Wielka akcja KAS i policji. Rozbito grupę handlującą podróbkami
To była skoordynowana akcja funkcjonariuszy Krajowej Administracji Skarbowej z Podkarpacia i policjantów z Komendy Wojewódzkiej w Radomiu. Ich celem była grupa, która na dużą skalę wprowadzała do obrotu ubrania z podrobionymi znakami towarowymi znanych marek. Efekty przerosły oczekiwania.
Na celowniku mundurowych znalazła się jedna z posesji w województwie mazowieckim. To właśnie tam, w budynkach mieszkalnych i zaparkowanych na podwórku samochodach, ukryty był trefny towar. W wyniku wspólnych działań zabezpieczono ponad 7 tys. sztuk podrobionej odzieży, której wartość rynkowa przekracza 5,3 mln zł, co pokazuje ogromną skalę nielegalnej sprzedaży podróbek.
To jednak nie wszystko. Oprócz ubrań funkcjonariusze znaleźli i zabezpieczyli także urządzenie, które najprawdopodobniej służyło do nanoszenia fałszywych metek i logotypów. Zabezpieczono również gotówkę — ponad 29 tys. zł i 1 tys. euro. W sprawie zatrzymano trzy osoby w wieku 24, 30 i 33 lat. Całość postępowania nadzoruje Prokuratura Rejonowa Radom-Zachód.
Jak działał nielegalny biznes? Sprzedaż podróbek na żywo
Grupa nie działała w tradycyjny sposób, przez sklep stacjonarny czy typowy sklep internetowy. Ich metoda polegała na sprzedaży podróbek w internecie podczas transmisji na żywo na jednym z portali społecznościowych. Podejrzani organizowali tzw. live'y, podczas których prezentowali ubrania z fałszywymi metkami, a chętni mogli od razu zgłaszać chęć zakupu. To pozwalało dotrzeć do szerokiego grona odbiorców w krótkim czasie i szybko sprzedawać towar.
Magazynem dla podrabianej odzieży były natomiast zwykłe budynki mieszkalne i samochody zaparkowane na terenie posesji. To tam funkcjonariusze znaleźli tysiące sztuk nielegalnego towaru. Odkrycie specjalnego urządzenia do nanoszenia znaków towarowych sugeruje, że grupa mogła sama oznaczać odzież, co świadczy o wysokim stopniu zorganizowania przestępczego biznesu.
Co grozi zatrzymanym za handel podróbkami?
Zatrzymane trzy osoby usłyszały już zarzuty. Odpowiedzą za wprowadzanie do obrotu towarów z podrobionymi znakami towarowymi. Co więcej, śledczy uznali, że ten nielegalny proceder stanowił dla nich stałe źródło dochodu, co znacząco zaostrza potencjalną karę.
Zgodnie z polskim prawem, za sam handel podróbkami grozi grzywna, kara ograniczenia wolności albo do 2 lat więzienia. Jeśli jednak sąd uzna, że było to stałe źródło dochodu, sprawcy traktowani są znacznie surowiej. W takim przypadku kara pozbawienia wolności może wynieść od 6 miesięcy do nawet 5 lat.
Na razie wobec całej trójki prokuratura zastosowała środki zapobiegawcze w postaci dozoru policyjnego oraz poręczeń majątkowych. To oznacza, że na finał sprawy poczekają na wolności, ale muszą regularnie stawiać się na policji. Dalsze postępowanie w tej sprawie prowadzi Podkarpacki Urząd Celno-Skarbowy w Przemyślu pod nadzorem prokuratury.
Polecany artykuł: