- 18% francuskich stacji benzynowych doświadcza niedoborów paliwa, co jest skutkiem polityki cenowej TotalEnergies, a nie ogólnego braku dostaw.
- Problem wynika z lokalnego wzrostu popytu na stacjach TotalEnergies, spowodowanego atrakcyjnymi cenami, co obciąża logistykę.
- Władze podkreślają, że nie ma ogólnokrajowego problemu z dostawami paliwa, a jedynie z jego dystrybucją do niektórych stacji.
- Globalny wzrost cen paliw jest spowodowany konfliktem między USA/Izraelem a Iranem oraz zamknięciem cieśniny Ormuz, kluczowej dla transportu ropy.
Co piąta stacja bez paliwa. Rząd Francji uspokaja
Wyobraź sobie, że podjeżdżasz na stację, a tam puste dystrybutory. Z taką sytuacją mierzą się obecnie kierowcy w całej Francji. We wtorek rano wiceminister ds. energii Maud Bregeon poinformowała w telewizji BFM TV, że problemy z dostępnością benzyny i oleju napędowego występują na około 18 proc. wszystkich stacji w kraju. To dane, które mogą niepokoić, zwłaszcza w kontekście rosnących na całym świecie cen ropy.
Przedstawicielka francuskiego rządu starała się jednak tonować nastroje. Jak podkreśliła, kraj nie stoi w obliczu ogólnokrajowego kryzysu zaopatrzeniowego. - Nie ma ogólnego problemu z dostawami – przekonywała Bregeon. Według francuskiego rządu braki paliwa we Francji to nie efekt problemów z dostawami, a obciążenia logistycznego, które powstało z bardzo konkretnego powodu. Sieci dystrybucyjne po prostu nie nadążają z dowozem paliwa do miejsc, gdzie popyt nagle wystrzelił w górę.
TotalEnergies i wojna cenowa. Kto jest winny problemów z paliwem?
Skoro paliwa w rafineriach nie brakuje, to dlaczego na stacjach go nie ma? Wiceminister Maud Bregeon wskazała bezpośredniego winowajcę – to koncern naftowy TotalEnergies. Firma zdecydowała się na odważny ruch i wprowadziła na swoich stacjach limit cen detalicznych. Oznacza to, że sprzedaje paliwo taniej niż konkurencja, która musiała podnieść ceny w odpowiedzi na sytuację na globalnych rynkach.
Efekt był do przewidzenia. Kierowcy, szukając oszczędności, masowo ruszyli na stacje TotalEnergies. Gwałtowny wzrost popytu w jednym miejscu doprowadził do szybkiego opróżnienia zbiorników i lokalnych niedoborów. Polityka cenowa giganta naftowego spowodowała, że jego sieć stała się tak popularna, że logistyka nie wytrzymała obciążenia, co odczuli kierowcy w całym kraju. Choć inne sieci mogą mieć pełne zapasy, to właśnie oblężenie stacji TotalEnergies tworzy wrażenie ogólnokrajowego problemu z dostępnością paliw.
Polecany artykuł: