Uprawa kukurydzy w 2026 roku się nie opłaca? Sprawdź, jak dopłaty do strączkowych mogą zwiększyć zyski

Planowanie tegorocznych zasiewów to prawdziwy ból głowy, zwłaszcza gdy ceny kukurydzy lecą na łeb na szyję. Wielu gospodarzy kusi się na wczesne kontrakty i rabaty na nasiona, nie zdając sobie sprawy, że rynek zalany jest rekordową ilością ziarna. Okazuje się jednak, że istnieje sprytna alternatywa, która dzięki potężnym dopłatom pozwala zarobić znacznie więcej, a przy tym poprawia jakość gleby na kolejne lata.

Droga polna rozdzielająca pole dojrzałej, żółtej kukurydzy od pola zielonych roślin strączkowych. Krajobraz symbolizuje dylemat rolników, o którym przeczytasz więcej na Super Biznes, między uprawą zbóż a strączkowych ze względu na dopłaty.

i

Autor: Wygenerowane przez AI Droga polna rozdzielająca pole dojrzałej, żółtej kukurydzy od pola zielonych roślin strączkowych. Krajobraz symbolizuje dylemat rolników, o którym przeczytasz więcej na Super Biznes, między uprawą zbóż a strączkowych ze względu na dopłaty.
  • Eksperci wskazują, że globalne zapasy zbóż osiągną najwyższy poziom od dziewięciu lat, co wpłynie na niską opłacalność uprawy kukurydzy
  • Wysokie dopłaty do strączkowych mogą zwiększyć dochód netto z uprawy soi nawet do ponad 1900 zł z hektara
  • Analizy opłacalności potwierdzają, że uprawa grochu staje się kluczową alternatywą dla zbóż w sezonie 2026
  • Włączenie roślin strączkowych do płodozmianu to nie tylko wyższa rentowność, ale i naturalna poprawa żyzności gleby na kolejne lata

Niskie ceny kukurydzy i wczesne kontrakty. Co czeka rynek w 2026 roku?

Na rynku rolnym pojawiają się już pierwsze propozycje kontraktacji kukurydzy ze zbiorów planowanych na 2026 rok. Czołowe firmy, takie jak Piasny Zaopatrzenie Rolnictwa, KWS czy Lidea Seeds, starają się zachęcić producentów do wczesnego podejmowania decyzji, oferując atrakcyjne rabaty. Przykładowo, KWS proponuje upust w wysokości 225 złotych za każde 15 zakupionych jednostek siewnych, a Lidea Seeds kusi zwrotem gotówki sięgającym nawet 9000 złotych. Niestety, te promocyjne działania odbywają się w warunkach bardzo niskich cen rynkowych. Jak informuje Tygodnik Rolniczy, w lutym bieżącego roku za tonę mokrej kukurydzy w skupach płacono od 380 do 430 złotych. Notowania na paryskiej giełdzie MATIF dla marcowego kontraktu również nie napawają optymizmem, oscylując wokół 189,50 euro za tonę, co oznacza spadek o blisko 16% w porównaniu z ubiegłym rokiem. Jedynym pocieszeniem dla rolników planujących zasiewy może być stabilna cena kwalifikowanego materiału siewnego, która utrzymuje się na poziomie 250-260 złotych za decytonę.

Niski poziom cen jest bezpośrednim następstwem rekordowej podaży ziarna, zarówno w naszym kraju, jak i na świecie. Według danych Komisji Europejskiej, przytaczanych przez serwis AgroNews, Polska w 2025 roku osiągnęła historyczny wynik, zbierając 10,27 miliona ton kukurydzy, co stanowi wzrost o 9,7% w skali roku. Sytuację dodatkowo komplikuje globalna nadprodukcja. Międzynarodowa Rada Zbożowa prognozuje, że światowa produkcja zbóż w sezonie 2025/26 sięgnie rekordowego poziomu 2,461 miliarda ton. Spowoduje to wzrost zapasów o 8%, do najwyższego poziomu od dziewięciu lat. Chociaż analitycy z banku Credit Agricole dopuszczają możliwość niewielkiego wzrostu cen kukurydzy w Polsce do poziomu 950 złotych za tonę pod koniec roku, to jednak fundamentalna sytuacja rynkowa pozostaje pod silną presją ogromnej nadpodaży ziarna.

Uprawa strączkowych zamiast zbóż. Ile można zarobić na soi i grochu dzięki dopłatom?

Wobec dużej niepewności na rynku zbóż, warto rozważyć uprawę roślin strączkowych, które stają się coraz bardziej atrakcyjną alternatywą. Ich opłacalność w dużej mierze opiera się na korzystnym systemie dopłat. Zgodnie z założeniami Planu Strategicznego dla Wspólnej Polityki Rolnej (WPR), roczne wsparcie do uprawy strączkowych na ziarno wynosi 879,96 złotych na hektar. Dodatkowo rolnicy mogą ubiegać się o płatność w ramach ekoschematu, która może sięgnąć nawet 233,13 złotych na hektar. Analizy opłacalności, przygotowane przez firmę Osadkowski-Cebulski, pokazują, jak istotne jest to wsparcie. Przykładowo, przy uprawie soi i plonie 2,5 tony z hektara oraz cenie 1500 złotych za tonę, dochód netto po uwzględnieniu dopłat może przekroczyć 1900 złotych z hektara, podczas gdy bez nich wyniósłby zaledwie około 300 złotych.

Podobne korzyści finansowe można osiągnąć w przypadku grochu. Kalkulacje firmy Osadkowski-Cebulski wskazują, że przy plonie na poziomie 3,5 tony z hektara i cenie 800 złotych za tonę, dochód netto z uwzględnieniem dopłat może być wyższy niż 1400 złotych na hektar. Poza aspektem ekonomicznym, uprawy strączkowe przynoszą również wymierne korzyści agrotechniczne. Poprawiają strukturę i żyzność gleby, wzbogacając ją w cenny azot, co czyni je doskonałym przedplonem dla zbóż. Rozważenie dywersyfikacji produkcji staje się tym bardziej zasadne, gdy spojrzymy na problemy w innych sektorach. Jak podaje portal Top Agrar, niektóre cukrownie już zapowiedziały redukcję kontraktacji buraków cukrowych nawet o 25%, co jest skutkiem rosnącego importu cukru z Ukrainy. Włączenie roślin strączkowych do płodozmianu może więc okazać się strategicznym ruchem, który zwiększa stabilność i rentowność gospodarstwa w niepewnych czasach.

Kukurydza - wartości odżywcze i właściwości kukurydzy zwyczajnej

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki