Analiza ujawnia problemy Zondacrypto. Klienci alarmują
Analiza firmy Recoveris, przygotowana na prośbę redakcji money.pl i Wirtualnej Polski, rzuca niepokojące światło na sytuację największej polskiej giełdy kryptowalut. Wynika z niej, że rezerwy bitcoinów na tzw. gorącym portfelu Zondacrypto, czyli podłączonym do internetu, stopniały o ponad 99 procent.
Sygnały wskazujące na problemy Zondacrypto napływały od kilku tygodni, ale to dane z portfeli kryptowalutowych okazały się najbardziej alarmujące. Jeszcze w sierpniu 2024 roku giełda dysponowała średnio 56 bitcoinami. W marcu 2026 roku było to już zaledwie 0,18 BTC, a na początku kwietnia rezerwy spadły do równowartości około 21 tysięcy złotych. To ułamek tego, czym dysponuje konkurencja.
Polecany artykuł:
W tym samym czasie klienci zaczęli zgłaszać coraz poważniejsze trudności. Użytkownicy na oficjalnym kanale giełdy na Telegramie alarmują, że wypłata środków z Zondacrypto jest realizowana z wielogodzinnym, a nawet kilkudniowym opóźnieniem. "Jak dzisiaj wypłaty krypto, ruszy coś? Czekam już 18 h", "Ja czekam już 1,5 doby i nadal nic" – to tylko niektóre z wpisów sfrustrowanych użytkowników.
Co więcej, analitycy z Recoveris wykryli, że w ciągu niecałych czterech miesięcy z Zondacrypto na adres w konkurencyjnej giełdzie Kraken przelano aktywa o łącznej wartości ponad 76 mln zł. Choć mogły to być przepływy techniczne, tak duży i systematyczny transfer w połączeniu z pozostałymi sygnałami budzi poważne pytania o płynność firmy.
Polecany artykuł:
Co na to prezes Zondacrypto Przemysław Kral?
Prezes Zondacrypto, Przemysław Kral, zaprzecza problemom. Twierdzi, że giełda dysponuje ponad 4,5 tys. bitcoinów, ale nie przedstawił żadnych dowodów na potwierdzenie tej informacji. Zasłonił się przy tym tajemnicą i unijnymi regulacjami, które, zdaniem ekspertów, nie zabraniają publikacji takich danych.
W branży kryptowalut standardem stało się publikowanie tzw. dowodu rezerw (Proof of Reserves), który w transparentny sposób pokazuje klientom, że giełda faktycznie posiada ich środki. Zondacrypto tego nie robi. Prezes Przemysław Kral pytania o niski poziom rezerw skwitował sugestią, by dziennikarze zmienili analityka, który jego zdaniem "się kompromituje".
W oficjalnym oświadczeniu zapewnił, że "Zondacrypto jest stabilnym, wypłacalnym i bezpiecznym podmiotem" i zapowiedział podjęcie kroków prawnych wobec wydawców. Jednocześnie potwierdził zwolnienia w firmie, które objęły około 35 proc. załogi w dwóch działach, komentując: "Mało. Myślałem, że więcej".
Polityczna burza wokół giełdy
Problemy Zondacrypto nie ograniczają się do rezerw i opóźnień w wypłatach. Jak ustaliła Wirtualna Polska, firma od stycznia nie płaciła pieniędzy z umów sponsorskich. Potwierdził to klub Wieczysta Kraków. Giełda miała też zaległości podatkowe w Estonii, które według słów prezesa Przemysława Krala zostały już uregulowane.
Doniesienia wywołały polityczną burzę. Minister finansów Andrzej Domański z rządu Donalda Tuska przypomniał, że prezydent Karol Nawrocki dwukrotnie wetował ustawę zwiększającą nadzór nad rynkiem kryptoaktywów. "Od prezydenta mamy prawo oczekiwać, że będzie dbał, żeby obywatele nie byli okradani" – napisał wiceszef MON Cezary Tomczyk.
Na te zarzuty odpowiedział Sławomir Mentzen z Konfederacji. Stwierdził, że za sytuację odpowiada rząd Donalda Tuska i Komisja Nadzoru Finansowego, której "wrogie działania" miały zmusić giełdę do przeniesienia się do Estonii, poza zasięg polskiego nadzoru. Jego zdaniem zawetowana ustawa i tak nic by nie zmieniła z powodu długich okresów przejściowych.
Źródło: Wirtualna Polska, Money.pl, Onet