.

To jakie jest akceptowalne społecznie i politycznie rozwiązanie kryzysu finansów publicznych, skoro nikt nie lubi podnosić podatków ani zaciskać pasa?

Można zastosować kilka narzędzi. Pierwsze to uczynienie Polski miejscem jeszcze bardziej przyjaznym dla inwestycji - paradoksalnie poprzez obniżenie niektórych podatków, by przyciągnąć inwestycje technologiczne. Drugie, to szukanie oszczędności budżetowych i uszczelnienie systemu podatkowego bez opresyjności wobec przedsiębiorców. Trzecie, to pobudzenie kapitału zgromadzonego w bankach do akcji kredytowej zamiast bezpiecznego zakupu obligacji Skarbu Państwa.

Zakończmy segmentem bezpieczeństwo, który oceniliście wysoko  na 71 proc. Skąd tak wysoka ocena mimo zagrożeń ze Wschodu?

Wynika to z faktu, że tu oceniamy nasze własne działania, na które mamy wpływ - utrzymano ciągłość programów zbrojeniowych i priorytety rozwoju armii niezależnie od zmian politycznych, zwiększając potencjał obrony i odstraszania.

Na bezpieczeństwo składają się zdolności obronne, odporność cywilna oraz bezpieczeństwo publiczne, które mocno waszym zdaniem ucierpiało. Z czego wynika niska ocena bezpieczeństwa publicznego i jak je definiujecie?

Odporność cywilna rośnie dzięki programom ochrony ludności w samorządach. Spadek bezpieczeństwa publicznego (reakcja na przestępczość zorganizowaną i zagrożenia zewnętrzne) wynika z kryzysów migracyjnych, ryzyka przestępczości wśród obcokrajowców oraz zagrożeń wojną hybrydową i prowokacjami ze strony rosyjskiej.

Rozmawiał Hubert Biskupski

KARPACZ 2026 Marcin Chludziński

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki