Eksport polskiego zboża – alarmujące dane za 2025 rok
- Aby zbilansować polski rynek zbóż, konieczny jest roczny eksport ponad 10 mln ton ziarna, podczas gdy w 2025 r. wyeksportowano tylko 7,2 mln ton.
- Eksport polskiego zboża spadł o 25% w ciągu 11 miesięcy 2025 r. w porównaniu do 2024 r., głównie z powodu niskich cen i dużej konkurencji na rynkach światowych.
- Rolnicy wstrzymują się ze sprzedażą zboża ze względu na niskie ceny i obawy o oziminy.
- Ministerstwo Rolnictwa analizuje pozyskanie nowych rynków zbytu, w tym w Chinach, aby zwiększyć eksport polskiego zboża, które obecnie trafia do niemal 80 krajów.
Najnowsze dane nie pozostawiają złudzeń – polski handel zbożem znalazł się w poważnych tarapatach. Liczby pokazują skalę problemu. Według danych Krajowego Ośrodka Wsparcia Rolnictwa, w okresie od stycznia do listopada 2025 roku eksport polskiego zboża spadł aż o 25 proc. w porównaniu do poprzedniego roku. W tym czasie z kraju wyjechało 7,2 mln ton ziarna, z czego większość stanowiła pszenica (3,5 mln ton) i kukurydza (2,6 mln ton).
Spadek jest tym bardziej dotkliwy, gdy porównamy go z rekordowym sezonem 2023/2024, kiedy to Polska wysłała w świat aż 12,7 mln ton zboża. Różnica jest więc ogromna i budzi niepokój w całej branży. Ministerstwo Rolnictwa i Rozwoju Wsi nie ukrywa, że sytuacja jest poważna. Resort stwierdził, że aby zbilansować krajowy rynek zbóż w Polsce, potrzebny jest eksport na poziomie ponad 10 mln ton rocznie. Oznacza to, że obecny wynik jest daleki od zaspokojenia potrzeb i może prowadzić do nadwyżek ziarna w kraju.
Dlaczego rolnicy wstrzymują sprzedaż zboża?
Za tak drastycznym spadkiem eksportu stoi kilka powiązanych ze sobą przyczyn, ale główną jest niechęć rolników do sprzedaży ziarna. Powód jest prosty – pieniądze. Obecne ceny zboża w skupach są na poziomie 700-750 zł za tonę pszenicy konsumpcyjnej, podczas gdy jeszcze pod koniec 2024 roku mogli oni liczyć na stawki od 840 do nawet 1080 zł za tonę. Rolnicy, pamiętając znacznie wyższe ceny z poprzednich miesięcy, po prostu nie akceptują obecnych warunków i wolą przetrzymać ziarno w magazynach, licząc na poprawę koniunktury.
Sytuację na rynku komplikują też czynniki globalne. Jak tłumaczy Ministerstwo Rolnictwa, handel jest umiarkowany nie tylko w Polsce. W oficjalnym komunikacie resort wskazuje na szerszy kontekst:
„Umiarkowany eksport zbóż obecnie wynika m.in. z: dużych zapasów ziarna na świecie, a więc i niewielkiego popytu; niskich cen eksportowych oraz dużej konkurencji eksporterów ziarna o rynki zbytu”.Do tego dochodzą obawy związane z pogodą. Mrozy na początku roku wzbudziły niepokój o stan upraw ozimych, co dodatkowo skłania część gospodarzy do wstrzymywania sprzedaży na zasadzie „zobaczymy, co będzie dalej”. Z drugiej strony, krajowi przetwórcy nie wywierają presji na rolników, ponieważ mają zapewnione zapasy na najbliższe tygodnie lub kupują mniejsze partie na bieżąco, nie windując cen.
Rząd szuka ratunku. Nowy kierunek to Chiny?
Skoro dotychczasowe rynki zawodzą, a w krajowych magazynach zalega ziarno, rząd musi szukać alternatywnych rozwiązań. Władze doskonale zdają sobie sprawę, że bez udrożnienia kanałów eksportowych cały rynek zbóż w Polsce może czekać głębsza destabilizacja. Cel jest jasny i powtarzany przez resort rolnictwa jak mantra: eksport musi przekroczyć 10 milionów ton rocznie.
W tej sytuacji Ministerstwo Rolnictwa i Rozwoju Wsi poinformowało, że prowadzone są analizy dotyczące pozyskania zupełnie nowych odbiorców. Jak zaznaczono w komunikacie, „MRiRW oraz inne właściwe instytucje analizują możliwości pozyskiwania nowych rynków zbytu dla polskiego zboża, m.in. w Chinach”. To właśnie Państwo Środka jest wymieniane jako jeden z najbardziej perspektywicznych kierunków. Rozmowy na ten temat mają już trwać podczas międzynarodowych spotkań i imprez targowych, w których uczestniczy kierownictwo resortu. Otwarcie tak ogromnego rynku mogłoby być kluczowe dla poprawy bilansu handlowego i odblokowania sprzedaży.
Gdzie dziś trafia polskie zboże i co ratuje bilans?
Mimo spadku wolumenu, polskie zboże wciąż jest obecne na globalnym rynku i trafia do niemal 80 krajów na całym świecie. Analiza danych KOWR pokazuje jednak wyraźną dominację jednego kierunku. Głównym odbiorcą polskiego zboża pozostaje Unia Europejska, do której w okresie styczeń-listopad 2025 roku trafiło 4,6 mln ton ziarna, co stanowiło 64 proc. całego eksportu. Wewnątrz Wspólnoty absolutnym liderem są Niemcy, które kupiły 2,6 mln ton, czyli aż 37 proc. całego ziarna wysłanego z Polski.
Poza Unią Europejską najważniejszymi odbiorcami są kraje afrykańskie oraz Wielka Brytania. Do krajów trzecich wyeksportowano łącznie 2,6 mln ton, a w czołówce znaleźli się tacy partnerzy jak Gwinea (295 tys. ton), Wielka Brytania (284 tys. ton), Angola (261 tys. ton) oraz Nigeria (252 tys. ton).
Jest jednak pewne światełko w tunelu. Okazuje się, że o ile spada eksport surowego ziarna, o tyle rośnie sprzedaż produktów przetworzonych. Mimo problemów, jakie przeżywa rynek zbóż w Polsce, rośnie za to wartość eksportu przetworzonych produktów, która w pierwszych jedenastu miesiącach 2025 r. wyniosła blisko 4,2 mld euro i była o 7 proc. wyższa niż rok wcześniej. Mowa tu o mące, słodzie, a przede wszystkim o pieczywie i wyrobach cukierniczych, które stają się coraz ważniejszym polskim towarem eksportowym.